Leverkusen i Bayern stworzyli jeden z najbardziej intensywnych meczów 26. kolejki Bundesligi, informuje sport-tour.pl powołując się na wp.pl. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, choć to gospodarze mają największe powody do żalu, bo aktualny mistrz Niemiec kończył ten wieczór w dziewiątkę.
Burzliwy początek i szybki gol Leverkusen
Zapowiedź starcia Bayeru 04 Leverkusen z Bayernem Monachium od początku zwiastowała poważne emocje. Na boisku spotkały się dwa zespoły z czołówki tabeli Bundesligi, które przystępowały do 26. kolejki po meczach 1/8 finału Ligi Mistrzów. Tempo od pierwszych minut pokazało, że to nie będzie spokojny wieczór ani dla kibiców, ani dla sztabów szkoleniowych.
Gospodarze uderzyli bardzo szybko. Już w 6. minucie Aleix Garcia wykorzystał swoją szansę i otworzył wynik meczu, mocno komplikując sytuację Bayernu. Po tej akcji trener monachijczyków Vincent Kompany bardzo żywiołowo reagował na zachowanie Luisa Diaza, który najpewniej zatrzymał się, czekając na gwizdek arbitra, i nie wrócił za rywalem po stracie piłki.
W efekcie ten moment kosztował gości utratę bramki. Garcia znalazł się w dogodnej pozycji do strzału, a po rykoszecie od Jonathana Taha piłka zmieniła kierunek. Sven Ulreich w tej sytuacji nie miał już realnych szans, by uratować swój zespół.
Bayern szukał odpowiedzi, ale nie wszystko układało się po jego myśli

W 24. minucie okazję na wyrównanie miał Nicolas Jackson, jednak w decydującym momencie się poślizgnął i bramkarz bez większych problemów poradził sobie z jego uderzeniem. Chwilę później piłka wprawdzie znalazła się w siatce, ale radość gości trwała bardzo krótko. W trakcie tej akcji sędziowie dopatrzyli się zagrania ręką ze strony Taha, dlatego gol nie został uznany.
Leverkusen nie zamierzał się zatrzymywać. Jeszcze przed przerwą Montrell Culbreath był bliski podwyższenia wyniku na 2:0, ale uderzył minimalnie obok słupka. Był to kolejny sygnał, że Bayern w tym spotkaniu nie kontrolował wydarzeń na boisku tak, jak zwykle robi to lider ligi.
Pod koniec pierwszej połowy sytuacja gości zrobiła się jeszcze trudniejsza. Jackson ostro zaatakował w niebezpiecznym epizodzie, a po analizie VAR arbiter pokazał napastnikowi czerwoną kartkę. Bayern jeszcze przed przerwą musiał więc grać w osłabieniu, a cały mecz wszedł dla niego w tryb ciągłego ryzyka.
Druga połowa: okazje, nerwy i nieuznane gole
Po zmianie stron spotkanie nie straciło nic ze swojej intensywności. Robert Andrich uratował swój zespół przed stratą bramki, znakomicie blokując strzał Diaza w polu karnym. Niedługo później dobrą okazję zmarnował Malik Tillman, który mógł odmienić losy rywalizacji, ale nie wykorzystał swojej szansy.
Kolejnego świetnego momentu nie zamienił na gola Patrik Schick, który nie zdołał pokonać Ulreicha w sytuacji sam na sam. Chwilę później na murawie pojawił się Harry Kane i niemal natychmiast trafił do siatki, lecz to trafienie również nie zostało uznane. Dla Bayernu przestawało to być zwykłym pechem, a zaczynało przypominać prawdziwą piłkarską frustrację.
Przy akcji z udziałem Kane’a sędziowie dopatrzyli się przewinienia. Anglik przeszkodził bramkarzowi w wybiciu piłki, a sam futbolówka dodatkowo otarła się o jego łokieć. To wystarczyło, by anulować kolejną bramkę Bayernu w tym meczu Bundesligi.
Gol Diaza przywrócił emocje, a końcówka była dramatyczna
Mimo dwóch nieuznanych trafień Bayern w końcu dopiął swego. W 69. minucie, po kolejnym błędzie gospodarzy, Luis Diaz dostał piłkę i pewnie wykończył akcję, doprowadzając do remisu 1:1. Właśnie ten moment okazał się przełomowy, bo Leverkusen, które długo prowadziło, straciło kontrolę nad swoim atutem.
Po tej bramce goście dalej naciskali i tworzyli coraz więcej groźnych sytuacji. Można było odnieść wrażenie, że nawet grając w osłabieniu, monachijczycy czuli się mentalnie pewniej niż rywal, który zaczął coraz bardziej nerwowo reagować pod własną bramką. Końcówka przyniosła jednak jeszcze jeden mocny zwrot akcji.
