Jelena Rybakina wróciła na korty w Stuttgarcie z dużą pewnością siebie i od pierwszych piłek pokazała, że nie przyjechała tu wyłącznie po meczowe przetarcie, informuje sport-tour.pl, powołując się na sport.pl. Reprezentantka Kazachstanu, która triumfowała w tym turnieju w 2024 roku, bez większych problemów pokonała Dianę Sznajder w dwóch setach. Spotkanie trwało 74 minuty i zakończyło się wynikiem 6:3, 6:4 dla drugiej rakiety świata.
Rybakina mocno rozpoczęła turniej w Stuttgarcie
Dla Jeleny Rybakiny tegoroczny start w Stuttgarcie miał szczególne znaczenie, bo właśnie tutaj sięgnęła po tytuł dwa lata temu. W finale turnieju WTA 500 na kortach ziemnych rozbiła wtedy Ukrainkę Martę Kostiuk 6:2, 6:2. W poprzednim sezonie nie broniła trofeum, ponieważ zdecydowała się na grę dla reprezentacji Kazachstanu w Billie Jean King Cup.
W nowej edycji turnieju jej pierwszą rywalką była Rosjanka Diana Sznajder, zajmująca 19. miejsce w rankingu WTA. Już od pierwszych minut było widać, że Rybakina kontroluje tempo i narzuca własne warunki gry. Szybko objęła prowadzenie 3:1, a przewaga w sile uderzeń i jakości pierwszego podania od razu zaczęła decydować o przebiegu spotkania.
Pierwszy set bez większych problemów
Irresistible 🧊👑
— wta (@WTA) April 16, 2026
Elena Rybakina takes the first set over Shnaider 6-3!#PorscheTennis pic.twitter.com/N3n0iagqM2
W premierowej partii Rybakina grała agresywnie i niemal nie zostawiała przeciwniczce przestrzeni do odpowiedzi. Zanotowała 11 winnerów, podczas gdy Sznajder zdołała posłać tylko jedno kończące uderzenie. Do tego tenisistka z Kazachstanu popełniła o dwa niewymuszone błędy mniej — 14 przy 16 po stronie rywalki, co również miało znaczenie w secie zakończonym wynikiem 6:3.
Przewaga Rybakiny była widoczna nie tylko w statystykach, ale też w samym obrazie meczu. Gdy tylko przyspieszała grę, Sznajder zaczynała tracić kontrolę nad wymianami. Dlatego pierwszy set wyglądał jak konsekwentnie zrealizowany plan, w którym faworytka szybko zdobyła przełamanie i spokojnie dowiozła prowadzenie do końca.
Kluczowy moment przyszedł w dziewiątym gemie
Najważniejszy fragment drugiego seta nastąpił przy stanie 4:4, gdy serwowała Sznajder. Najpierw Rosjanka obroniła break pointa po nieudanym returnie Rybakiny, ale chwilę później sama mocno skomplikowała sobie sytuację. Przy równowadze popełniła dwa kolejne podwójne błędy serwisowe i oddała gema, który w praktyce otworzył rywalce drogę do zwycięstwa.
W następnym, dziesiątym gemie Rybakina nie zostawiła już żadnych złudzeń. Wygrała własne podanie do 15 i zakończyła mecz asem. Symboliczne było to, że właśnie serwis stał się jej najmocniejszą bronią w tym spotkaniu, bo przez cały mecz nie dopuściła przeciwniczki nawet do jednego break pointa.
Serwis był największym atutem Rybakiny
Liczby tylko potwierdzają przewagę Rybakiny w najważniejszych elementach gry. Zanotowała 9 asów, wygrała 91 procent punktów po pierwszym podaniu i 67 procent po drugim. Jedynym elementem, który mógł nie do końca ją zadowolić, było 35 niewymuszonych błędów, podczas gdy Sznajder miała ich 28.
Po spotkaniu Rybakina przyznała, że triumf w Stuttgarcie w 2024 roku zmotywował ją nawet do zrobienia prawa jazdy. Jednocześnie otwarcie zaznaczyła, że w jej grze nadal są elementy wymagające poprawy. Mimo tego początek turnieju wypadł bardzo przekonująco i pokazał, że druga rakieta świata przyjechała do Stuttgartu w naprawdę dobrej formie.
Kto będzie kolejną rywalką?
W ćwierćfinale Rybakina zmierzy się ze zwyciężczynią meczu pomiędzy Kanadyjką Leylah Fernandez, która zajmuje 25. miejsce w rankingu WTA, a Turczynką Zeynep Sonmez, notowaną na 79. pozycji. Po takim otwarciu turnieju Jelena Rybakina wygląda na jedną z głównych kandydatek do gry w decydujących rundach. Jej pewność przy serwisie i umiejętność szybkiego przejmowania inicjatywy sprawiają, że dla każdej rywalki w drabince będzie bardzo niewygodnym przeciwnikiem.
Więcej sportowych emocji przyniosła też głośna sprawa Pia Skrzyszowskiej, która po zawodach w Berlinie znalazła się w centrum kontrowersji.