19 kwietnia przez centrum Warszawy przeszedł Narodowy Marsz Życia — duża publiczna manifestacja, która w tym roku odbyła się pod hasłem „Wiara i Wierność 966–2026”, informuje sport-tour.pl, powołując się na tvn24.pl. Wydarzenie zgromadziło zwolenników inicjatyw pro-life, a jednym z najmocniejszych momentów marszu było pojawienie się prezydenta Polski Karola Nawrockiego przed Pałacem Prezydenckim. Głowa państwa podkreśliła, że wspiera takie inicjatywy, ponieważ — w jego ocenie — służą Polsce i wpisują się w debatę o kryzysie demograficznym.
Jak przebiegał marsz w Warszawie
Marsz rozpoczął się około godziny 13:00 na Placu Zamkowym po dwóch mszach świętych, które odprawiono o 11:00 w różnych świątyniach stolicy. Jednej z nich przewodniczył biskup Piotr Jarecki, a drugiej biskup Tomasz Sztajerwald. Następnie uczestnicy przeszli ulicami Warszawy przez centralną część miasta, po czym wrócili na Plac Zamkowy.
Co powiedział Karol Nawrocki

Gdy czoło marszu dotarło w okolice Pałacu Prezydenckiego, do uczestników wyszedł Karol Nawrocki. Prezydent nazwał marsz piękną inicjatywą, która — jak zaznaczył — pokazuje siłę dobra w przestrzeni publicznej. Dodał również, że w polskich rodzinach, tożsamości narodowej i pamięci o własnych korzeniach widzi odpowiedź na część współczesnych problemów kraju, w tym na głęboki niż demograficzny.
Dlaczego organizatorzy uważają to wydarzenie za wyjątkowe
Jedna z organizatorek, Lidia Sankowska-Grabczuk, podkreśliła, że Narodowy Marsz Życia należy do największych wydarzeń pro-life w Europie. Jak wyjaśniła, znaczenie tej inicjatywy nie sprowadza się wyłącznie do corocznego przemarszu ulicami stolicy, ale wiąże się też z publiczną obroną podstawowych praw, które uczestnicy łączą z prawem do życia, rodziny oraz wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Z tego powodu marsz zachowuje dla organizatorów nie tylko wymiar symboliczny, ale także społeczny i światopoglądowy.
Hasło marszu nawiązało do 1060. rocznicy Chrztu Polski

Motyw przewodni tegorocznego marszu bezpośrednio nawiązywał do 1060. rocznicy Chrztu Polski, obchodzonej w kraju 14 kwietnia 2026 roku. Dlatego właśnie organizatorzy postawili w centrum wydarzenia hasło „Wiara i Wierność 966–2026”, łącząc współczesną manifestację z historyczną i religijną pamięcią. W ich przekonaniu rodzina, małżeństwo i ochrona życia nie powinny funkcjonować osobno, lecz opierać się na trwałej tradycji i dziedzictwie wartości.
Publiczne świadectwo i wyraźna deklaracja poglądów
Prezes Fundacji Świętego Benedykta, Bogusław Kiernicki, również zaznaczył, że dla organizatorów najważniejsze pozostają obrona życia, rodziny i małżeństwa. Wyjaśnił, że udział w marszu jest formą otwartej obecności w przestrzeni publicznej, kiedy ludzie nie chcą ograniczać się do roli biernych obserwatorów. Właśnie w tym zawiera się główny przekaz wydarzenia — nie zamykać swoich przekonań w sferze prywatnej, lecz pokazywać je publicznie poprzez obecność, wspólny marsz i symboliczną jedność.
Ikona, organizatorzy i skala wydarzenia

Uczestnicy nieśli kopię ikony Matki Bożej Częstochowskiej, która od 14 lat pielgrzymuje po świecie w ramach inicjatywy „Od Oceanu do Oceanu”. Według danych organizatorów i polskich mediów kopia ikony przebyła już około 220 tysięcy kilometrów i dotarła do 32 krajów na pięciu kontynentach. Sam marsz został zorganizowany przez Fundację Świętego Benedykta oraz dziesiątki organizacji pro-life z całej Polski, a wydarzenie odbyło się pod honorowym patronatem Konferencji Episkopatu Polski.
Tradycja, która wykracza daleko poza Warszawę
Pierwszy marsz tego typu w Warszawie odbył się już w 2006 roku i od tamtego czasu podobne inicjatywy organizowane są regularnie każdego roku. Obecnie odbywają się nie tylko w stolicy, ale również w ponad 150 miastach i miejscowościach w całej Polsce. Z tego powodu warszawski przemarsz od dawna nie jest postrzegany jako lokalne wydarzenie, lecz jako ogólnopolska manifestacja, w której razem idą rodziny z dziećmi, seniorzy, przedstawiciele różnych ruchów, duchowni oraz osoby publiczne.
W Warszawie tego dnia głośno było nie tylko o marszu, bo wracamy też do sprawy ciała wyłowionego z Wisły przy Centrum Nauki Kopernik.