Skandal między Dodą a Moniką Jarosińską znów wrócił. Po nowym wywiadzie piosenkarki dawna historia z 2011 roku ponownie stała się głośnym tematem w mediach, informuje sport-tour.pl powołując się na jastrzabpost.pl. Artystka ostro wypowiedziała się o swojej dawnej rywalce, a odpowiedź Jarosińskiej pojawiła się bardzo szybko.
Doda wróciła do historii bójki z Moniką Jarosińską
Doda od lat ma opinię gwiazdy, która nie unika głośnych konfliktów w show-biznesie. Jednym z najbardziej pamiętnych epizodów w tej historii pozostaje jej sprzeczka z Moniką Jarosińską, która zakończyła się bójką w jednym z warszawskich klubów w styczniu 2011 roku. To właśnie do tamtych wydarzeń piosenkarka wróciła w nowym wywiadzie, gdzie szerzej przedstawiła swoją wersję całej sytuacji.
Wcześniej Monika Jarosińska przekonywała, że konflikt zaczął się rzekomo od zwykłego powitania i uwagi dotyczącej bardziej uprzejmego podania ręki. Teraz Doda pokazuje zupełnie inny obraz tamtego wieczoru. Jak twierdzi, między obiema kobietami doszło do ostrej wymiany zdań, a cała sytuacja była znacznie poważniejsza, niż przez lata przedstawiano ją publicznie.
Piosenkarka mówi o alkoholu i robieniu kariery na skandalu
W rozmowie ze Światem Gwiazd Doda wspomniała, że w tamtym czasie przechodziła wyjątkowo trudny okres psychiczny związany z chorobą bliskiej osoby. To właśnie dlatego, jak sama mówi, była emocjonalnie wyczerpana i mocniej reagowała na osobiste zaczepki. Piosenkarka stwierdziła też, że Monika Jarosińska podczas konfliktu była nietrzeźwa.
Najmocniej wybrzmiały nie tylko wspomnienia o samym incydencie, ale też późniejsze oceny ze strony Dody. Artystka oskarżyła Jarosińską o to, że od lat wykorzystuje jej nazwisko, by utrzymać zainteresowanie mediów. Poszła jeszcze dalej i podważyła jej zawodowe osiągnięcia, sugerując, że obecność rywalki w przestrzeni medialnej opiera się głównie na podpinaniu się pod cudzą popularność.
Co Doda powiedziała o skutkach konfliktu
Artystka odniosła się również do prawnej strony całej sprawy. Według jej relacji incydent nie doczekał się dalszego ciągu, a policja nie potraktowała tej sytuacji jako poważnego postępowania karnego. Doda podkreśliła, że nie było ani wyroku, ani kary, ani żadnych oficjalnych konsekwencji wobec niej po tamtej klubowej szarpaninie.
Osobno piosenkarka wspomniała, że tego samego dnia Monika Jarosińska, jak twierdzi Doda, po powrocie do domu publikowała wpisy na Facebooku. W jej ocenie nie pasuje to do wizerunku osoby, która przedstawia się wyłącznie jako ofiara całego zajścia. Na tym właśnie buduje dziś swoją linię obrony i tłumaczy, dlaczego po 15 latach nadal uważa tamte oskarżenia za manipulacyjne.
Doda zakpiła z dawnej rywalki na Instagramie
Po publikacji wywiadu temat szybko przeniósł się także do mediów społecznościowych. Doda opublikowała na Instagramie krótkie nagranie, w którym w ironiczny sposób ponownie odniosła się do Moniki Jarosińskiej. Piosenkarka z przekąsem przeprosiła za to, że rzekomo „nie zauważyła” jej osiągnięć przez wszystkie te lata, wykorzystując ten motyw do kolejnego podważenia narracji o zniszczonej karierze.
W tym samym kontekście Doda przypomniała o piosence „Sex Shop”, którą Jarosińska wydała w 2013 roku. W ten sposób chciała pokazać, że po skandalu życie zawodowe i aktywność artystyczna jej przeciwniczki wcale się nie zatrzymały. Dla samej Dody stało się to kolejnym argumentem w sporze o to, czy dawna bójka rzeczywiście mogła przekreślić komuś drogę zawodową.
Monika Jarosińska odpowiedziała jednym słowem
Odpowiedź Moniki Jarosińskiej była krótka, ale bardzo wymowna. Pod fragmentem wywiadu Dody dla Świata Gwiazd zostawiła komentarz: „Mitomanka”, dodając kilka roześmianych emotikonów. Na razie nie pojawiło się z jej strony żadne dłuższe wyjaśnienie ani szczegółowe odniesienie do zarzutów.
Właśnie ta zwięzłość jeszcze bardziej podgrzała zainteresowanie dawnym konfliktem. Historia, która przez wiele osób była już traktowana jako zamknięty rozdział, znów stała się tematem rozmów w polskim show-biznesie. Wszystko wskazuje na to, że obie strony wciąż nie zamierzają definitywnie kończyć tego sporu.
Dlaczego ta historia znów zrobiła się głośna
Powrót do konfliktu sprzed 15 lat pokazuje, jak silnie w polskim show-biznesie nadal działają dawne urazy, medialna pamięć i publiczne pretensje. Dla Dody to okazja, by jeszcze raz przedstawić własną wersję wydarzeń i odeprzeć stare zarzuty. Dla odbiorców to przypomnienie, że dawne skandale z udziałem celebrytów potrafią odżyć po jednym wywiadzie, a czasem nawet po jednym komentarzu w mediach społecznościowych.
Ten przypadek dobrze pokazuje też, jak osobisty konflikt może zamienić się w wieloletnią medialną historię. Nawet po latach takie spory pozostają narzędziem budowania rozgłosu, wzajemnych oskarżeń i walki o uwagę opinii publicznej. Właśnie dlatego temat Dody i Moniki Jarosińskiej znów wywołał falę reakcji — nie przez nowe fakty, ale przez stare emocje, które najwyraźniej wciąż nie wygasły.
A skoro znów zrobiło się głośno o dawnych twarzach polskiego show-biznesu, wraca też pytanie, co dziś słychać u Szymona Wydry.