Wyprawa Jakuck–Ojmiakon przerwana. Co stało się z Adamem Borejką na Syberii?

Chandyga w Jakucji: co wiadomo o śmierci podróżnika na trasie Jakuck–Ojmiakon

Wyprawa Jakuck–Ojmiakon przerwana. Co stało się z Adamem Borejką na Syberii?

Polski podróżnik i ekstremalny rowerzysta Adam Borejko zmarł podczas wyprawy na Syberii, informuje sport-tour.pl powołując się na rmf24.pl. Do tragedii doszło na trasie Jakuck — Ojmiakon, uznawanej za jedną z najtrudniejszych w tym regionie.

Co wiadomo o śmierci Adama Borejki w Chandygi

Adam Borejko zmarł w hotelu w osadzie Chandyga (Republika Sacha). W niedzielę, 1 lutego, informację przekazały lokalne służby ratunkowe, a sprawę opisał także serwis Rmf24. Okoliczności pozostają niejasne, a przyczyny i szczegóły zgonu są nadal ustalane.

Osoby, które miały z nim kontakt w ostatnich dniach, podkreślają, że nie skarżył się na samopoczucie. Z ich relacji wynika, że nie było też sygnałów choroby ani odmrożeń, które w takich warunkach często bywają kluczowym zagrożeniem. To właśnie sprawia, że cała historia budzi dodatkowy niepokój u tych, którzy śledzili jego syberyjską wyprawę.

Trasa Jakuck — Ojmiakon i dlaczego jest tak wymagająca

Podróżnik przebywał w regionie w ramach ekspedycji do wsi Ojmiakon, nazywanej najzimniej stale zamieszkaną miejscowością na świecie. Planowana droga z Jakucka do Ojmiakonu liczy 914 km, a jej reputacja mówi sama za siebie — to jeden z najtrudniejszych szlaków na Syberii. Ryzyko rośnie tam nie tylko przez temperaturę, ale też przez izolację, logistykę oraz ograniczoną możliwość szybkiego uzyskania pomocy.

W jednym z ostatnich wpisów na Instagramie, opublikowanym cztery dni temu, Borejko napisał, że rusza rowerem z Jakucka do Ojmiakonu. Dla wielu jego obserwatorów był to kolejny etap wyzwania, w którym ponownie testował granice wytrzymałości. Dziś ten post brzmi inaczej — jak ostatni ślad na trasie syberyjskiej ekspedycji, która urwała się nagle.

Ostatnia wyprawa w serii wielkich wyzwań

Syberyjska podróż miała być finałem serii trzech dużych ekspedycji Adama Borejki. Wcześniej mierzył się z próbami na Saharze oraz w Himalajach w latach 2023–2024. Charakter jego wypraw opierał się na ekstremalnych warunkach i długich dystansach, gdzie nawet drobny błąd — od pogody po usterkę sprzętu — potrafi przesądzić o przebiegu całej trasy.

Trasę Jakuck — Ojmiakon wielu odbierało jako kulminację tej „trylogii”, bo połączenie mrozu i odległości czyni drogę szczególnie niebezpieczną. W takich wyprawach nawet krótki postój albo niewielkie wyczerpanie może szybko przerodzić się w poważny problem. Dlatego śmierć podróżnika podczas ekspedycji na Syberii zwróciła uwagę na to, jak krucha bywa granica bezpieczeństwa w turystyce ekstremalnej.

Stanowisko polskiego MSZ w sprawie podróży do Rosji

W kontekście tej historii przypomina się również ostrzeżenia polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczące wyjazdów do Rosji. MSZ odradza swoim obywatelom podróże m.in. z powodu wojny w Ukrainie oraz faktu, że władze Rosji uznały Polskę za „kraj nieprzyjazny”. Oznacza to nie tylko ogólne ryzyko związane z wyjazdem, ale też potencjalne trudności z pomocą konsularną i bezpieczeństwem w sytuacjach, których nie da się przewidzieć.

Dla osób planujących trasy w odległych regionach, takich jak Jakucja, podobne zalecenia mają bardzo praktyczny wymiar. W miejscach oddalonych od większych ośrodków każda godzina potrafi mieć znaczenie, a dostęp do wsparcia jest ograniczony. Właśnie dlatego przypadek Adama Borejki odbił się szerokim echem daleko poza środowiskiem podróżników ekstremalnych.

Jeśli chcesz więcej takich głośnych spraw z Warszawy, sprawdź też nasz materiał o podwójnym zabójstwie na Targówku (Zacisze) i zatrzymaniu 49-latka.

Udostępnij