Półfinał Ligi Mistrzów między Bayernem a Paris Saint-Germain zakończył się awansem PSG do finału, ale po ostatnim gwizdku najwięcej mówi się nie tylko o wyniku, informuje sport-tour.pl, powołując się na onet.pl. Były sędzia międzynarodowy Marcin Borski uważa, że João Pinheiro podjął kilka decyzji, które mogły realnie wpłynąć na przebieg spotkania.
Dlaczego zagranie ręką João Nevesa wywołało tak duże emocje
Kontrowersje w Monachium! 😱
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 6, 2026
Publiczność domaga się karnego dla Bayernu, ale sędzia nakazuje grać dalej 👀
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/RRsglUVUq7
Rewanżowy mecz Bayern — PSG zakończył się remisem 1:1, a paryżanie awansowali dalej dzięki zwycięstwu 5:4 w pierwszym spotkaniu. Największe pretensje piłkarzy, sztabu i kibiców Bayernu dotyczyły sytuacji w polu karnym PSG, gdy piłka trafiła w rękę João Nevesa. Wcześniej futbolówkę wybił jego kolega z drużyny Vitinha, dlatego według interpretacji UEFA arbiter mógł nie wskazywać na jedenasty metr.
Ekspert Canal+ Adam Lyczmański po meczu tłumaczył, że zgodnie z obecnymi wytycznymi UEFA taki kontakt z ręką często nie jest traktowany jako przewinienie. Według tej interpretacji, jeśli zawodnik zostaje trafiony piłką po zagraniu partnera i nie ma czasu na reakcję, sędzia zwykle nie powinien dyktować rzutu karnego. Lyczmański przyznał jednak, że osobiście nie jest zwolennikiem takiego podejścia, choć arbitrzy muszą kierować się obowiązującymi zaleceniami.
Marcin Borski nie zgadza się z taką oceną i wprost mówi, że w tej sytuacji podyktowałby rzut karny dla Bayernu. Jego zdaniem kluczowy nie był sam fakt odbicia piłki od kolegi z drużyny, lecz ułożenie ręki zawodnika PSG. Były arbiter podkreśla, że Neves nie był wyłącznie przypadkowo trafiony, ale sam stworzył ryzyko poprzez szerokie prowadzenie ręki.
„Jestem za rzutem karnym w tej sytuacji. Zawodnik nie był całkowicie zaskoczony, bo zmienił pozycję ręki. Naturalnym ruchem w takim momencie jest chowanie rąk bliżej ciała, a nie trzymanie ich szeroko”.
Borski nie akceptuje interpretacji UEFA
Były sędzia uważa, że zasada dotycząca nabicia piłką przez partnera z drużyny nie może automatycznie unieważniać głównego przepisu o zagraniu ręką. Jak wyjaśnia, naturalną reakcją piłkarza jest ochrona twarzy, klatki piersiowej lub tułowia, a nie prowadzenie ręki szeroko poza obrysem ciała. Właśnie dlatego ten epizod, według Borskiego, należało oceniać przez zachowanie samego Nevesa, a nie tylko przez to, od kogo odbiła się piłka.
Borski porównał tę sytuację do kierowcy, który nie chciał spowodować wypadku, ale swoim zachowaniem stworzył niebezpieczeństwo. W jego ocenie piłkarz również może nie mieć intencji zagrania ręką, a mimo to ponosić odpowiedzialność za nienaturalne ułożenie ciała. To właśnie tutaj, zdaniem eksperta, pojawia się konflikt między literą wytycznych UEFA a zdrowym piłkarskim rozsądkiem.
„Nie kupuję argumentu, że jeśli partner trafia partnera w rękę, to nie ma karnego. To może być wskazówka dla sędziów, ale nie reguła, która kasuje istotę przewinienia. Jeśli zawodnik prowadzi rękę w nienaturalny sposób, sam tworzy problem”.
W tym przypadku Borski widzi zderzenie dwóch podejść. Pierwsze opiera się na ogólnej zasadzie dotyczącej gry ręką, drugie na wewnętrznych wytycznych i interpretacjach przekazywanych sędziom. To właśnie przez takie rozbieżności kibice i piłkarze coraz częściej nie rozumieją, dlaczego podobne sytuacje kończą się zupełnie różnymi decyzjami.
Nuno Mendes powinien obejrzeć drugą żółtą kartkę
Kontrowersji w Monachium nie zabrakło 👀
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 6, 2026
Adam Lyczmański nie pozostawia wątpliwości, jeśli chodzi o decyzje dotyczące zagrań ręką 👇
📺 Studio pomeczowe trwa w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/b7E5iE4Qlo
Druga duża kontrowersja w meczu Bayern — PSG dotyczyła Nuno Mendesa. Obrońca paryżan zatrzymał ręką dobrze zapowiadającą się akcję rywali, ale nie został ukarany żółtą kartką. Problem polegał na tym, że Mendes miał już jedno upomnienie, więc druga żółta kartka oznaczałaby dla niego zejście z boiska.
Sędzia João Pinheiro wcześniej dopatrzył się jednak zagrania ręką Konrada Laimera z Bayernu, choć Borski uznaje tę decyzję za błędną. Przez to arbiter przerwał akcję wcześniej, a Mendes uniknął konsekwencji za własne zachowanie. Zdaniem byłego sędziego międzynarodowego ten moment trudno już tłumaczyć wyłącznie różnicą interpretacji.
