Widzew nadal w strefie spadkowej. Kto w Szczecinie przerwał swoją niemal 1400-dniową ciszę?

Jeden moment przesądził w Szczecinie: Widzew znów bez punktów, a Pogoń pnie się w tabeli

Widzew nadal w strefie spadkowej. Kto w Szczecinie przerwał swoją niemal 1400-dniową ciszę?

Widzew znów przegrał — tym razem w Szczecinie — a porażka 0:1 boleśnie uderza w ich walkę o utrzymanie, informuje sport-tour.pl powołując się na onet.pl. Pogoń zgarnęła trzy punkty, awansowała w tabeli, a spotkanie zapisało się golem napastnika po niemal 1400 dniach bez trafienia w PKO BP Ekstraklasie oraz ostrym, nerwowym epizodem w samej końcówce.

W Szczecinie Widzew nie dał rady, choć zimą robił transferowy szum

Klub z Łodzi, który w zimowym oknie transferowym wydawał odważnie i bił kolejne rekordy, tym razem nie potwierdził ambicji na boisku. Pogoń wygrała 1:0, a ten wynik oznacza dla gości jedno: po 23. kolejce nadal pozostają w strefie spadkowej. W takim położeniu każda kolejna wpadka może kosztować zbyt dużo, bo rywale w okolicach kreski punktów nie rozdają.

Pierwsza połowa bez ognia i prawie bez pracy dla bramkarzy

Początek meczu był spokojny, a oba zespoły długo „czytały” się w środku pola. Najbliżej realnego zagrożenia był Kamil Grosicki — to on oddał pierwszy celny strzał gospodarzy, a w 39. minucie minimalnie chybił po uderzeniu z rzutu wolnego, gdy piłka przeleciała obok bramki. Widzew odpowiedział próbą Osmana Bukariego w boczną siatkę oraz uderzeniem Sebastiana Bergiera, ale ogólnie brakowało klarownych okazji.

Portowcy w pierwszej połowie mieli jeszcze zablokowany strzał Karola Angielskiego, a goście kilka razy próbowali zagrozić po dośrodkowaniach i wrzutkach w pole karne. Valentin Cojocaru i Bartłomiej Drągowski rzadko musieli interweniować, bo uderzeń w światło bramki było jak na lekarstwo. Nastrój tej części najlepiej oddaje fakt, że sędzia Piotr Lasyk nie doliczył nawet minuty — przerw i gorących sytuacji praktycznie nie nazbierało się.

Po przerwie długo było tak samo, aż „odpalił” Angielski

Na starcie drugiej połowy obraz gry się nie zmienił — dominowała ostrożność, a trybuny czekały na jeden moment, który wreszcie rozrusza spotkanie. Pierwsza naprawdę wyraźna okazja pojawiła się dopiero w 56. minucie, kiedy Bukari miał swoją szansę, ale Leonardo Koutris zagrał znakomicie i zatrzymał akcję. Mecz wyglądał na taki, który może skończyć się bezbramkowym remisem, ale w „cichych” spotkaniach jeden epizod potrafi przesądzić wszystko.

Chwilę później Pogoń dostała okazję po stałym fragmencie i dla Widzewa ułożyło się to fatalnie. Kellyn Acosta bardzo źle wykonał rzut wolny, jednak gospodarze nie stracili piłki i ponowili atak — po dograniu w pole karne Dimitrios Keramitsis uderzył na bramkę Drągowskiego. Bramkarz reprezentacji Polski popisał się świetną interwencją, ale przy dobitce Karola Angielskiego był już bezradny — 29-latek strzelił swojego pierwszego gola dla Pogoni.

1379 dni czekania, kontuzja i nerwowa końcówka z czerwoną kartką

Według danych piłkarskiego statystyka Cezarego Kaweckiego Angielski czekał na trafienie w PKO BP Ekstraklasie 1379 dni. Napastnik wrócił do Polski po grze w Turcji, Grecji i na Cyprze, dlatego ten gol miał też wymiar osobistej historii powrotu. Radość nie trwała jednak długo — niemal od razu po bramce musiał opuścić boisko z powodu urazu mięśnia dwugłowego prawej nogi.

Widzew w końcówce mógł jeszcze złapać remis, a w jednym z kluczowych momentów gospodarzy uratował obramowanie bramki. Dodatkowo gości zatrzymał gwizdek sędziego, który dopatrzył się spalonego w decydującej akcji i szansa przepadła. Wcześniej Acosta dopuścił się brutalnego faulu i słusznie obejrzał czerwoną kartkę, przez co Widzew miał jeszcze mniej argumentów na finałowy szturm.

Pogoń wskoczyła na ósme miejsce, Widzew utknął przy dnie tabeli

Wynik nie uległ zmianie: drużyna Thomasa Thomasberga sięgnęła po komplet punktów i podtrzymała dobrą serię. Pogoń przesunęła się na 8. miejsce w tabeli, natomiast Widzew pozostał na przedostatniej pozycji. Ciekawostka dla śledzących Ekstraklasę: to już trzecie z rzędu zwycięstwo Pogoni 1:0 — minimalnie, ale konsekwentnie i bardzo pragmatycznie.

Jeśli interesują Cię kolejne piłkarskie tematy, sprawdź też tekst o tym, że kontrakt Karbownika w Herthcie wygasa w czerwcu i czy Polak może zmienić klub.

Udostępnij