Jagiellonia – Radomiak: co się wydarzyło po przerwie? Czerwona kartka i anulowany karny [skrót]

Remis 1:1 w Białymstoku: gole Wolskiego i Imaza, anulowany karny oraz czerwona kartka Kaputa

Jagiellonia – Radomiak: co się wydarzyło po przerwie? Czerwona kartka i anulowany karny [skrót]

Lider PKO BP Ekstraklasy niespodziewanie zatrzymał się w Białymstoku, informuje sport-tour.pl powołując się na sport.interia.pl. W meczu 22. kolejki Jagiellonia, mimo wyraźnej przewagi, zdobyła z Radomiakiem tylko jeden punkt, remisując 1:1.

Jagiellonia naciskała od pierwszych minut, ale długo nie potrafiła dobić rywala

Gospodarze ruszyli do ataku od razu po pierwszym gwizdku i szybko zaczęli tworzyć sytuacje. Największym zagrożeniem był jak zwykle Jesus Imaz, który już w pierwszych 10 minutach mógł skompletować dublet. Najpierw po znakomitym podaniu Kamila Jóźwiaka zatrzymał go Filip Majchrowicz, a chwilę później kolejny atak Imaza przerwał obrońca, blokując mu w ostatniej chwili wyjście sam na sam z 26-letnim bramkarzem.

Radomiak przyjechał po skandalu i bez trenera, ale wytrzymał napór

Dla Radomiaka wyjazd do Białegostoku był trudny jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Zespół przyjechał po meczu z Koroną, który zakończył się skandalem i odbił się na klubie nie tylko finansowo. Porażka 0:2 sprawiła, że radomianie wciąż pozostawali bez ligowego zwycięstwa w 2026 roku, a trener Goncalo Feio został zawieszony na pięć meczów i ukarany grzywną, przez co nie mógł prowadzić drużyny z ławki w starciu z Jagiellonią.

Na linii Feio zastąpił asystent Kiko Ramirez, znany m.in. z pracy w Wiśle Kraków. Radomiak musiał reagować na boiskowe wydarzenia na bieżąco, ale nie posypał się pod presją lidera. Nawet gdy piłka przez większość czasu była po stronie gospodarzy, goście cierpliwie czekali na swoją okazję.

Pierwsza połowa: pełna kontrola Jagiellonii i jeden strzał, który o mało nie dał gola

Jagiellonia dominowała tempem i posiadaniem piłki, praktycznie dyktując warunki gry. Do przerwy Radomiak oddał tylko jeden strzał, ale był on bardzo groźny. Vasco Lopes pociągnął z piłką od linii środkowej i uderzył płasko sprzed pola karnego, a futbolówka minęła bramkę Sławomira Abramowicza dosłownie o centymetry.

Gospodarze mieli więcej okazji, a jedna z akcji niemal skończyła się rzutem karnym. Sędzia Damian Sylwestrzak początkowo wskazał na „jedenastkę” po podejrzeniu zagrania ręką przez Steve’a Kingue, który miał zatrzymać podanie Dawida Drachala. Powtórki pokazały, że nie było podstaw do karnego, więc arbiter zmienił decyzję, a grę wznowili goście.

Przed przerwą znów było blisko, ale wynik się nie otworzył

W końcówce pierwszej połowy białostoczanie jeszcze mocniej przycisnęli, jednak zabrakło skuteczności. Po rzucie rożnym Apostolos Konstantopoulos uderzył minimalnie obok słupka, a chwilę później groźne dośrodkowanie Jóźwiaka wywołało zamieszanie w polu karnym. Mimo przewagi Jagiellonii do przerwy utrzymało się 0:0 i gospodarze nie mogli być z tego zadowoleni.

Po zmianie stron zrobiło się gorąco: gol Wolskiego i szybka odpowiedź Imaza

Druga połowa od razu zapowiadała, że mecz się „otworzy”. Najpierw Afimico Pululu sprawdził bramkarza uderzeniem z dystansu, a po drugiej stronie boiska Capita Capemba błysnął akcją indywidualną, choć zakończył ją jedynie wywalczeniem rzutu rożnego. Kluczowe momenty miały jednak dopiero nadejść i szybko przypomniały Jagiellonii, że niewykorzystane sytuacje potrafią wrócić rykoszetem.

W 55. minucie Radomiak wykorzystał wcześniejsze błędy gospodarzy. Akcję rozpoczął Vasco Lopes, jego strzał został zablokowany, ale piłka trafiła do Mauridesa, który zgrał ją pod nogi Rafała Wolskiego. Kapitan gości uderzył pewnie i nie dał Abramowiczowi żadnych szans.

Zamiast 0:2 zrobiło się 1:1. Jedno pudło odmieniło przebieg gry

Radomiak mógł pójść za ciosem niemal od razu. Siedem minut później Maurides miał sytuację, która wyglądała jak gotowy wpis do protokołu, ale po dograniu Capity Capemby zmarnował okazję i złapał się tylko za twarz. Niedługo potem Jagiellonia odpowiedziała tak, jak przystało na lidera.

Pululu zagrał prostopadle do Jesusa Imaza, a napastnik zachował spokój i posłał piłkę do siatki. Na stadionie przy ul. Słonecznej wybuchła fala entuzjazmu, bo na tablicy zrobiło się 1:1 i spotkanie znów zawisło na włosku.

Końcówka: parada Abramowicza, czerwona kartka Kaputa i remis utrzymany do końca

W 75. minucie Radomiak był o krok od ponownego prowadzenia. Capita Capemba stanął oko w oko ze Sławomirem Abramowiczem, ale bramkarz Jagiellonii świetnie przeczytał sytuację i popisał się efektowną interwencją. Ten moment w praktyce uratował gospodarzy przed porażką u siebie.

Końcowe minuty goście grali w osłabieniu, bo w 86. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Michał Kaput. Jagiellonia miała czas i przewagę liczebną, jednak nie zdołała już przechylić szali na swoją stronę. Po remisie 1:1 przewaga Jagiellonii nad drugim w tabeli Górnikiem i trzecim Rakowem wynosi 3 punkty, a białostoczanie mają przy tym rozegrany o jeden mecz mniej.

Jeśli interesuje cię sportowa rywalizacja także poza Ekstraklasą, sprawdź też, jak po finale WTA Dubaj zmieniły się różnice punktowe między Pegulą a Coco Gauff.

Udostępnij