Widzew Łódź – Bruk-Bet Termalica: jak jeden gol zmienił sytuację w tabeli Ekstraklasy?

Gol w końcówce, czerwona kartka i ogromne konsekwencje w tabeli — Widzew wyrwał mecz, który może ważyć losy utrzymania.

Widzew Łódź – Bruk-Bet Termalica: jak jeden gol zmienił sytuację w tabeli Ekstraklasy?

Widzew Łódź odniósł niezwykle trudne, ale absolutnie kluczowe zwycięstwo nad Bruk-Bet Termaliką Nieciecza 1:0, informuje sport-tour.pl, powołując się na onet.pl. Losy spotkania rozstrzygnęła bramka zdobyta w samej końcówce, a taki wynik może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla obu zespołów, lecz także dla Legii Warszawa.

Mecz, w którym dla Widzewa liczyło się wyłącznie zwycięstwo

Jeszcze zimą w Widzewie mieli zupełnie inne plany na ten sezon, ale rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna. Drużyna znalazła się w bardzo niebezpiecznym położeniu i osunęła się do strefy spadkowej, dlatego domowe starcie z niemal skazaną na spadek Bruk-Bet Termaliką nabrało dla łodzian wyjątkowego znaczenia. Mimo że po przejęciu zespołu przez Aleksandara Vukovicia Widzew nie przegrywał, to wciąż było za mało, bo klub potrzebował przede wszystkim zwycięstw, a nie jedynie serii meczów bez porażki.

Goście z Małopolski nie przyjechali jednak po to, by odegrać rolę statystów i spokojnie doczekać końcowego gwizdka. Niedawna wygrana z Piastem Gliwice dodała Bruk-Betowi pewności siebie, dlatego zespół wyszedł na boisko z realną nadzieją na punkty. Właśnie dlatego Widzew nie mógł tylko naciskać, ale musiał dosłownie wyszarpać ten rezultat do ostatnich sekund.

Widzew naciskał od początku, ale długo nie potrafił przełamać obrony

Od pierwszych minut gospodarze byli aktywniejsi i próbowali szybko narzucić własne warunki gry. Widzew budował akcje głównie skrzydłami i szukał dośrodkowań w pole karne, lecz wykończenie kolejny raz zawodziło. Już w 7. minucie Mariusz Fornalczyk urwał się lewą stroną i groźnie dograł, ale w kluczowym miejscu zabrakło partnera, który zamknąłby akcję.

Chwilę później Fran Alvarez również próbował stworzyć zagrożenie po dośrodkowaniu, jednak Artem Putiwcew zareagował na czas i oddalił niebezpieczeństwo. Sam Fornalczyk miał jeszcze jedną okazję po strzale zza pola karnego, ale piłkę zablokowali obrońcy. Widzew wyglądał żywiej i bardziej agresywnie, jednak w decydującym momencie akcji drużynie wciąż czegoś brakowało.

Bruk-Bet wytrzymał napór i odpowiedział własnymi akcjami

W środkowej fazie pierwszej połowy goście stopniowo wyrównali grę i coraz częściej pojawiali się pod polem karnym rywala. W 12. minucie Radu Boboc dostał piłkę w groźnej strefie, ale jego podanie do Kamila Zapolnika zostało przecięte. Był to wyraźny sygnał, że Bruk-Bet nie zamierza wyłącznie się bronić, lecz chce też wykorzystać każdy błąd przeciwnika.

Gospodarze nie zdejmowali nogi z gazu i dalej szukali drogi do bramki. Jedną z najlepszych okazji przed przerwą miał Fornalczyk, który w 26. minucie uderzał głową, lecz jego próbę zablokował Arkadiusz Kasperkiewicz. Pod koniec pierwszej połowy Nieciecza również stworzyła kilka niezłych momentów, dlatego mecz pozostawał napięty i zupełnie nie przypominał łatwego wieczoru dla Widzewa.

Przełom nastąpił po czerwonej kartce, ale gola wciąż nie było

Po przerwie spotkanie przez pewien czas toczyło się bez gwałtownych zwrotów, choć napięcie rosło z każdą minutą. W 57. minucie Widzew wywalczył rzut rożny, po którym Samuel Kozlovsky oddał strzał, ale i ten został zablokowany. Było jednak widać, że gospodarze stopniowo podkręcają tempo i próbują złamać rywala, zanim ten zdoła przetrwać najtrudniejszy moment.

Kluczowa sytuacja miała miejsce w 68. minucie, gdy Kasperkiewicz sfaulował Juljana Shehu i zobaczył drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną. Od tego momentu Widzew grał z przewagą jednego zawodnika i jeszcze mocniej zepchnął przeciwnika pod własne pole karne. Właśnie wtedy mecz ostatecznie zamienił się w oblężenie, w którym każda akcja gospodarzy wyglądała jak potencjalnie decydująca.

Bramkarz Niecieczy utrzymywał swój zespół przy życiu niemal do końca

Jedną z najgroźniejszych sytuacji w drugiej połowie stworzył Angel Baena w 74. minucie. Po prostopadłym podaniu oddał strzał z linii pola karnego, ale Adrian Chovan zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Ten moment był dopiero początkiem prawdziwego szturmu, który Widzew rozpoczął w końcówce meczu.

Szczególnie gorąco zrobiło się od 76. minuty, kiedy Chovan praktycznie w pojedynkę ratował Bruk-Bet przed utratą gola. Najpierw instynktownie obronił strzał Emila Kornviga z kilku metrów, a chwilę później w ogromnym zamieszaniu podbramkowym zatrzymywał kolejne próby Steve’a Kapuadiego i Sebastiana Bergiera. Mimo potężnej presji Widzewa piłka wciąż nie wpadała do siatki, co tylko wzmacniało wrażenie, że gospodarze mogą stracić punkty w meczu, który po prostu musieli wygrać.

Widzew Łódź wyrwał zwycięstwo w ostatnich sekundach

Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się bolesnym remisem, Widzew w końcu wykorzystał swoją szansę w jednej z ostatnich akcji. Fornalczyk dośrodkował w pole karne, a Sebastian Bergier precyzyjnym uderzeniem głową skierował piłkę do siatki. Ten gol dał łodzianom zwycięstwo 1:0, na które pracowali przez cały mecz, ale wywalczyli je dopiero na granicy końcowego gwizdka.

Taki wynik mocno zmienia układ sił w dolnej części tabeli Ekstraklasy. Widzew Łódź doskoczył punktowo do Legii Warszawa, która ma 33 punkty i znajduje się tuż nad strefą zagrożenia. Z kolei Bruk-Bet Termalica Nieciecza pozostała pod kreską, a walka o utrzymanie stała się jeszcze ciaśniejsza, bardziej brutalna i znacznie bardziej nerwowa dla wszystkich drużyn zamieszanych w ten fragment sezonu.

A skoro emocji w polskim sporcie nie brakuje, warto też sprawdzić, jak zakończył się mecz Magdy Linette z Martą Kostiuk w BJK Cup.

Udostępnij