Iga Świątek pewnie zameldowała się w 1/8 finału Indian Wells i wciąż nie straciła w turnieju ani jednego seta, informuje sport-tour.pl powołując się na sport.interia.pl. Po zwycięstwie nad Marią Sakkari polska tenisistka nie tylko oceniła swoją kolejną rywalkę, ale też otwarcie odniosła się do tematu, który regularnie wraca w dyskusjach o tenisie, czyli kwestii równości w tourze.
Iga Świątek bez straty seta awansowała do 1/8 finału Indian Wells
Iga Świątek nadal walczy o swój pierwszy tytuł WTA w tym sezonie, a turniej rangi WTA 1000 w Indian Wells po raz kolejny wygląda na miejsce, które wyjątkowo jej sprzyja. To właśnie tutaj Polka triumfowała już dwa razy — w 2022 i 2024 roku — dlatego jej obecna dyspozycja tylko wzmacnia przekonanie, że znów wchodzi w decydującą fazę turnieju w bardzo mocnym stylu. Dla rywalek to wyraźny sygnał, bo Świątek prezentuje tenis uporządkowany, dynamiczny i niezwykle pewny.
Jako rozstawiona zawodniczka, wiceliderka rankingu WTA rozpoczęła rywalizację od drugiej rundy. Najpierw pokonała Amerykankę Kaylę Day, a później stanęła przed szansą rewanżu za niedawną porażkę w Dosze, gdy po drugiej stronie siatki znów pojawiła się Maria Sakkari. Tym razem Polka nie zostawiła większych wątpliwości i od początku narzuciła własne warunki gry.
Mecz z Greczynką przebiegał pod pełną kontrolą Świątek. Polka wygrała 6:3, 6:2 i bez straty seta zameldowała się w 1/8 finału. Taka regularność na turnieju tej rangi zawsze ma znaczenie, bo pokazuje nie tylko wysoką formę sportową, ale też rosnącą pewność siebie przed najważniejszymi spotkaniami.
W 1/8 finału na Świątek czeka Karolina Muchová

Kolejną rywalką Igi Świątek będzie Karolina Muchová, czyli tenisistka, którą Polka darzy dużym szacunkiem. Po meczu z Sakkari mówiła o Czeszce bez kurtuazji i bez pustych komplementów, za to z wyraźnym uznaniem dla jej stylu gry. Z wypowiedzi Świątek jasno wynikało, że spodziewa się wymagającego i bardzo niewygodnego meczu.
„Bilans naszych bezpośrednich spotkań może być na moją korzyść, ale pamiętam wszystkie mecze, które z nią rozegrałam, i czasami przegrywałam, na przykład przegrywałam w trzecim secie.”
Polka przypomniała, że ich wcześniejsze pojedynki często były bardzo wyrównane i rozstrzygały się na styku. To właśnie dlatego nie zamierza lekceważyć kolejnej przeciwniczki, nawet jeśli statystyki mogą przemawiać na jej korzyść. W jej słowach słychać było zarówno respekt, jak i gotowość na trudną walkę.
„Jest niesamowitą zawodniczką i większość naszych meczów była bardzo wyrównana. Będzie ciężko, ale jestem gotowa na walkę.”
Świątek poszła o krok dalej i przyznała, że po prostu lubi oglądać Muchovą na korcie. Zwróciła uwagę na jej płynność, inteligencję i sposób budowania akcji, a na końcu użyła porównania, które od razu przyciągnęło uwagę mediów i kibiców.
„Szczerze mówiąc, uwielbiam grać przeciwko niej. Lubię też oglądać Karolinę. Fajnie jest widzieć kogoś, kto gra tak mądrze i płynnie. Jest jak kobieca wersja Rogera Federera.”
Iga Świątek zabrała głos w sprawie nierówności w tenisie

Po zwycięstwie rozmowa na konferencji prasowej szybko wyszła poza sam przebieg meczu. Dziennikarze zapytali Świątek o temat równości w kobiecym i męskim tenisie, a także o różnice w organizacji turniejów, w tym o układanie harmonogramu i sesje dzienne oraz wieczorne. To kwestia, która regularnie wraca przy największych imprezach, dlatego odpowiedź Polki od razu wzbudziła spore zainteresowanie.
