Maryla Rodowicz została centralną postacią ostatnich minut Top of the Top Sopot Festival 2026. Nie był to jednak zwykły recital największych przebojów. Finałowy blok zbudowano wokół spotkania artystów należących do zupełnie różnych pokoleń polskiej sceny – od Krzysztofa Zalewskiego i Igora Herbuta, przez Natalię Szroeder i Zalię, aż po Young Leosię, informuje sport-tour.pl.
Na sam koniec zabrzmiało „Niech żyje bal”. Rodowicz zaśpiewała jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych utworów wspólnie z Błażejem Królem, Misią Furtak i Igorem Herbutem. To właśnie ten moment zamknął czterodniowy festiwal w Operze Leśnej.
Najciekawsze w tym finale nie było jednak samo przypominanie starych przebojów. Każdy kolejny duet pokazywał, że te same piosenki mogą funkcjonować w zupełnie innym muzycznym pokoleniu.
Maryla Rodowicz w finale Sopot Festival 2026. Z kim zaśpiewała?
Finał Top of the Top Sopot Festival odbył się w czwartek, 27 sierpnia 2026 roku. Ostatni wieczór składał się najpierw z rockowej części „Top of the Rock”, podczas której wystąpili m.in. Lady Pank, Perfect, Dżem i Kobranocka, a później ciężar koncertu przeniósł się na utwory Maryli Rodowicz wykonywane razem z zaproszonymi artystami.
Skład finałowego dnia wcześniej zapowiadała oficjalna strona Top of the Top Sopot Festival. Szczegółową relację po występie opublikował natomiast TVN.
| Utwór | Maryli Rodowicz towarzyszył/a | Charakter występu |
|---|---|---|
| „Remedium” | Krzysztof Zalewski | Spotkanie klasycznego repertuaru z jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego polskiego rocka |
| „Gaj” | Natalia Szroeder | Spokojniejszy, melodyjny duet dwóch bardzo różnych generacji |
| „Wariatka tańczy” | Igor Herbut | Wyraziste połączenie charakterystycznej interpretacji Rodowicz z emocjonalnym stylem Herbuta |
| „Małgośka” | Zalia | Jeden z najbardziej rozpoznawalnych przebojów Rodowicz w młodszym wokalnym zestawieniu |
| „Sing-Sing” | Young Leosia | Największe stylistyczne zderzenie wieczoru |
| „Niech żyje bal” | Misia Furtak, Błażej Król i Igor Herbut | Wspólny finał całego koncertu |

Taką kolejność i zestawienie duetów opisuje również szczegółowa relacja Onetu z czwartego dnia festiwalu.
„Remedium” z Zalewskim rozpoczęło muzyczną podróż przez kilka dekad
Pierwszym ważnym sygnałem tego, w jakim kierunku pójdzie recital, było „Remedium” wykonane z Krzysztofem Zalewskim. To zestawienie działało właśnie dzięki różnicy pomiędzy artystami. Nie chodziło o znalezienie wokalisty podobnego stylistycznie do Rodowicz, ale o wprowadzenie do dobrze znanego repertuaru innego rodzaju scenicznej energii.
Później do Maryli Rodowicz dołączyła Natalia Szroeder w utworze „Gaj”, a następnie Igor Herbut w „Wariatka tańczy”. Każdy z tych występów miał inną dynamikę, dzięki czemu finał nie zamienił się w serię identycznie zaaranżowanych jubileuszowych duetów.
„Kocham sopocką publiczność, kocham Operę Leśną”.
Tak Rodowicz mówiła ze sceny podczas finałowego recitalu, co odnotował Onet.
W Sopocie ważniejsza od jednego efektownego duetu okazała się konstrukcja całego występu: każdy kolejny artysta przesuwał repertuar Rodowicz w stronę innej publiczności.
„Małgośka”, „Sing-Sing” i największe zderzenie pokoleń
Jeszcze wyraźniej było to widać w drugiej części występu. Zalia pojawiła się przy „Małgośce”, jednym z utworów najmocniej związanych z dorobkiem Maryli Rodowicz. Z kolei zaproszenie Young Leosi do „Sing-Sing” stworzyło zestawienie, którego trudno byłoby spodziewać się podczas klasycznego koncertu Rodowicz.
Young Leosia reprezentuje zupełnie inny fragment polskiego rynku muzycznego niż artystka, która budowała swoją pozycję na długo przed narodzinami dzisiejszych platform streamingowych i mediów społecznościowych. Właśnie dlatego ten duet miał znaczenie większe niż tylko kolejny punkt programu.
- Zalewski wniósł do recitalu rockową ekspresję i instrumentalną osobowość.
- Natalia Szroeder reprezentowała współczesny pop i bardziej subtelną interpretację.
- Igor Herbut dołożył charakterystyczną emocjonalność znaną z jego własnego repertuaru.
