Widzew Łódź – Lech Poznań. Jak Widzew wrócił z 0:2 i dlaczego nie uratował nawet punktu?

Widzew odrobił dwie bramki i był blisko uratowania meczu. W doliczonym czasie jedna decyzja zmieniła jednak wszystko.

Widzew Łódź – Lech Poznań. Jak Widzew wrócił z 0:2 i dlaczego nie uratował nawet punktu?

Widzew Łódź był o krok od spektakularnego powrotu w meczu z Lechem Poznań. Po 22 minutach gospodarze przegrywali 0:2, jeszcze przed przerwą zmniejszyli stratę, a po zmianie stron doprowadzili do remisu. Kiedy wydawało się, że po tak trudnym początku uda się uratować punkt, w szóstej minucie doliczonego czasu wydarzyła się akcja, która całkowicie zmieniła ocenę tego spotkania, informuje sport-tour.pl.

Bartłomiej Drągowski wyszedł daleko przed własną bramkę i popełnił błąd przy próbie zagrania piłki. Luis Palma wykorzystał sytuację i zdobył bramkę na 2:3 dla Lecha Poznań. Oficjalny serwis PKO BP Ekstraklasy również wskazuje właśnie końcówkę i kosztowną pomyłkę Widzewa jako decydujący moment spotkania. Zobacz oficjalny skrót meczu Widzew – Lech w serwisie Ekstraklasy.

Najbardziej bolesny dla Widzewa nie był sam wynik 2:3. Znacznie trudniejszy do zaakceptowania był sposób, w jaki drużyna straciła mecz, który chwilę wcześniej zdołała niemal rozpocząć od nowa.

Widzew Łódź – Lech Poznań 2:3. Jak padały gole?

Lech od początku spotkania był skuteczniejszy. Już w 6. minucie wynik otworzył Antoni Kozubal, a w 22. minucie przewagę gości powiększył Allahyar Sayyadmanesh.

MinutaStrzelecWynik
6.Antoni Kozubal0:1
22.Allahyar Sayyadmanesh0:2
27.Karol Świderski1:2
53.Mariusz Fornalczyk2:2
90+6.Luis Palma2:3

Widzew znalazł się więc w bardzo trudnym położeniu, ale odpowiedź gospodarzy przyszła szybko. Już pięć minut po drugim trafieniu Lecha kontaktową bramkę zdobył Karol Świderski.

Od 0:2 do 2:2. Widzew naprawdę wrócił do meczu

Gol Świderskiego całkowicie zmienił sytuację. Zamiast spokojnego prowadzenia Lecha zrobił się wynik, przy którym jedna udana akcja mogła doprowadzić do remisu.

Widzew Łódź – Lech Poznań. Jak Widzew wrócił z 0:2 i dlaczego nie uratował nawet punktu?
Widzew Łódź – Lech Poznań. Jak Widzew wrócił z 0:2 i dlaczego nie uratował nawet punktu?. Zrzut ekranu: sport.tvp.pl

Po przerwie Widzew wykorzystał tę możliwość. W 53. minucie do siatki trafił Mariusz Fornalczyk i na tablicy pojawiło się 2:2.

Powrót gospodarzy wyglądał imponująco:

  • po 22 minutach Widzew przegrywał 0:2,
  • w 27. minucie zdobył bramkę kontaktową,
  • w 53. minucie doprowadził do remisu,
  • wynik 2:2 utrzymywał się aż do doliczonego czasu gry.

To właśnie przebieg spotkania sprawił, że ostatnia akcja była dla gospodarzy tak kosztowna. Widzew nie tylko gonił wynik. Drużyna rzeczywiście odrobiła całą stratę i przez długi czas była na dobrej drodze do zdobycia punktu.

Co wydarzyło się w 96. minucie Widzew – Lech?

Decydująca akcja rozpoczęła się od piłki zagranej w kierunku defensywy Widzewa. Bartłomiej Drągowski zdecydował się wyjść bardzo daleko od własnej bramki i spróbował zatrzymać zagrożenie jeszcze przed polem karnym.

To właśnie wtedy wydarzył się moment, który przesądził o wyniku.

Drągowski nie zdołał skutecznie opanować sytuacji, a piłka znalazła się pod kontrolą Luisa Palmy. Zawodnik Lecha otrzymał możliwość zaatakowania praktycznie opuszczonej bramki i jej nie zmarnował.

Gol padł w jednej z ostatnich akcji spotkania. Szczegółowo sytuację z udziałem bramkarza Widzewa opisały także WP SportoweFakty. Tutaj można zobaczyć opis decydującego błędu Bartłomieja Drągowskiego.

