Oczy całego polskiego MMA znów zwróciły się na Mateusza Gamrota, informuje sport-tour.pl powołując się na onet.pl. Podczas gali UFC 327 w Miami Polak nie tylko wrócił na zwycięską ścieżkę, ale zrobił to w stylu, który natychmiast przypomniał, dlaczego uchodzi za jednego z najgroźniejszych zawodników w parterze.
Gamrot wygrał efektownie na UFC 327
Rywalem Polaka był Argentyńczyk Esteban Ribovics, który przystępował do walki z mocnym bilansem 15-2. Na papierze nie zapowiadało się to na łatwe starcie, jednak przewaga Mateusza Gamrota była widoczna niemal od pierwszych sekund pojedynku. Dla “Gamera” był to 13. występ w organizacji UFC, a jego rekord w federacji wynosi teraz dziewięć zwycięstw i cztery porażki.
Po przegranej z Charlesem Oliveirą ten występ miał dla Gamrota szczególne znaczenie. Potrzebował nie tylko zwycięstwa, ale też mocnego sygnału, że wciąż liczy się w czołówce kategorii lekkiej. Dokładnie taki przekaz posłał w Miami, bo od początku kontrolował przebieg walki i nie pozwolił rywalowi rozwinąć skrzydeł.
Przewaga w parterze przesądziła o wyniku
MATEUSZ GAMROT 🔥
— Polsat Sport (@polsatsport) April 12, 2026
Tak Polak pokonał Estebana Ribovicsa przez poddanie w drugiej rundzie podczas gali UFC 327 w Miami 💪#UFC pic.twitter.com/FFp0o7UcGB
Już w pierwszej minucie walki Gamrot sprowadził Argentyńczyka do parteru i zaczął systematycznie budować przewagę. Punktował, wywierał presję i rozbijał przeciwnika celnymi uderzeniami, nie zostawiając mu przestrzeni na narzucenie własnego rytmu. Wszystko wskazywało na to, że pierwsza runda bez większych wątpliwości padła łupem Polaka.
Jeszcze ważniejsze wydarzenia przyszły w drugiej odsłonie, kiedy Gamrot ponownie sięgnął po swoją najmocniejszą broń. Znów przeniósł walkę na matę i tym razem doprowadził akcję do końca. Polak skutecznie zapiął duszenie trójkątne, po którym Ribovics nie miał już wyjścia i musiał odklepać.
Po wygranej Gamrot od razu wskazał kolejnego rywala
To zwycięstwo było dla Mateusza Gamrota nie tylko udanym powrotem po porażce, ale też wyraźną deklaracją, że celuje w kolejne duże nazwiska. Zaraz po zakończeniu walki nie zwlekał z następnym ruchem i jeszcze w klatce wskazał zawodnika, z którym chciałby się zmierzyć. Jego wybór padł na Diego Lopesa, który ma w dorobku 28 wygranych i siedem porażek.
Gamrot jasno pokazał, że interesują go wyłącznie rywale z najwyższej półki rankingu UFC. Przez mikrofon emocjonalnie zwrócił się do organizatorów i wprost dał do zrozumienia, że jest gotowy na kolejny duży pojedynek. Po takim występie te słowa nie brzmią jak puste hasła, bo w Miami Polak po raz kolejny udowodnił, jak groźny staje się wtedy, gdy narzuca przeciwnikowi własne warunki.
A skoro emocji po wielkich sportowych wydarzeniach nie brakuje, sprawdź też, jak jeden gol wpłynął na układ tabeli w meczu Widzew Łódź – Bruk-Bet Termalica.