Iga Świątek znów zakończyła ważny turniej bez tytułu, a porażka z Eliną Switoliną w Indian Wells tylko nasiliła dyskusję o jej obecnej formie, informuje sport-tour.pl powołując się na onet.pl. To, co jeszcze niedawno uchodziło za jeden z największych atutów polskiej tenisistki, dziś coraz częściej wskazywane jest jako jej najbardziej dotkliwy problem.
Porażka ze Switoliną znów obnażyła stary problem
Mecz z Eliną Switoliną od początku układał się dla Igi Świątek bardzo trudno. Polka słabo weszła w spotkanie, przegrała pierwszego seta 2:6, ale później potrafiła się odbudować i odpowiedziała mocną grą w drugiej partii, którą wygrała 6:4. Po takim powrocie mogło się wydawać, że to właśnie ona przejmie pełną kontrolę nad spotkaniem i dokończy dzieło w decydującym secie.
Tak się jednak nie stało, bo trzecia partia zamieniła się w nerwowy i wyczerpujący thriller, w którym ostatnie słowo należało do Switoliny. Dla Świątek ta porażka nie jest jedynie kolejnym słabszym wynikiem w dużym turnieju, ale także następnym sygnałem, że problemy w starciach z najmocniejszymi rywalkami wciąż pozostają aktualne. To właśnie ten wątek dziś najmocniej wraca w ocenach jej gry.
Ten wynik wygląda jeszcze bardziej wymownie, gdy spojrzy się na rangę przeciwniczki. Elina Switolina jest obecnie dziewiątą rakietą świata, a mecze z zawodniczkami z czołowej dziesiątki coraz częściej układają się dla Polki nie po jej myśli. Jeszcze niedawno takie spotkania były dla niej polem przewagi, dziś natomiast właśnie one najczęściej pokazują, gdzie pojawiają się największe trudności.
Statystyki przeciwko top 10 mówią same za siebie

Na Reddicie zwrócono uwagę na bilans Igi Świątek w meczach z tenisistkami z pierwszej dziesiątki rankingu WTA po igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Tych liczb nie da się łatwo zbyć ani uznać za chwilowe załamanie, bo w tym czasie Polka wygrała 12 takich spotkań, a przegrała 15. Jak na zawodniczkę tej klasy jest to wyraźny i niepokojący sygnał, którego nie można już bagatelizować.
Jeszcze mocniej widać to wtedy, gdy zestawi się ten okres z wcześniejszym etapem jej kariery. Od 2022 roku do igrzysk w Paryżu Świątek wygrała aż 37 meczów z zawodniczkami z top 10 i przegrała zaledwie 12. To oznacza, że coś, co przez długi czas było jej ogromnym atutem, po igrzyskach zmieniło się niemal nie do poznania.
Właśnie ta wyraźna zmiana tłumaczy, dlaczego wokół polskiej tenisistki pojawia się coraz więcej krytycznych opinii. Nie chodzi już tylko o jedną porażkę czy jeden nieudany turniej, ale o serię wyników, która odbija się zarówno na jej pozycji w rankingu WTA, jak i na postrzeganiu jej jako liderki światowego tenisa. Gdy zawodniczka regularnie traci punkty w starciach z bezpośrednimi rywalkami, wcześniej czy później widać to także w światowej klasyfikacji.
Nowa szansa dla Świątek już w Miami
Kolejna okazja, by odwrócić nastroje wokół siebie i zdobyć niezwykle cenne punkty rankingowe, pojawi się już w przyszłym tygodniu w Miami. Do wywalczenia będzie tam aż 1000 punktów, dlatego turniej może mieć ogromne znaczenie nie tylko dla układu czołówki rankingu, ale też dla odbudowy mentalnej po niepowodzeniu w Indian Wells. Dla Świątek będzie to szansa, by nie deklaracjami, lecz grą odpowiedzieć na krytykę, która w ostatnich dniach wybrzmiewa coraz głośniej.
W Miami zobaczymy łącznie pięcioro reprezentantów Polski. Na liście startowej znaleźli się Iga Świątek, Magdalena Fręch, Magda Linette, Kamil Majchrzak oraz Hubert Hurkacz. To bardzo mocna polska obsada, ale nie ma wątpliwości, że największa uwaga znów skupi się właśnie na Świątek, od której oczekuje się dziś nie tylko zwycięstw, lecz także jasnej odpowiedzi na najważniejsze pytanie ostatnich tygodni — czy potrafi ponownie regularnie wygrywać z najlepszymi tenisistkami świata.
Więcej o tym, co Iga Świątek powiedziała po meczu w Indian Wells i dlaczego jej słowa o ATP oraz WTA odbiły się szerokim echem, przeczytasz w naszym osobnym materiale.