W czwartek w nocy w regionie Nakuru w środkowej Kenii doszło do tragicznego pożaru żeńskiego internatu. Lokalne władze początkowo informowały o śmierci dziesięciu uczennic, ale bilans katastrofy wzrósł już do szesnastu ofiar, informale sport-tour.pl, powołując się na eska.pl. Według najnowszych informacji 73 osoby zostały ranne, a ratownicy nadal przeszukują zgliszcza budynku. Na miejscu pracują służby ratunkowe, policja oraz Kenijski Czerwony Krzyż.
Ogień pojawił się w środku nocy
Do pożaru doszło około godziny pierwszej w nocy czasu miejscowego, czyli około północy w Polsce. Informację tę przekazał Samuel Ndanyi, lokalny komendant policji, w rozmowie z Capital FM. Ogień bardzo szybko objął budynek, w którym przebywały uczennice, dlatego akcja ratunkowa od początku była prowadzona w wyjątkowo trudnych warunkach. Pierwsze komunikaty mówiły o co najmniej dziesięciu zabitych, jednak po przeszukaniu kolejnych części internatu liczba ofiar wzrosła do szesnastu.
Służby nie wykluczają, że bilans tragedii może się jeszcze zmienić. Zniszczony budynek jest nadal przeszukiwany, a ratownicy sprawdzają kolejne fragmenty spalonych pomieszczeń. W działaniach uczestniczą zespoły ratunkowe wspierane przez Kenijski Czerwony Krzyż. Organizacja poinformowała, że na miejscu są także załogi karetek i personel udzielający wsparcia psychospołecznego poszkodowanym.
„Nasi ratownicy z E-Plus Medical Services Kenya, załogi karetek oraz personel zapewniający wsparcie psychospołeczne są na miejscu zdarzenia, gdzie wraz z innymi służbami ratowniczymi i władzami udzielają pomocy poszkodowanym uczennicom”.
Rodzice czekali przed szkołą na informacje
Tragiczne informacje z Kenii. Już co najmniej 15 uczennic nie żyje w wyniku pożaru akademika szkoły dla dziewcząt w mieście Nakuru.https://t.co/9RsDDXOBmS
— Fakty RMF FM (@RMF24pl) May 28, 2026
Według doniesień agencji Reutera przed terenem szkoły zgromadzili się zrozpaczeni rodzice. Wielu z nich czekało na potwierdzone informacje o losie swoich dzieci, podczas gdy służby prowadziły działania w zgliszczach internatu. Z rodzicami rozmawiał przedstawiciel miejscowej policji Masouda Mwinyi. Równolegle władze rozpoczęły procedury mające ustalić tożsamość zmarłych uczennic.
Tragedia w Nakuru ponownie zwróciła uwagę na bezpieczeństwo w kenijskich szkołach z internatami. W takich placówkach uczniowie często mieszkają na terenie szkoły, dlatego nocne pożary są szczególnie niebezpieczne. Gdy ogień wybucha po zmroku, ewakuacja zależy od szybkości reakcji personelu, drożności wyjść i konstrukcji budynku. W przypadku Nakuru najważniejsze pytania dotyczą teraz przyczyn pożaru oraz tego, czy można było ograniczyć skalę dramatu.
Pożary w kenijskich internatach wracają od lat
Amerykańska stacja CBS zwróciła uwagę, że podobne katastrofy w kenijskich placówkach edukacyjnych z internatem nie są rzadkością. Część takich zdarzeń bywała związana z podpaleniami, inne wynikały ze zwarć elektrycznych. Przyczyna pożaru w Nakuru nie została jeszcze podana, dlatego śledczy muszą ustalić, co dokładnie doprowadziło do rozprzestrzenienia się ognia. Dopiero wyniki dochodzenia pokażą, czy zawiodły instalacje, zabezpieczenia czy inne elementy bezpieczeństwa.
„Niektóre z nich są spowodowane podpaleniami, inne zaś zwarciami elektrycznymi”.
Najtragiczniejszy pożar tego typu w Kenii wydarzył się w 2001 roku w internacie w hrabstwie Machakos. Zginęło wtedy 67 uczniów, co do dziś pozostaje jednym z najkrwawszych incydentów w historii kenijskiego szkolnictwa. Obecna tragedia w Nakuru, choć jej pełny bilans wciąż nie jest zamknięty, znów pokazuje skalę zagrożenia w placówkach, w których dzieci spędzają noc. Dla rodzin ofiar najważniejsze są teraz identyfikacja zmarłych, opieka nad rannymi i odpowiedź na pytanie, dlaczego ogień pochłonął życie tylu uczennic.
O bezpieczeństwie i działaniach służb pisaliśmy także przy okazji pożaru hali produkcyjnej w Obornikach, gdzie akcja straży pożarnej wiązała się również z alertem RCB dla mieszkańców.