Najważniejsze zarzuty Borskiego wobec zespołu sędziowskiego są jasne:
- nie podyktowano rzutu karnego po zagraniu ręką João Nevesa;
- błędnie odgwizdano zagranie ręką Konrada Laimera;
- nie ukarano Nuno Mendesa drugą żółtą kartką;
- VAR nie mógł interweniować, bo chodziło o drugie upomnienie, a nie bezpośrednią czerwoną kartkę.
Borski nazwał tę sytuację oczywistą, ponieważ Mendes zatrzymał bardzo groźnie zapowiadającą się akcję. Przyznał, że gdyby nie późniejsze zagranie ręką obrońcy PSG, błąd przy ocenie zachowania Laimera mógłby przejść jako jedna z wielu drobnych pomyłek sędziowskich. W tym konkretnym kontekście decyzja wpłynęła jednak na przebieg meczu, bo PSG mogło grać w osłabieniu.
Dlaczego VAR nie pomógł w kluczowym momencie
System VAR zgodnie z obecnymi zasadami nie analizuje sytuacji związanych z drugą żółtą kartką. Może wkroczyć przy bezpośredniej czerwonej kartce, golu, rzucie karnym lub błędnej identyfikacji zawodnika, ale nie wtedy, gdy piłkarz powinien otrzymać drugie upomnienie. Dlatego moment z Nuno Mendesem pozostał poza oficjalną kontrolą wideoweryfikacji.
Borski uważa, że w takich przypadkach zespół sędziowski powinien działać bardziej elastycznie. Nie neguje, że formalne przepisy ograniczają VAR, ale przekonuje, że arbitrzy mogą nieformalnie podpowiedzieć sędziemu głównemu, gdy ten przerywa grę z powodu nieistniejącego przewinienia. Jego zdaniem ślepe trzymanie się procedury czasem szkodzi samej sprawiedliwości meczu.
„To tak, jakby powiedzieć, że nie można rzucić się do rzeki, żeby ratować tonące dziecko, bo obowiązuje zakaz kąpieli. Przepisy są potrzebne, ale nie mogą stać w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. W futbolu też trzeba widzieć sens decyzji, a nie tylko formalną ramę”.
Od najbliższych mistrzostw świata przepis ma zostać częściowo zmieniony, ale nie w taki sposób, który pomógłby w tej konkretnej sytuacji. Nowe podejście ma dotyczyć niesłusznie pokazanej kartki, a nie upomnienia, którego sędzia nie pokazał, choć powinien. Oznacza to, że nawet po zmianach podobny przypadek z Mendesem nadal mógłby pozostać poza pełną analizą VAR.
Pinheiro nie udźwignął presji półfinału Ligi Mistrzów

Dla 38-letniego João Pinheiro ten mecz miał być największym wyzwaniem w karierze. Wcześniej Portugalczyk w Lidze Mistrzów nie prowadził spotkania na etapie wyższym niż 1/8 finału, więc półfinał Bayern — PSG był dla niego prawdziwym testem. Borski uważa, że arbiter nie poradził sobie z presją, tempem gry i ciężarem stawki.
Według eksperta mowa ciała Pinheiro pokazywała niepewność oraz przeciążenie. Nawet wsparcie VAR nie pomogło zespołowi sędziowskiemu zapanować nad najtrudniejszymi momentami spotkania. Borski podsumował to stanowczo: arbitrzy nie poradzili sobie, choć sama sytuacja była dla sędziego bardzo trudna i przykra.
Ten mecz ponownie pokazał szerszy problem europejskiego futbolu. Nawet przy obecności VAR decyzje sędziowskie nadal wywołują skandale, szczególnie wtedy, gdy chodzi o zagranie ręką. Powodem jest nie tylko czynnik ludzki, ale też przepisy i wytyczne, które zostawiają zbyt dużo miejsca na różne interpretacje.
Podobna kontrowersja pojawiła się także w Anglii
W Premier League również wybuchła dyskusja wokół zagrania ręką. W meczu Manchester United — Liverpool, zakończonym zwycięstwem MU 3:2, zespół sędziowski prowadzony przez Darrena Englanda uznał gola Benjamina Šeški. Zanim piłka wpadła do bramki, dotknęła ręki słoweńskiego napastnika.
Borski wyjaśnił, że przepis w takiej sytuacji wydaje się jasny: jeśli piłkarz dotknął piłki ręką przed zdobyciem bramki, gol nie powinien zostać uznany. Wyjątek może dotyczyć jedynie momentu, gdy ręka znajdowała się w naturalnym położeniu i była faktycznie blisko ciała. To właśnie ten zapis otwiera jednak przestrzeń do różnych interpretacji.
Zdaniem Borskiego w takich epizodach sędziowie powinni przede wszystkim kierować się zdrowym rozsądkiem. Arbiter nie może patrzeć wyłącznie na techniczny kontakt piłki z ręką, ale powinien ocenić wagę konkretnego przepisu w kontekście całej akcji. W przeciwnym razie futbol nadal będzie produkował sytuacje, w których wszyscy oglądają tę samą powtórkę, a decyzja pozostaje niezrozumiała nawet po interwencji VAR.
Więcej sportowych emocji czeka także w materiale o tym, jak Iwo Baraniewski trenuje przed walką w UFC i co dały mu sparingi ze Stricklandem.