Jedna decyzja podjęta w doliczonym czasie gry wystarczyła, aby cały wysiłek włożony w odrobienie wyniku 0:2 nie przyniósł Widzewowi nawet punktu.

Od remisu, który po wcześniejszym 0:2 można było uznać za uratowany wynik, do porażki prowadziło zaledwie kilka sekund.

Dlaczego błąd Drągowskiego wywołał tak duże emocje?

Widzew Łódź – Lech Poznań. Jak Widzew wrócił z 0:2 i dlaczego nie uratował nawet punktu?

Widzew Łódź – Lech Poznań. Jak Widzew wrócił z 0:2 i dlaczego nie uratował nawet punktu?. Zrzut ekranu: onet.pl

W przypadku bramkarza jedna pomyłka bardzo często przykrywa cały wcześniejszy występ. Tak stało się również tym razem.

Drągowski wcześniej interweniował w sytuacjach Lecha i przez znaczną część spotkania pomagał Widzewowi utrzymać wynik pozwalający myśleć o zdobyciu punktów. W 96. minucie wszystko się jednak odwróciło.

Napastnik może nie wykorzystać kilku okazji, a później zostać bohaterem po jednej bramce. Bramkarz może rozegrać dobry mecz, ale jedna pomyłka w ostatniej akcji potrafi zdominować całą dyskusję po spotkaniu.

Właśnie dlatego po meczu tak wiele uwagi poświęcono nie tylko zwycięskiemu golowi Palmy, ale również zachowaniu Drągowskiego. WP SportoweFakty opisały końcówkę jako katastrofalną dla Widzewa. Pełny opis tej sytuacji można przeczytać tutaj.

Lech wykorzystał moment, którego Widzew nie potrafił zamknąć

Z perspektywy Lecha końcówka miała zupełnie inne znaczenie. Poznaniacy bardzo dobrze rozpoczęli mecz, szybko objęli prowadzenie 2:0, ale później pozwolili gospodarzom wrócić do gry.

Przy stanie 2:2 wydawało się, że oba zespoły będą musiały podzielić się punktami. Oficjalny serwis Ekstraklasy zwraca uwagę właśnie na to, że dopiero w doliczonym czasie mistrzowie Polski wykorzystali potknięcie Widzewa. Oficjalny materiał Ekstraklasy z meczu Widzew 2:3 Lech dostępny jest tutaj.

Nie była potrzebna długa, kombinacyjna akcja ani seria podań wokół pola karnego. Wystarczyło wykorzystać błąd przeciwnika w momencie, kiedy na jego naprawienie praktycznie nie było już czasu.

Dlaczego ta porażka może boleć bardziej niż zwykłe 2:3?

Sam końcowy wynik sugeruje wyrównane spotkanie. Dopiero sposób, w jaki zmieniał się rezultat, pokazuje skalę rozczarowania Widzewa.

  1. Widzew odrobił dwie bramki. Z wyniku 0:2 gospodarze doprowadzili do 2:2.
  2. Remis utrzymywał się przez dużą część drugiej połowy. Gol Fornalczyka padł już w 53. minucie.
  3. Decydująca okazała się pojedyncza pomyłka. Lech wykorzystał ją bezlitośnie.
  4. Widzew nie miał już czasu na kolejną odpowiedź. Palma trafił dopiero w 90+6. minucie.

To zasadnicza różnica między zwykłą porażką 2:3 a spotkaniem, w którym najpierw udaje się odrobić dwa gole, a później traci się punkt niemal w ostatnim możliwym momencie.

Widzew – Lech: jeden mecz i trzy zupełnie różne historie

Spotkanie można właściwie podzielić na trzy części.

Pierwsza należała do Lecha. Kozubal i Sayyadmanesh sprawili, że po 22 minutach goście prowadzili 2:0.

Druga należała do Widzewa. Świderski zdobył bramkę kontaktową, a Fornalczyk doprowadził do remisu.

Trzecia trwała zaledwie kilka sekund. Błąd przy zabezpieczeniu własnej bramki i skuteczność Luisa Palmy sprawiły, że Lech wyjechał z Łodzi z kompletem punktów.

Właśnie dlatego samo „Widzew – Lech 2:3” nie opowiada całej historii tego meczu. Widzew najpierw stracił kontrolę, później ją odzyskał, a w ostatnich sekundach stracił wszystko.

Warto też przypomnieć pierwsze ekstraklasowe derby Wisły z Wieczystą, w których znów błysnął Sánchez.

Udostępnij