Rodzinny spacer w Karkonoszach o mało nie zakończył się groźnie: wieczorem 23 stycznia na Śnieżce troje turystów z 9-letnim dzieckiem nie zdążyło na ostatni wyciąg i utknęło w pobliżu szczytu, informuje sport-tour.pl powołując się na gazeta.pl. Do akcji musieli wspólnie ruszyć ratownicy GOPR Karkonosze oraz czeska Horská služba.
W piątek, 23 stycznia, wieczorem na Śnieżce przeprowadzono wspólną akcję ratunkową z udziałem polskich ratowników GOPR Karkonosze oraz ich czeskich kolegów z górskiej służby w Karkonoszach (Krkonoše). Pomocy potrzebowała trzyosobowa rodzina, w tym 9-letnie dziecko. Turyści doszli niemal pod sam wierzchołek, ale nie sprawdzili godzin pracy kolejki i przegapili ostatni zjazd w kierunku Pec pod Sněžkou (Czechy).
Gdy zaczęło szybko robić się ciemno, sytuacja natychmiast się skomplikowała. Z powodu braku światła rodzina nie była w stanie bezpiecznie kontynuować zejścia i została na szczycie, praktycznie bez realnej możliwości samodzielnego zejścia. W górach to jeden z najgorszych scenariuszy: temperatura spada, widoczność znika, a każdy śliski kamień oznacza ryzyko urazu.
Jak działali ratownicy: asekuracja, sprowadzenie i przekazanie po czeskiej stronie
Po dotarciu na miejsce ratownicy najpierw zabezpieczyli rodzinę, by zminimalizować ryzyko poślizgnięcia się na oblodzonych odcinkach. Następnie, pod eskortą, sprowadzili turystów do schroniska „Dom Śląski”, gdzie można było odpocząć i się ogrzać. Stamtąd akcję przejęła czeska służba górska, która przewiozła rodzinę do Pec pod Sněžkou.
Taka koordynacja jest typowa dla rejonów przygranicznych Karkonoszy, ale za każdym razem zależy od minut i pogody. Wieczorem nawet niewielki błąd w planowaniu czasu potrafi „zjeść” margines bezpieczeństwa i zmusić do wezwania służb. Tym razem wszystko skończyło się dobrze, jednak gdyby pomoc dotarła później, skutki mogłyby być znacznie poważniejsze.
Ratownicy przypominają: planuj trasę tak, jakby coś miało pójść nie po twojej myśli
Po zdarzeniu służby ratunkowe ponownie zaapelowały do turystów, by do zimowych wyjść w góry podchodzić naprawdę odpowiedzialnie. Przed wejściem na szlak trzeba sprawdzić godziny działania wyciągów i zaplanować dodatkowy zapas czasu na zejście — szczególnie zimą, gdy zmrok zapada wcześnie. Równie ważne jest odpowiednie wyposażenie oraz trzymanie ręki na pulsie, jeśli chodzi o pogodę, bo potrafi zmienić się w kilka chwil.
Osobnym zagrożeniem bywa lekka pewność siebie na popularnych trasach. Nawet jeśli szlak jest znany albo wydaje się łatwy, lód i wiatr potrafią zmienić go w trudną próbę. W takich warunkach decyzja „pójdziemy jeszcze kawałek” często staje się tym momentem, po którym trzeba już dzwonić po ratowników.
Trudne warunki w polskich górach: lód na szlakach i lokalne zagrożenie lawinowe

Karkonoski Park Narodowy ostrzega, że zagrożenie lawinowe utrzymuje się w miejscach, gdzie wiatr wcześniej nawiewał większe ilości śniegu — głównie na stokach północnych i północno-wschodnich. Pokrywa śnieżna w regionie jest zamarznięta, nierównomierna i na dużej części obszaru cienka, przez co mogą pojawiać się śliskie „okna” lodu. Wiele szlaków pieszych jest oblodzonych, a kamienie przykryte cienką warstwą lodu i śniegu łatwo mylą nawet doświadczonych turystów.
Ratownicy i park zwracają też uwagę, że rzadziej uczęszczane trasy mogą miejscami stać się praktycznie nieprzejezdne lub nie do przejścia. Do tego prognozowany opad śniegu potrafi „przysypać” lód na szlakach, a wtedy śliskie fragmenty są jeszcze bardziej zdradliwe, bo po prostu ich nie widać. W takich warunkach „wygląda w porządku” często znaczy „bardzo ślisko pod nogami”.
Tatry też skute lodem: widoczność spada, a wiatr podnosi stawkę
Podobnie jest na tatrzańskich szlakach: lód i śnieg pokrywają trasy, a na większych wysokościach pokrywa śnieżna jest nierównomierna. Miejscami wiatr wywiewa śnieg aż do twardej warstwy lodu, przez co szlak staje się sztywny i śliski, bez „miękkiej” warstwy, która choć trochę amortyzuje poślizg. Niska podstawa chmur i silne porywy wiatru dodatkowo utrudniają warunki, ograniczając widoczność i zwiększając ryzyko upadków.
Tatrzański Park Narodowy przypomina o ryzyku zejścia lawin i odradza wchodzenie na zamarznięte stawy. Zimą w górach nie ma dwóch identycznych dni: dziś lód może trzymać, a jutro może pęknąć albo „popłynąć” pod świeżym śniegiem. Dlatego bez odpowiedniego zimowego wyposażenia — od porządnego światła po zabezpieczenie przed poślizgiem — lepiej nawet nie zaczynać takiej trasy.
Jeśli interesują cię podobne interwencje służb, sprawdź też nasz materiał o sprawie schroniska „Happy Dog” w Sobolewie zamkniętego decyzją weterynarii z Garwolina i reakcji Tuska.