- Zalia połączyła klasyczny przebój z głosem młodej polskiej sceny alternatywno-popowej.
- Young Leosia stworzyła najbardziej odległe stylistycznie zestawienie z Rodowicz.
Nie każdy z tych duetów musiał brzmieć równie naturalnie. I właśnie dlatego pomysł był ciekawszy niż zwykły koncert typu „największe przeboje”. Różnice między wykonawcami były częścią całej koncepcji.
Dlaczego „Niech żyje bal” było logicznym finałem festiwalu?
Ostatni numer miał zupełnie inną funkcję. Przy „Niech żyje bal” obok Maryli Rodowicz pojawili się Misia Furtak, Błażej Król i Igor Herbut. TVN nazwał to wykonanie kulminacją finałowego wieczoru i właśnie po nim zakończył się czwarty dzień Top of the Top Sopot Festival 2026.
TVN udostępnił także materiał wideo z finałowego wykonania „Niech żyje bal”.
Wybór tej właśnie piosenki nie był przypadkowy. Utwór od lat funkcjonuje poza granicami zwykłego repertuaru jednej wykonawczyni. Jest wykorzystywany podczas koncertów, jubileuszy, wydarzeń telewizyjnych i imprez, na których publiczność bardzo szybko rozpoznaje pierwsze dźwięki.
W Sopocie znaczenie tytułu zostało dodatkowo wykorzystane dramaturgicznie: „bal” kończył cztery dni festiwalu.
To jeden z tych przypadków, gdy finał nie potrzebował nowego przeboju. Wystarczyła piosenka, którą znaczna część widowni była w stanie rozpoznać bez żadnego wprowadzenia.
Finał Maryli Rodowicz był czymś więcej niż jubileuszowym recitalem
Najłatwiej byłoby opisać ten występ jako kolejne przypomnienie największych hitów Maryli Rodowicz. Taka interpretacja pomija jednak najważniejszy element całej koncepcji.
Finał został skonstruowany jako spotkanie repertuaru znanego od dekad z wykonawcami aktywnymi na bardzo różnych częściach współczesnego rynku muzycznego. Obok siebie pojawili się artyści rockowi, alternatywni, popowi i przedstawicielka młodej sceny rapowej.
To szczególnie istotne w przypadku festiwalu telewizyjnego. Jego publiczność nie jest jednorodna. Część widzów przychodzi dla zespołów takich jak Lady Pank czy Dżem, inni śledzą Zalewskiego, Zalię lub Natalię Szroeder, a jeszcze inni znają przede wszystkim Young Leosię.
Rodowicz została więc potraktowana nie tylko jako gwiazda finału, ale również jako wspólny punkt odniesienia dla artystów, których na co dzień trudno byłoby umieścić w jednym koncercie.
Od Lady Pank i Dżemu do Maryli Rodowicz. Tak zbudowano ostatni wieczór

Znaczenie finału Rodowicz lepiej widać także w kontekście całego czwartku. Wieczór rozpoczął się zdecydowanie bardziej gitarowo.
Lady Pank wykonał między innymi „Kryzysową narzeczoną”, „Tacy sami” i „Mniej niż zero”, o czym informował TVN w relacji z występu zespołu. Później na scenie pojawili się kolejni przedstawiciele polskiego rocka, w tym Perfect, Kobranocka czy Dżem.
Dżem sięgnął po „Jak malowany ptak”, „Sen o Victorii” i „Wehikuł czasu”, co potwierdza materiał opublikowany po koncercie.
Dopiero później rockowy finał przeszedł w blok Maryli Rodowicz. Dzięki temu ostatni wieczór nie był stylistycznie jednorodny: zaczynał się od klasyków polskiego rocka, a kończył wspólnym śpiewaniem jednego z najbardziej rozpoznawalnych przebojów polskiej muzyki popularnej.
Top of the Top Sopot Festival 2026 już się zakończył
Tegoroczna edycja trwała od 24 do 27 sierpnia 2026 roku w Operze Leśnej w Sopocie. Przez cztery wieczory występowali artyści reprezentujący kilka generacji polskiej sceny. Oficjalny program wydarzenia można sprawdzić na stronie festiwalu TVN.
Przed rozpoczęciem imprezy przygotowaliśmy również pełny przewodnik po wszystkich czterech dniach – Top of the Top Sopot Festival 2026: program, godziny i transmisja TV.
Po zakończeniu festiwalu jedno jest już jasne: ostatnim muzycznym obrazem tegorocznej edycji pozostanie Maryla Rodowicz otoczona artystami młodszych generacji i wspólne „Niech żyje bal”.
I właśnie dlatego ten finał działał – zamiast udowadniać, że stare piosenki wciąż można śpiewać, pokazał, że wciąż można je przekazywać dalej.
Przy okazji warto sprawdzić, dlaczego Joanna Jabłczyńska nie pojawi się w nowym „Nigdy w życiu” i co wiadomo już o obsadzie.