Ostatni weekend sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Planicy okazał się dla Polski nie efektownym zwieńczeniem rywalizacji, lecz dość bolesnym etapem pożegnania z legendą, informuje sport-tour.pl, powołując się na onet.pl. Kamil Stoch ma już za sobą swój ostatni start drużynowy w karierze, a reprezentacja Polski zamknęła klasyfikację sobotniego konkursu, który odbył się 28 marca.
Polska zakończyła konkurs drużynowy na ósmym miejscu
𝐃𝐨𝐛𝐫𝐲 𝐬𝐤𝐨𝐤 𝐊𝐚𝐦𝐢𝐥𝐚 𝐒𝐭𝐨𝐜𝐡𝐚! 🥹 🥹 💕
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) March 28, 2026
Nasz mistrz miał korzystne warunki i dał nam chwilę uśmiechu podczas 1. serii swojego 𝐨𝐬𝐭𝐚𝐭𝐧𝐢𝐞𝐠𝐨 konkursu drużynowego.
#skijumpingfamily #Planica pic.twitter.com/AkPhg6xkPu
Dla polskiej kadry sobotni konkurs w Planicy nie był kompromitacją w dosłownym sensie, ale trudno też szukać w nim powodów do większego optymizmu. Sztab szkoleniowy postawił tego dnia na Piotra Żyłę, Dawida Kubackiego, Aleksandra Zniszczoła i Kamila Stocha. Ponieważ w zawodach drużynowych wystartowało tylko osiem reprezentacji, udział Polaków w drugiej serii był pewny jeszcze przed rozpoczęciem zmagań.
Po pierwszej serii Polska zajmowała ósme miejsce, choć strata do siódmej Szwajcarii nie wyglądała jeszcze dramatycznie i wynosiła 14,4 pkt. Najlepszą próbę wśród Biało-Czerwonych oddał wtedy Aleksander Zniszczoł, który uzyskał 214 metrów. Stoch również dał drużynie pozytywny sygnał, lecąc na odległość 207 metrów, co okazało się jego najlepszym skokiem podczas całego pożegnalnego weekendu.
W serii finałowej obraz rywalizacji z perspektywy Polski wyraźnie się pogorszył. Wszyscy czterej zawodnicy zaprezentowali się słabiej niż w pierwszej rundzie, a szczególnie trudny dzień zaliczył Dawid Kubacki, który w decydującej próbie osiągnął zaledwie 169,5 metra. Kamil Stoch w swoim ostatnim drużynowym locie w karierze uzyskał 185,5 metra i było to zbyt mało, by choćby realnie włączyć się do walki o wyższą lokatę.
Ostatni drużynowy występ Stocha był pełen emocji, ale bez szczęśliwego finału
Cała historia tego dnia kręciła się wokół nazwiska Kamila Stocha, bo dla trzykrotnego mistrza olimpijskiego był to ostatni konkurs drużynowy w zawodowej karierze. Już w piątek, 27 marca, Polak zajął dopiero 38. miejsce w konkursie indywidualnym, dlatego przed sobotą trudno było budować atmosferę wielkiego optymizmu. Właśnie dlatego jego skok na 207 metrów w pierwszej serii dał kibicom choć odrobinę nadziei, że pożegnanie z drużynówką zakończy się mocniejszym akcentem.
Druga próba pokazała jednak, jak wyglądała prawdziwa forma Polaków w tym weekendzie. Stoch nie zdołał utrzymać poziomu, a cała drużyna sprawiała wrażenie zbyt nierównej, by skutecznie walczyć nawet o siódmą pozycję. Ostatecznie Polska zakończyła ostatni drużynowy konkurs sezonu na ósmym miejscu z dorobkiem 1109 punktów.
To był dzień, w którym najważniejsze nie okazało się miejsce w tabeli, lecz symboliczne pożegnanie Kamila Stocha z drużynowym skakaniem na najwyższym poziomie.
Planica znów pokazała wielkie loty
Na legendarnej Letalnicy od samego rana panowały warunki, które wyraźnie sprzyjały dalekim lotom. Jednym z tych, którzy najlepiej wykorzystali wiatr pod narty, był Norweg Johann Andre Forfang, który pofrunął na 246 metrów i ustanowił nowy rekord życiowy. Tło tego widowiska jeszcze mocniej podkreśliło kontrast, bo gdy jedni zachwycali kapitalnymi lotami, Polacy przede wszystkim zmagali się z własną niestabilnością.
Dodatkowe napięcie wywołał również epizod z Domenem Prevcem. W serii próbnej Słoweniec uzyskał tylko 80 metrów i ledwo uniknął groźnego upadku, a później także w samym konkursie miał problemy niemal od razu po wyjściu z progu. Jak na jednego z faworytów domowego konkursu, był to jeden z najbardziej zaskakujących obrazków całej soboty.
Kto wygrał konkurs drużynowy w Planicy
Austriacy triumfują w sobotnim konkursie drużynowym w Planicy! Polacy zajęli ostatnie, ósme miejsce #Planica #skijumpingfamily pic.twitter.com/rSt3J5Uoxn
— Skijumping.pl (@Skijumpingpl) March 28, 2026
Walka o zwycięstwo okazała się znacznie ciekawsza niż rywalizacja o końcowe miejsca w dolnej części tabeli. Przed ostatnimi skokami realne szanse na triumf zachowywały Austria, Japonia i Norwegia. Ostatecznie to Austriacy utrzymali prowadzenie, a decydującą pieczęć pod sukcesem postawił Stephan Embacher, który w kluczowym momencie poszybował na 221 metrów.
Niespodzianką był także wynik Słoweńców, których wielu obserwatorów widziało w roli głównych kandydatów do zwycięstwa na własnym obiekcie. Po pierwszej serii zajmowali czwarte miejsce, ale w końcówce nie zdołali włączyć się do walki z czołówką. W efekcie Planica zamiast gospodarczego triumfu dostała austriackie zwycięstwo i bardzo ciasny układ na podium.
Wyniki konkursu drużynowego w Planicy
Top 3:
- Austria — 1439,5 pkt
- Japonia — 1425,6 pkt
- Norwegia — 1418,0 pkt
Polska:
- 8. miejsce — 1109 pkt
Przed Stochem jeszcze ostatni start
Sezon Pucharu Świata mężczyzn nie dobiegł jeszcze końca. W niedzielę, 29 marca 2026 roku, w Planicy odbędzie się finałowy konkurs indywidualny, w którym wystąpi 30 najlepszych skoczków. W tym gronie znalazł się tylko jeden reprezentant Polski — Kamil Stoch, a początek rywalizacji zaplanowano na godzinę 10:00.
Dla polskich kibiców nie będzie to już zwykły konkurs kończący sezon. To ostatnia okazja, by zobaczyć legendarnego zawodnika w oficjalnym starcie tej rangi, dlatego zainteresowanie niedzielnym finałem będzie znacznie większe, niż sugerowałaby sama klasyfikacja. Po trudnej sobocie najważniejsze pytanie brzmi bardzo prosto: czy Kamil Stoch zdoła zakończyć karierę mocniejszym występem niż ten ostatni drużynowy lot?
Z kolei wokół przyszłości Piotra Rusieckiego i Unii Leszno również padły już bardzo konkretne deklaracje.