W 84. minucie arbiter uznał, że Diaz próbował wymusić rzut karny. Za to otrzymał drugą żółtą kartkę, która automatycznie zamieniła się w czerwoną. W rezultacie Bayern Monachium kończył mecz w dziewiątkę, a ten remis można odbierać jednocześnie jako wynik wywalczony charakterem i jako niewykorzystaną szansę na coś więcej.
Co ten remis oznacza dla tabeli Bundesligi
Remis w takim meczu nie zmienia najważniejszego faktu: Bayern nadal pozostaje liderem ligi niemieckiej. Po 26 kolejkach zespół ma 67 punktów, 93 strzelone gole i zaledwie 25 straconych, co po raz kolejny potwierdza jego status głównego faworyta sezonu. Mimo straty punktów w Leverkusen monachijczycy wciąż utrzymują solidną przewagę nad resztą stawki.
Dla Bayeru 04 Leverkusen ten rezultat wygląda zupełnie inaczej. Drużyna ma 45 punktów i pozostaje na szóstym miejscu, choć przebieg spotkania dawał jej realne podstawy, by liczyć na znacznie więcej. Właśnie dlatego po końcowym gwizdku po stronie gospodarzy musiał pozostać niedosyt, bo mieli rywala w trudnym momencie, a mimo to nie potrafili zamknąć meczu zwycięstwem.
Podsumowanie meczu i tabela ligowa
| Wskaźnik | Dane |
|---|---|
| Rozgrywki | Bundesliga, 26. kolejka |
| Mecz | Bayer 04 Leverkusen — Bayern Monachium |
| Wynik | 1:1 |
| Pierwszy gol | Aleix Garcia, 6. minuta |
| Drugi gol | Luis Diaz, 69. minuta |
| Czerwona kartka Bayernu nr 1 | Nicolas Jackson |
| Czerwona kartka Bayernu nr 2 | Luis Diaz |
| Nieuznane gole Bayernu | 2 |
| Miejsce Bayernu po 26 kolejkach | 1 |
| Punkty Bayernu | 67 |
| Miejsce Bayeru po 26 kolejkach | 6 |
| Punkty Bayeru | 45 |
| Miejsce | Drużyna | Mecze | Zwycięstwa | Remisy | Porażki | Bramki zdobyte | Bramki stracone | Różnica | Punkty |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Bayern Monachium | 26 | 21 | 4 | 1 | 93 | 25 | +68 | 67 |
| 2 | Borussia Dortmund | 26 | 17 | 7 | 2 | 55 | 26 | +29 | 58 |
| 3 | TSG 1899 Hoffenheim | 26 | 15 | 5 | 6 | 54 | 34 | +20 | 50 |
| 4 | VfB Stuttgart | 25 | 14 | 5 | 6 | 50 | 34 | +16 | 47 |
| 5 | RB Lipsk | 25 | 14 | 5 | 6 | 48 | 34 | +14 | 47 |
| 6 | Bayer 04 Leverkusen | 26 | 13 | 6 | 7 | 49 | 33 | +16 | 45 |
| 7 | Eintracht Frankfurt | 26 | 10 | 8 | 8 | 49 | 49 | 0 | 38 |
| 8 | Freiburg | 25 | 9 | 7 | 9 | 37 | 42 | -5 | 34 |
| 9 | Augsburg | 26 | 9 | 4 | 13 | 31 | 45 | -14 | 31 |
| 10 | Hamburger SV | 25 | 7 | 8 | 10 | 28 | 36 | -8 | 29 |
| 11 | Union Berlin | 25 | 7 | 7 | 11 | 30 | 42 | -12 | 28 |
| 12 | Borussia Mönchengladbach | 26 | 7 | 7 | 12 | 30 | 43 | -13 | 28 |
| 13 | Werder Brema | 25 | 6 | 7 | 12 | 29 | 45 | -16 | 25 |
| 14 | 1. FC Köln | 25 | 6 | 6 | 13 | 34 | 43 | -9 | 24 |
| 15 | FC St. Pauli | 26 | 6 | 6 | 14 | 23 | 42 | -19 | 24 |
| 16 | Mainz 05 | 25 | 5 | 9 | 11 | 29 | 41 | -12 | 24 |
| 17 | VfL Wolfsburg | 26 | 5 | 6 | 15 | 35 | 56 | -21 | 21 |
| 18 | 1. FC Heidenheim 1846 | 26 | 3 | 5 | 18 | 24 | 58 | -34 | 14 |
Więcej sportowych emocji przyniósł też mecz Igi Świątek z Eliną Switoliną w Indian Wells, po którym nie zabrakło pytań o aktualną formę Polki.