„O ślubie nie ma mowy”. Grażyna z „Sanatorium miłości” mówi, dlaczego zerwała zaręczyny

Po wspólnym mieszkaniu przyszło otrzeźwienie: Grażyna mówi wprost, dlaczego zaręczyny z Kazimierzem nie przetrwały

„O ślubie nie ma mowy”. Grażyna z „Sanatorium miłości” mówi, dlaczego zerwała zaręczyny

Miłość z ekranu nie zawsze wytrzymuje codzienność, informuje sport-tour.pl powołując się na pomponik.pl. Uczestniczka programu „Sanatorium miłości”, Grażyna, która jeszcze niedawno mówiła o ślubie z Kazimierzem, teraz publicznie ogłosiła: zaręczyny zostały zerwane, a o małżeństwie nie chce już nawet słyszeć.

Zaręczyny były, plany ślubne też — ale wszystko urwało się nagle

Jeszcze kilka tygodni temu Grażyna z „Sanatorium miłości” pojawiała się z narzeczonym w restauracji i otwarcie opowiadała o zaręczynach oraz przygotowaniach do wesela. Jej historia wyglądała jak dalszy ciąg telewizyjnego romansu już w prawdziwym życiu, bez kamer i scenariusza. Dziś w tej parze nastąpił jednak gwałtowny zwrot.

W najnowszym wywiadzie dla „Rewii” Grażyna potwierdziła, że jej relacja z Kazimierzem dobiegła końca. Byli razem zaledwie kilka miesięcy, a mimo to zdążyli przejść do poważnych planów i nawet zamieszkać wspólnie. To właśnie po przeprowadzce — jak mówi — stało się jasne, że „wcale nie jest tak różowo”.

Wspólne mieszkanie ujawniło to, czego na początku nie było widać

Grażyna mówi wprost: największe problemy wyszły na jaw, gdy zaczęli razem mieszkać. Opisuje sytuację tak, jakby zamiast partnerstwa dostała stałą kontrolę. Kazimierz — według niej — nie dawał jej poczucia swobody i cały czas chciał wiedzieć, gdzie jest i co robi.

W rozmowie z „Rewią” podkreśliła, że nie odbierała tego jako troski, tylko raczej jako nadzór 24/7. Zabolało ją też to, jak wyglądały codzienne drobiazgi: chciała, by w domu było czysto, a jedzenie porządnie przygotowane, ale w zamian nie słyszała nawet prostego „dziękuję”. Jej zdaniem takie małe sygnały szybko pokazują, czy w związku jest szacunek, czy tylko oczekiwania i pretensje.

Jeszcze niedawno zapewniała, że żadnego kryzysu nie ma

To rozstanie brzmi jeszcze głośniej, bo wcześniej Grażyna opisywała ich życie niemal jako idealne. W komentarzu dla „Super Expressu” mówiła, że wszystko przebiega spokojnie: dzień zaczyna się od kawy, śniadania i uśmiechu, a między nimi rzekomo nie pojawiają się żadne kryzysy. Wtedy można było odnieść wrażenie, że po programie „Sanatorium miłości” naprawdę znaleźli swój balans.

Rzeczywistość szybko jednak to zweryfikowała. Wystarczyło kilka tygodni pod jednym dachem, by romantyczny obrazek się rozsypał i zostawił po sobie zmęczenie oraz rozczarowanie.

„O ślubie nie ma mowy”: Grażyna stawia kropkę

Po tej historii Grażyna nie ukrywa, że do tematu wesela wracać nie zamierza. W nowym wywiadzie mówi, że woli być sama i nie widzi żadnego sensu, by ponownie wchodzić w te same schematy. Jej stanowisko jest wyjątkowo stanowcze: o małżeństwie „nie ma mowy”.

Przyznaje też, że być może zbyt łatwo zaufała i uwierzyła w bajkowe zakończenie. Teraz — jak podkreśla — wybiera nie piękne obietnice, tylko spokój i własne granice, nawet jeśli oznacza to życie bez partnera.

A jeśli szukasz czegoś lżejszego na wieczór, sprawdź też kiedy jest premiera filmu „Dom dobry” i gdzie obejrzeć go online.

Udostępnij