Atak dronów na Moskwę. Ile bezzałogowców zestrzeliła Rosja i gdzie doszło do eksplozji?

Rosyjskie władze mówią o setkach zestrzelonych bezzałogowców, a mieszkańcy Moskwy opisują nocne eksplozje, syreny i panikę po jednym z największych ataków dronów na stolicę Rosji.

Atak dronów na Moskwę. Ile bezzałogowców zestrzeliła Rosja i gdzie doszło do eksplozji?

Według najnowszych danych po nocnym ataku dronów na Rosję zginęły co najmniej cztery osoby, w tym trzy w obwodzie moskiewskim, informale sport-tour.pl, powołując się na wp.pl. Rosyjskie władze twierdzą, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliła setki bezzałogowców, a dla Moskwy był to jeden z największych takich ataków w ostatnim roku.

Masowy atak dronów na Moskwę i obwód moskiewski

W nocy z soboty na niedzielę, 17 maja 2026 roku, Rosja poinformowała o zmasowanym ataku ukraińskich dronów. Część bezzałogowców miała lecieć w kierunku Moskwy oraz obwodu moskiewskiego. Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony w nocy i nad ranem systemy obrony przeciwlotniczej miały zniszczyć 556 dronów nad różnymi regionami kraju.

Reuters i AP podają, że do południa rosyjska strona mówiła już o ponad 1000 zestrzelonych lub zagłuszonych bezzałogowców w ciągu 24 godzin. Największe poruszenie wywołały jednak doniesienia z rejonów położonych blisko rosyjskiej stolicy. Mer Moskwy Siergiej Sobianin przekazał, że obrona przeciwlotnicza zniszczyła 81 dronów lecących w stronę miasta.

Według Sobianina 12 osób zostało rannych, głównie w pobliżu wejścia do moskiewskiej rafinerii ropy naftowej. Rosyjskie władze utrzymują, że część technologiczna zakładu nie została uszkodzona. Skala ataku pokazuje jednak, że rosyjska stolica ponownie znalazła się w zasięgu ukraińskich bezzałogowców.

Są zabici, uszkodzone domy i infrastruktura

Gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Worobiow poinformował, że w Chimkach zginęła kobieta po uderzeniu drona w prywatny dom. Kolejne dwie osoby zginęły we wsi Pogoriełki w okręgu Mytiszczi, gdzie szczątki bezzałogowca spadły na budowany dom. Osobno lokalne władze obwodu biełgorodzkiego przekazały informację o śmierci mężczyzny po uderzeniu drona w ciężarówkę.

Oznacza to, że łączna liczba ofiar śmiertelnych po nocnym ataku na terytorium Rosji wzrosła co najmniej do czterech. Rosyjskie źródła mówią również o uszkodzonych budynkach mieszkalnych, obiektach infrastruktury oraz terenach przemysłowych. W obwodzie moskiewskim odnotowano uderzenia lub upadki szczątków dronów w kilku miejscowościach, między innymi w Istrze.

W samej Moskwie, według miejskich władz, uszkodzone zostały trzy budynki mieszkalne. Szczątki jednego z dronów miały spaść także na teren lotniska Szeremietiewo. Rosyjskie służby twierdzą jednak, że nie doszło tam do poważnych zniszczeń.

Mieszkańcy Moskwy mówią o panice po eksplozjach

Po nocnych wybuchach w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się emocjonalne relacje mieszkańców Moskwy i okolic. Jedna z kobiet mówiła, że obrona przeciwlotnicza trafiła w sąsiedni budynek, a ona przez dłuższą chwilę nie była w stanie zebrać myśli. Inna opisała sytuację krótko i dosadnie: „Całkowity chaos”.

Według jej relacji w nocy rozległy się syreny, po czym szybko spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i wybiegła z domu. Kobieta mówiła, że obudził ją pies, a chwilę później usłyszała eksplozje i alarmy samochodowe. „Nigdy w życiu nie byłam tak przestraszona” — relacjonowała po ataku.

Takie świadectwa mają znaczenie nie tylko ze względu na emocje mieszkańców. Pokazują również, że wojna coraz częściej wraca na terytorium samej Rosji, także do miejsc, które przez lata były przedstawiane jako względnie bezpieczne. Dla Moskwy atak dronów nie jest już tylko epizodem wojskowym, lecz sygnałem zmiany skali uderzeń na głębokim zapleczu.

Zełenski tłumaczył logikę uderzeń na Rosję

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wcześniej oświadczył, że Ukraina ma prawo uderzać w obiekty naftowe i wojskowe w Rosji w odpowiedzi na rosyjskie ataki na ukraińskie miasta. Reuters przytoczył jego słowa, zgodnie z którymi ukraińskie odpowiedzi na przedłużanie wojny oraz ostrzały miast są „całkowicie uzasadnione”. Zełenski podkreślał również, że Ukraina jest w stanie razić cele oddalone o ponad 500 km od granicy, mimo gęstej rosyjskiej obrony przeciwlotniczej wokół Moskwy.

Tłem dla tego ataku były ostatnie zmasowane rosyjskie uderzenia na Kijów. Według strony ukraińskiej zginęły po nich dziesiątki osób. Zełenski już w piątek mówił o odpowiedzi na jeden z najcięższych w ostatnim czasie połączonych ataków Rosji na stolicę Ukrainy.

W tym kontekście atak dronów na Moskwę wygląda jak część szerszej strategii nacisku na rosyjską infrastrukturę wojskową i energetyczną. Ukraina od miesięcy rozwija możliwości dalekiego rażenia, a bezzałogowce stały się jednym z kluczowych narzędzi tej wojny. Dla Rosji oznacza to konieczność ochrony nie tylko frontu, lecz także zaplecza oddalonego o setki kilometrów.

Dlaczego ten atak ma znaczenie

Atak dronów na Moskwę i obwód moskiewski był jednym z największych od początku pełnoskalowej wojny. Pokazał, że ukraińskie bezzałogowce mogą masowo pokonywać setki kilometrów i przeciążać rosyjski system obrony przeciwlotniczej. Dla Kremla to nie tylko problem wojskowy, ale też poważny cios wizerunkowy, bo rosyjska stolica ponownie znalazła się w strefie bezpośredniego zagrożenia.

Moskwa oskarża Kijów o ataki na cywilów, choć obie strony wojny zaprzeczają celowemu uderzaniu w ludność cywilną. Ukraina przekonuje, że jej celem są wojskowa logistyka, infrastruktura naftowa oraz obiekty pracujące na potrzeby rosyjskiej agresji. Nocny atak na Rosję może więc oznaczać kolejny etap wojny dronów, w której coraz większe znaczenie mają zasięg, skala uderzeń i wyczerpywanie systemów obrony przeciwlotniczej.

W kontekście zagrożeń, które szybko przekraczają granice państw, warto też sprawdzić, co alarm WHO w sprawie eboli w Kongu i Ugandzie może oznaczać dla Polski i Europy.


Udostępnij