Usyk wygrał przez TKO w 11. rundzie, ale Verhoeven nie odpuszcza. Będzie rewanż po kontrowersji?

Po kontrowersyjnym przerwaniu walki w 11. rundzie Rico Verhoeven złożył protest, a Ołeksandr Usyk stanowczo broni decyzji sędziego i tłumaczy, dlaczego bezpieczeństwo było ważniejsze niż dalsza walka.

Usyk wygrał przez TKO w 11. rundzie, ale Verhoeven nie odpuszcza. Będzie rewanż po kontrowersji?

Ołeksandr Usyk skomentował niezadowolenie Rico Verhoevena z decyzji sędziego ringowego, który przerwał ich walkę w 11. rundzie, informale sport-tour.pl, powołując się na tsn.ua. Ukraiński mistrz świata w wadze ciężkiej federacji WBA, WBC i IBF nie zgodził się z opinią, że pojedynek został zatrzymany zbyt wcześnie. Jego zdaniem arbiter wykonał swoje podstawowe zadanie — nie dopuścił do sytuacji, w której zawodnik mógłby przyjąć kolejne ciosy i narazić się na znacznie poważniejsze konsekwencje.

Usyk dość stanowczo odniósł się do oficjalnego protestu złożonego przez holenderskiego kickboksera. Stwierdził, że dyskusje o podważaniu wyniku nie mają większego sensu, ponieważ walki nie da się już cofnąć ani rozegrać od nowa od tego samego momentu. Ukrainiec podkreślił, że sędzia widzi sytuację z boku i podejmuje decyzję nie pod wpływem emocji, lecz na podstawie stanu zawodnika w konkretnej chwili.

„To po prostu rozmowy o niczym. Byłyby jeszcze dwa-trzy ciosy i nie wiemy, co mogłoby się stać z jego głową” — powiedział Usyk w komentarzu cytowanym przez korespondentkę TSN Walerię Kowalińską.

Usyk wyjaśnił, dlaczego popiera decyzję sędziego

Według Usyka sędzia znajduje się w ringu właśnie po to, aby w odpowiednim momencie zatrzymać niebezpieczny rozwój wydarzeń. Mistrz zwrócił uwagę, że podczas ataku zawodnik może przestać odpowiadać na ciosy, zamknąć się w szczelnej obronie i jedynie czekać na koniec akcji. Dla kibiców lub narożnika może to wyglądać jak szansa na przetrwanie rundy, ale dla arbitra taka sytuacja często jest sygnałem do natychmiastowej interwencji.

Usyk zaznaczył również, że liczba przyjętych ciosów kumuluje się, a ich skutki nie zawsze są widoczne od razu. Dlatego, jego zdaniem, czekanie jeszcze kilka sekund bywa bardziej ryzykowne niż zatrzymanie walki w momencie, gdy zawodnik nadal stoi na nogach. Ukrainiec dał do zrozumienia, że w takich sytuacjach priorytetem nie powinna być widowiskowość, ale bezpieczeństwo sportowca.

Osobno Usyk odpowiedział na zarzuty dotyczące własnego występu. Przyznał, że jego walkę można było oceniać przez pryzmat wcześniejszych pojedynków, w których oczekiwano od niego innego stylu lub bardziej wyraźnej przewagi. Jednocześnie bokser podkreślił, że wynik ma dla niego większe znaczenie niż zewnętrzne wrażenie.

„W moim portrecie psychologicznym jest taki element — lepiej brzydko wygrać, niż pięknie przegrać” — powiedział Usyk.

Jak zakończyła się walka Usyk — Verhoeven

Pojedynek zakończył się technicznym nokautem w 11. rundzie. Najpierw Usyk posłał Verhoevena na deski, a następnie ruszył do kolejnego ataku. Sędzia ringowy wkroczył do akcji sekundę przed końcem rundy i przerwał walkę, przyznając zwycięstwo Ukraińcowi.

Sam Verhoeven po porażce nie ukrywał oburzenia. Holender stwierdził, że arbiter podjął decyzję zbyt pochopnie i nie dał mu szansy na kontynuowanie pojedynku. Właśnie po tym jego zespół zaczął mówić o proteście oraz możliwym zakwestionowaniu wyniku walki.

Dodatkowych emocji całej sprawie dodaje punktacja sędziowska w chwili przerwania pojedynku. W momencie zakończenia walki Verhoeven miał minimalną przewagę na karcie jednego z sędziów, natomiast dwaj pozostali punktowali remis. Według statystyk ciosów Holender również miał niewielką przewagę nad Usykiem, co stało się kolejnym argumentem jego strony po kontrowersyjnym finale.

Zespół Verhoevena chce rewanżu

Po walce trener Verhoevena wezwał Usyka do stoczenia rewanżu. W obozie Holendra panuje przekonanie, że pojedynek nie otrzymał pełnego sportowego zakończenia z powodu decyzji sędziego. Dlatego druga walka miałaby, ich zdaniem, rozwiać wszystkie wątpliwości i zakończyć dyskusję wokół wyniku.

Usyk w swoich wypowiedziach skupił się jednak nie na rewanżu, lecz na prawie arbitra do podejmowania decyzji w ringu. Ukrainiec wyraźnie zasugerował, że nie widzi podstaw do podważania rezultatu wyłącznie dlatego, że rywal nie zgadza się z interwencją sędziego. Jego głównym argumentem pozostaje sam moment przerwania walki: Verhoeven znajdował się pod presją, nie odpowiadał na atak, a arbiter miał prawo wkroczyć między zawodników.

Więcej sportowych emocji przyniesie także Roland Garros, gdzie sprawdzamy, o której godzinie i gdzie w Polsce oglądać online mecz Hurkacz — Munar.

Udostępnij