Nowa ekranizacja „Noce i dnie” od Netflixa jeszcze nawet nie weszła na plan, a dyskusja już nabiera tempa, informuje sport-tour.pl powołując się na pomponik.pl. Najgłośniej wybrzmiewa dziś głos Karola Strasburgera — aktora z kultowej wersji Jerzego Antczaka — który otwarcie wątpi, czy tę historię w ogóle trzeba opowiadać na nowo.
Netflix zapowiedział serial na 8 odcinków — i nie wszyscy się cieszą
Do mediów dotarła informacja o planach Netflixa, by nakręcić nowy serial na podstawie powieści Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie”. Platforma ogłosiła projekt składający się z ośmiu odcinków, co natychmiast przypomniało o klasycznej ekranizacji, uznawanej przez wielu za wzór. Razem z zapowiedzią pojawiły się też pierwsze krytyczne reakcje — i to ze strony osób, które tę historię znają od środka.
Dziś Karol Strasburger kojarzy się przede wszystkim jako twarz „Familiady”, ale jego aktorska przeszłość ma równie duże znaczenie. W jego dorobku są role, które od lat funkcjonują w zbiorowej pamięci, a jedną z nich jest udział w słynnych „Nocach i dniach” Jerzego Antczaka. Właśnie dlatego jego opinia nie brzmi jak przypadkowy komentarz, tylko jak stanowisko człowieka, który widział, jak ta opowieść działa na ekranie.
Klasyczne „Noce i dnie” — obsada, którą pamięta się latami

W tamtej produkcji, obok Strasburgera, wystąpili niezapomniani Jadwiga Barańska, Jerzy Bińczycki, Beata Tyszkiewicz oraz Stanisława Celińska — i dla wielu widzów to właśnie ta obsada „przypieczętowała” powieść w świadomości. Film przez lata nie zniknął z przestrzeni publicznej: jest regularnie emitowany i wciąż wraca w rozmowach o polskiej klasyce. Każda nowa ekranizacja wchodzi więc na teren, gdzie poprzeczka jest ustawiona wyjątkowo wysoko.
Kto zagra Bogumiła i Barbarę w nowej wersji Netflixa

Netflix podał już nazwiska odtwórców głównych ról w nadchodzącym serialu. Bogumiła ma zagrać Tomasz Schuchardt, a Barbarę — Jaśmina Polak. Dla części widzów to szansa, by zobaczyć znaną historię w świeżym aktorskim wydaniu, ale inni od razu widzą ryzyko: porównania z klasyką pojawią się automatycznie, niezależnie od jakości nowej produkcji.
„To jest zbędne”: co dokładnie nie przekonuje aktora
W wywiadzie dla Plejady Strasburger przyznał, że sama idea powrotu do tej historii budzi w nim dyskomfort, choć nie chce uchodzić za kogoś, kto „zabrania” kręcenia filmu czy serialu. Jego główny argument jest prosty: skoro oryginał wciąż żyje wśród widzów, nowy projekt wygląda jak niepotrzebne powtórzenie. Aktor wprost nazwał taki pomysł zbędnym i wyjaśnił, dlaczego.
„Film ‘Noce i dnie’ nadal funkcjonuje w przestrzeni publicznej — jest regularnie pokazywany, żyje wśród widzów… robić coś podobnego w czasie, gdy ten film wciąż ma taką siłę, moim zdaniem nie ma sensu” — powiedział w rozmowie z Plejadą.
Strasburger podkreślił też, że nowy serial niemal na pewno będzie oceniany przez pryzmat kultowej ekranizacji Antczaka. I nawet jeśli twórcy deklarują „własne spojrzenie”, widzowie i tak będą wyłapywać podobieństwa, tropić powtórzenia i sprawdzać, co wyszło lepiej, a co słabiej. Jego zdaniem, jeśli już opowiadać tę historię od nowa, można było rozważyć choćby inną nazwę — żeby nie wchodzić w bezpośredni pojedynek z legendą.
„Trzy lata pracy i ogromne pieniądze”: argument o skali i tempie produkcji
Aktor przypomniał również, jak kosztowna i długotrwała była klasyczna realizacja. Według niego był to film kostiumowy kręcony przez trzy lata i wymagający ogromnych nakładów finansowych. Na tle współczesnych produkcji, które często powstają szybciej i taniej, trudno mu sobie wyobrazić osiągnięcie porównywalnej jakości — i to dodatkowo wzmacnia jego sceptycyzm.
Mimo krytyki Strasburger kilkukrotnie zaznaczył, że sztuka jest wolna, a prawo do realizacji ma każdy, kto ma pomysł i budżet. Nie występuje przeciwko Netflixowi jako takiemu i nie próbuje wywierać presji na twórcach. Jego przekaz jest raczej o sensie: jeśli rezultat ma być maksymalnie zbliżony do tego, co już stało się klasyką, to dla niego trudno znaleźć uzasadnienie.
„Nie mogę powiedzieć: ‘nie róbcie tego’… Chcę tylko powiedzieć, że robienie czegoś bardzo podobnego nie ma sensu” — tłumaczył aktor.
„Nie zmieniajcie ciężaru postaci”: gdzie widzi granice adaptacji
Osobny wątek w jego wypowiedzi dotyczył tego, jak można reinterpretować literacki pierwowzór. Strasburger uważa, że w „Nocach i dniach” centrum stanowi konkretna para, ich poszukiwanie szczęścia i ich historia, a nie bohaterowie „z tła”. Jeśli adaptacja nagle przesuwa akcent tak, że główni bohaterowie stają się drugoplanowi, to w jego ocenie przestaje to być ta sama opowieść — tylko z tą samą nazwą.
Na końcu wrócił do pytania, które stało się najbardziej cytowane: „Jeśli coś jest dobre, po co robić to jeszcze raz? Nie wiem…”. Dodał też ostrzej, że są dzieła, które jego zdaniem lepiej „zostawić w spokoju” — i „Noce i dnie” zalicza właśnie do nich.
Jeśli poza serialowymi premierami śledzisz też duże muzyczne ogłoszenia, sprawdź nasz materiał o A$AP Rocky „Don’t Be Dumb” – światowa trasa 2026: daty koncertów i miasta w Europie oraz USA.