Damian Żurek na 500 m na IO 2026: ile zabrakło do medalu i jaki wynik dał Polsce nadzieję?

Setne sekundy od medalu: Żurek błysnął na 500 m, a Polacy znów byli o krok od podium

Damian Żurek na 500 m na IO 2026: ile zabrakło do medalu i jaki wynik dał Polsce nadzieję?

Zabrakło dosłownie kilku setnych sekundy, by Polska dopisała do dorobku kolejny olimpijski krążek, informuje sport-tour.pl powołując się na sport.interia.pl. Po srebrze Władimira Siemirunnija na 10 000 m biało-czerwoni ruszyli do walki na sprinterskim 500 m, a najwyżej finiszował Damian Żurek — na czwartym miejscu, boleśnie blisko podium.

Drugie srebro Polski w dwa dni i nowe emocje na krótkim dystansie

13 lutego przyniósł Polsce już drugi srebrny medal zimowych igrzysk olimpijskich 2026. Najpierw w Predazzo wicemistrzem w skokach na normalnej skoczni został Kacper Tomasiak, a chwilę później świetny występ w łyżwiarstwie szybkim dołożył kolejne „srebro” do bilansu reprezentacji.

Bohaterem dnia był Władimir Siemirunnij. Na 10 000 m uzyskał czas 12:39,08, a szybszy okazał się wyłącznie Czech Metodej Jilek. Nazajutrz kibice przerzucili uwagę na zupełnie inną próbę — 500 m, gdzie wystartowali Piotr Michalski, Marek Kania oraz Damian Żurek.

29 zawodników i jeden klucz: liczył się wyłącznie czas

Rywalizacja na 500 m była bardzo gęsta, bo na starcie stanęło łącznie 29 łyżwiarzy. Jedynym wyjątkiem w układzie programu był Austriak Ignaz Gschwentner, który otwierał zmagania, a pozostali zawodnicy zostali zestawieni w pary.

Nie był to jednak turniej pucharowy ani „drabinka”, w której przegrany odpada. Każdy bieg dawał wynik czasowy, a wszystkie czasy trafiały do jednej klasyfikacji generalnej. W takim formacie nawet wygrana w parze nie oznacza medalu — trzeba było po prostu pojechać najszybciej tego dnia.

Michalski zaczął odważnie, ale lepszy był Wennemars

Jako pierwszy z Polaków na tor wyjechał Piotr Michalski. W parze mierzył się z Holendrem Joepem Wennemarse, a początek miał naprawdę mocny — przez długi fragment dystansu utrzymywał się przed rywalem.

Na finiszu zadecydowały jednak detale i utrzymanie prędkości do samej kreski. Wennemars zakończył bieg czasem 34,89 s, natomiast Michalski uzyskał 35,10 s. Na takim poziomie to już różnica, która spycha poza walkę o czołowe lokaty.

Kania prawie dopadł Shinhamę, zabrakło 0,02 s

Chwilę później na starcie stanął Marek Kania, obok którego pojechał Japończyk Tatsuya Shinhama. 26-letni Polak długo wyglądał na goniącego, bo początkowo znalazł się wyraźnie z tyłu.

Końcówka była jednak bardzo nerwowa i niemal idealna pod względem dramaturgii — Kania przyspieszył i prawie „dociągnął” rywala. Shinhama utrzymał przewagę dosłownie minimalną, wygrywając o 0,02 s. Czas Polaka wyniósł 34,48 s, co dało mu znacznie lepszą pozycję niż Michalskiemu, ale wciąż poza strefą medalową.

Żurek wygrał w parze, ale medal uciekł o setne

Na koniec polskich startów w tej konkurencji wystąpił Damian Żurek z Tomaszowa Mazowieckiego. W parze rywalizował z Holendrem Sebasem Dinizem i od początku było widać, że jedzie „na maksa”, walcząc o każdą setną.

Start wyglądał na nieco spóźniony, ale później Żurek świetnie się rozkręcił i przejechał dystans bardzo równo. Zatrzymał zegar na 34,35 s i wygrał bezpośrednie starcie z rywalem. Problem był jeden: w generalce ten wynik wystarczył tylko na czwarte miejsce — dosłownie o kilka setnych sekundy od podium.

Kto zdobył medale i jak wypadli Polacy

Złoto na 500 m wywalczył Amerykanin Jordan Stolz. Srebro trafiło do Holendra Jenninga de Boo, a brąz zdobył Kanadyjczyk Laurent Dubreuil.

Polacy byli blisko, ale tym razem bez krążka. Damian Żurek zajął czwarte miejsce, Marek Kania był ósmy, a Piotr Michalski uplasował się na 24. pozycji. Po srebrze Siemirunnija na 10 000 m wyglądało to jak kolejna realna szansa, którą rozstrzygnęły mikroskopijne różnice czasu.

Co dalej w łyżwiarstwie szybkim na igrzyskach 2026

To nie koniec emocji w łyżwiarstwie szybkim, bo przed nami kolejne rozdania medali. 15 lutego zaplanowano rywalizację kobiet na 500 m, a 17 lutego odbędą się biegi drużynowe mężczyzn i kobiet.

Następnie przyjdzie czas na 1500 m: 19 lutego wystartują mężczyźni, a 20 lutego kobiety. Całość zwieńczą biegi masowe 21 lutego, które często przynoszą najbardziej nieprzewidywalne rozstrzygnięcia. Po historii Żurka widać jedno: czasem o medalu nie decyduje forma, tylko jeden spóźniony moment na starcie albo kilka setnych na mecie.

Jeśli chcesz więcej olimpijskich historii z lodu, zobacz też materiał Casey Dawson na 5000 m na IO 2026 i sprawdź, co wydarzyło się w Mediolanie oraz czemu wszyscy mówią o jego plecaku.

Udostępnij