Karolina Baran, znana w sieci i na scenie jako Kaeyra, kilka miesięcy temu przeprowadziła się ze Stanów Zjednoczonych do Polski. Wokalistka polskiego pochodzenia urodziła się i wychowała w Chicago, ale od pewnego czasu pokazuje w mediach społecznościowych, jak wygląda jej nowe życie w Warszawie, informale sport-tour.pl, powołując się na onet.pl. W jednym z najnowszych nagrań na TikToku opowiedziała, które różnice między Polską a USA najmocniej rzuciły jej się w oczy. Wśród nich znalazły się ceny w sklepach, bary mleczne, numeracja pięter oraz liczba świąt.
Cena na półce naprawdę jest ceną końcową
Jedną z pierwszych rzeczy, które Kaeyra doceniła po przeprowadzce do Polski, był sposób prezentowania cen w sklepach. Jak zauważyła, w Polsce kwota widoczna na półce jest tą samą kwotą, którą klient płaci później przy kasie. Dla osób wychowanych w Stanach Zjednoczonych nie jest to oczywiste, bo tam do ceny produktu często dopiero przy kasie doliczany jest podatek. Artystka przyznała, że taka różnica potrafi mieć znaczenie nawet przy zwykłych, codziennych zakupach.
„Bardzo lubię to w Polsce, że cena na półce to cena, którą płacisz. W Ameryce dolicza się jeszcze podatek przy kasie” — mówi.
W nagraniu wspomniała też sytuację z dzieciństwa, która dobrze pokazuje tę różnicę. Jako mała dziewczynka dokładnie policzyła wartość zakupów, mając przy sobie 100 dolarów. Dopiero przy kasie okazało się, że pieniędzy nie wystarczy, bo do rachunku doliczono podatek. Dla Kaeyry polski system jest więc prostszy i mniej zaskakujący dla klienta.
Bary mleczne i tani obiad w centrum miasta
@kaeyramusic WRÓCIŁAM !!! różnice pomiędzy 🇵🇱 vs 🇺🇸!!!!!
♬ Golden Hour Bossa – Bossa Nova Terrace
Kolejnym zaskoczeniem okazały się dla niej bary mleczne. Dla wielu Polaków to zwyczajny element miejskiej codzienności, ale dla osoby przyjeżdżającej ze Stanów Zjednoczonych są czymś zupełnie innym. Kaeyra zwróciła uwagę zarówno na domowy charakter jedzenia, jak i na ceny, które w porównaniu z amerykańskimi realiami zrobiły na niej duże wrażenie. Przyznała, że za dwa dania i napój zapłaciła 34 zł.
„Nie mamy takich rzeczy w Stanach” — powiedziała. „Bardzo mnie one zaskoczyły”.
Różnice dostrzegła także w drobniejszych sprawach, które na pierwszy rzut oka nie wydają się szczególnie istotne. Jedną z nich jest numeracja pięter w budynkach. W Polsce liczenie zaczyna się od parteru, czyli poziomu „zero”, a dopiero wyżej pojawia się pierwsze piętro. W USA ten system wygląda inaczej, bo parter traktowany jest już jako pierwsze piętro.
„W Polsce liczy się: 0, 1, 2, 3, a w Ameryce zaczynamy od jedynki” — zauważa.
Największe zaskoczenie? Liczba świąt
Najmocniej Kaeyrę zaskoczył jednak kalendarz. Wokalistka przyznała, że w Polsce jest znacznie więcej świąt i okazji do odpoczynku, niż znała ze Stanów Zjednoczonych. Wymieniła między innymi Tłusty Czwartek, majówkę oraz Wszystkich Świętych, czyli dni i zwyczaje, które dla wielu Amerykanów nie są oczywistym elementem roku. Jej zdaniem ta różnica wpływa nie tylko na kalendarz, ale też na podejście do pracy i codziennego życia.
„Jestem cały czas zaskoczona, ile w Polsce jest świąt” — mówi.
Kaeyra oceniła, że w Stanach Zjednoczonych tempo życia zawodowego wygląda inaczej. Według niej Amerykanie częściej funkcjonują w trybie ciągłej pracy i trudniej im pozwolić sobie na dłuższe oderwanie od obowiązków. Polska, przynajmniej z jej perspektywy po kilku miesiącach w Warszawie, daje więcej okazji do zatrzymania się i odpoczynku. To właśnie ta różnica — bardziej niż ceny, bary mleczne czy numeracja pięter — okazała się dla niej największym odkryciem.
Podobny problem pokazuje też analiza Salmonelli ze 139 krajów, w której naukowcy sprawdzili, co zmiany klimatu mogą mieć wspólnego z antybiotykoopornością.