Co pogrążyło Radomiaka w meczu z GKS Katowice? Gol tuż przed przerwą i duże konsekwencje w tabeli

Radomiak długo prowadził grę, ale to GKS Katowice wykorzystał swój moment i zabrał z Radomia cenne trzy punkty

Co pogrążyło Radomiaka w meczu z GKS Katowice? Gol tuż przed przerwą i duże konsekwencje w tabeli

Radomiak przegrał z GKS-em Katowice w 24. kolejce PKO Ekstraklasy, tracąc jedynego gola tuż przed przerwą, informuje sport-tour.pl powołując się na wp.pl. Mecz w Radomiu nie obfitował w efektowne akcje, ale mocno wpłynął na układ tabeli, bo po tym zwycięstwie zespół z Katowic wyprzedził rywala.

GKS Katowice wykorzystał swój moment i wygrał w Radomiu

Drugi niedzielny mecz 24. kolejki PKO Ekstraklasy był daleki od widowiskowego futbolu, ale goście z Katowic zrobili to, co najważniejsze — sięgnęli po trzy punkty na wyjeździe. Radomiak częściej utrzymywał się przy piłce i częściej przebywał na połowie przeciwnika, jednak nie potrafił przełożyć tego na realne zagrożenie pod bramką rywali. GKS Katowice zagrał za to prościej, twardziej i bardziej pragmatycznie, a na kluczowy moment doczekał się jeszcze przed końcem pierwszej połowy.

Jedynego gola w tym spotkaniu strzelił kapitan gości Arkadiusz Jędrych w 45. minucie. Sama akcja dobrze oddała charakter całego meczu, bo najpierw obrońca źle trafił w piłkę, ta odbiła się od słupka i wróciła prosto pod jego nogi, a poprawka okazała się już skuteczna. Dla GKS-u był to moment na wagę zwycięstwa, bo właśnie on przesądził o wygranej 1:0.

Radomiak miał przewagę, ale brakowało konkretów

Co pogrążyło Radomiaka w meczu z GKS Katowice? Gol tuż przed przerwą i duże konsekwencje w tabeli
Co pogrążyło Radomiaka w meczu z GKS Katowice? Gol tuż przed przerwą i duże konsekwencje w tabeli

Gospodarze mieli tak zwaną optyczną przewagę, dłużej utrzymywali się przy piłce i próbowali budować ataki pozycyjne. Za tym obrazem gry nie szła jednak prawdziwa jakość pod bramką Rafała Strączka. Najgroźniejszą sytuację w pierwszej połowie stworzył Luquinhas, który uderzył z dystansu minimalnie obok bramki, ale poza tym Radomiakowi brakowało precyzji i ostatniego, decydującego zagrania.

Po przerwie obraz meczu praktycznie się nie zmienił, choć napór Radomiaka był jeszcze wyraźniejszy. Drużyna długo utrzymywała się na połowie GKS-u Katowice, ale znów rozbijała się o własną nieskuteczność w ostatniej fazie akcji. Dopiero w końcówce Rafał Strączek naprawdę musiał interweniować, gdy mocny strzał Romario Baro z rzutu wolnego zmusił go do efektownej obrony.

Goście nie zachwycili, ale pokazali charakter

GKS Katowice nie sprawiał wrażenia zespołu, który kontroluje mecz od początku do końca, ale w jego grze było dużo walki, dyscypliny i zaangażowania. Piłkarze z Katowic agresywnie pracowali bez piłki, często pressowali i nie pozwalali Radomiakowi spokojnie kończyć akcji. Nawet gdy brakowało jakości w grze ofensywnej, goście dalej szukali swojej szansy po stałych fragmentach i w pojedynkach siłowych.

Już na początku meczu GKS mógł objąć prowadzenie po udanym pressingu, jednak Mateusz Wdowiak w dogodnej sytuacji źle zachował się w polu karnym. Później zespół ponownie postawił na stały fragment gry i właśnie to przyniosło efekt. Dośrodkowanie Bartosza Nowaka w pole karne, odrobina szczęścia w zamieszaniu i zimna krew Jędrycha dały bramkę, która ostatecznie rozstrzygnęła losy meczu.

Brak Capity też był wyraźnie widoczny

W grze Radomiaka było widać, że zespołowi brakuje Capity, który opuszcza klub i przenosi się do MLS, dlatego nie mógł wystąpić w tym spotkaniu. Właśnie w takich zamkniętych, szarpanych meczach często decydują indywidualna dynamika, nieszablonowy drybling albo umiejętność stworzenia sytuacji z niczego. Bez takiego piłkarza ofensywa gospodarzy wyglądała momentami zbyt przewidywalnie i zbyt schematycznie.

Ta porażka okazała się dla Radomiaka bolesna nie tylko przez sam wynik, ale też przez jej konsekwencje dla tabeli PKO Ekstraklasy. Po tym zwycięstwie GKS Katowice wyprzedził rywala, więc walka w środku stawki zrobiła się jeszcze ciaśniejsza. W takich spotkaniach, w których wszystko rozstrzyga jeden epizod, stracone punkty ważą wyjątkowo dużo.

Więcej sportowych emocji przyniósł też finał Kacpra Tomasiaka na MŚ juniorów w Lillehammer, gdzie sporo mówi się o znaczeniu belki.

Udostępnij