Świątek przyznała, że sama nie patrzy na terminarz właśnie przez pryzmat nierówności. Wyjaśniła, że dla jednych gra wieczorem może być przywilejem, ale ona sama często woli występować w dzień, więc nie odbiera takiego układu automatycznie jako czegoś gorszego. Z jej perspektywy to bardziej kwestia preferencji niż jasnego podziału na lepsze i gorsze traktowanie.
„Szczerze mówiąc, nie patrzę na harmonogram z tej perspektywy, ponieważ wy możecie powiedzieć, że gra w nocnej sesji jest najlepsza, podczas gdy ja wolę dzienną.”
Polka zaznaczyła też, że pewne różnice mogłyby ewentualnie dotyczyć indywidualnych próśb zawodników i zawodniczek, ale nie ma pełnego obrazu tego, jak wygląda to u innych. Nie chciała więc formułować pochopnych ocen tylko po to, by wpisać się w głośną debatę. Taka odpowiedź zabrzmiała spokojnie, rzeczowo i bez sztucznego zaostrzania tematu.
Słowa o ATP i WTA, które szybko obiegły media
Największe poruszenie wywołał moment, w którym dziennikarze dopytali ją, czy widzi nierówność także poza samym harmonogramem. Wtedy Iga Świątek odpowiedziała krótko, dosadnie i bardzo szczerze. Właśnie ta wypowiedź błyskawicznie stała się jedną z najmocniej cytowanych po meczu z Marią Sakkari.
„Nigdy nie byłam facetem, nie grałam w tourze ATP, więc nie wiem, jak oni są traktowani.”
Choć ta odpowiedź zabrzmiała ostro, jej sens był dość prosty. Świątek nie chciała wypowiadać się za środowisko, którego sama nie zna z własnego doświadczenia. Zamiast rzucać efektownymi hasłami, wyraźnie postawiła granicę między osobistą perspektywą a próbą oceniania całego systemu.
Chwilę później rozwinęła swoją myśl i podkreśliła, że z jej punktu widzenia tenisistki funkcjonują dziś w tourze w dobrych warunkach. Nie twierdziła, że zawodowy sport jest łatwy, bo presja i obciążenia są ogromne, ale jednocześnie nie widzi podstaw, by mówić o oczywistej niesprawiedliwości wobec zawodniczek.
„Czuję, że my jesteśmy traktowane w dobry sposób. Więc nie powiedziałabym, że cokolwiek jest źle, jeśli chodzi o nasze życie w tourze.”
Na koniec dodała jeszcze, że kobiety i mężczyźni często grają na tych samych turniejach i funkcjonują w bardzo podobnym środowisku. Właśnie dlatego trudno jej wskazać jedno konkretne miejsce, w którym ta nierówność miałaby być tak wyraźna, by można było mówić o niej bez żadnych wątpliwości. Jej słowa nie zabrzmiały jak prowokacja pod nagłówki, lecz jak szczera i wyważona opinia zawodniczki, która nie chce upraszczać złożonego tematu.
Co oznacza to zwycięstwo dla Świątek w Indian Wells
Wygrana z Marią Sakkari dała Idze Świątek nie tylko awans do 1/8 finału, ale też ważny impuls mentalny. Polka zamknęła w ten sposób temat porażki w Dosze i zrobiła to w bardzo przekonującym stylu, bez nerwowości i bez chwili wyraźnego kryzysu. Właśnie takie mecze często budują zawodniczkę na dalszą część turnieju mocniej niż sam suchy wynik.
Jeszcze ważniejsze jest to, że Świątek stopniowo wchodzi na poziom, który na turniejach WTA 1000 ma kluczowe znaczenie. Nie tylko wygrywa, ale też kontroluje przebieg spotkań, oszczędza siły i utrzymuje wysoką jakość gry od pierwszej do ostatniej piłki. Jeśli utrzyma ten rytm również w kolejnych rundach, temat następnego tytułu w Indian Wells bardzo szybko przestanie być tylko ostrożną prognozą.
Więcej o tym, jak po meczu Avia – Raków oceniano tę kuriozalną bramkę i skąd wziął się niedosyt, piszemy w osobnym materiale.