Cracovia – Jagiellonia: skrót meczu i najciekawsze akcje. Co zatrzymało gole?

Bramkarze zgasili emocje: Cracovia i Jagiellonia miały swoje szanse, ale gole nie padły

Cracovia – Jagiellonia: skrót meczu i najciekawsze akcje. Co zatrzymało gole?

Bezbramkowe mecze czasem brzmią głośniej niż te, w których piłka kilka razy wpada do siatki, informuje sport-tour.pl powołując się na gol24.pl. Dokładnie tak wyglądało sobotnie starcie Cracovii z Jagiellonią Białystok – sytuacje mnożyły się po obu stronach, a na tablicy wyników do końca świeciły zera.

Zera na tablicy, nerwy na pełnych obrotach

Pojedynki tych drużyn zwykle kojarzą się z golami, ale tym razem scenariusz był inny. Mimo wielu dogodnych okazji spotkanie zakończyło się wynikiem 0:0, a na pierwszy plan wyszli bramkarze. Sebastian Madejski i Sławomir Abramowicz trzymali swoje zespoły w grze tak długo, aż remis stał się faktem, a liczba groźnych momentów tylko podkręcała atmosferę.

Tempo było wysokie od pierwszych sekund i nikt nie miał czasu, żeby spokojnie wejść w mecz. Zespoły nie wyglądały na przestraszone ani cofnięte, ale każdy błąd w ostatniej fazie akcji natychmiast odbierał szansę na bramkę. Dlatego napięcie trzymało do końcowego gwizdka, choć gola ostatecznie nie było.

Mocny start Cracovii i błyskawiczna interwencja

Cracovia ruszyła odważnie i mogła otworzyć wynik już w 42. sekundzie. Maxime Dominguez zagrał w pole karne do Martina Minczewa, a ten uderzył z woleja. Abramowicz zareagował świetnie i odbił piłkę, pokazując od razu, że tego dnia nie będzie łatwo go pokonać.

Po tej sytuacji napór gospodarzy nieco osłabł, a gra zaczęła się wyrównywać. Oba zespoły próbowały działać uważnie, przez co długo brakowało typowych „setek”. Jednocześnie czuć było, że jeden dokładny przerzut, podanie w tempo albo przypadkowy rykoszet mogą w każdej chwili wywrócić ten mecz do góry nogami.

Groźny stały fragment i sygnał od gości

Tuż przed przerwą pojawiło się kolejne ostrzeżenie, tym razem po stałym fragmencie. W 39. minucie Jagiellonia wykonywała rzut wolny z 18 metrów, a Bartłomiej Wdowik uderzył całkiem dobrze. Piłka przeleciała jednak nad poprzeczką, ale defensywa Cracovii dostała jasny sygnał, że przeciwnik też potrafi ukłuć.

Ten strzał dodał gościom pewności i Jagiellonia odważniej zaczęła szukać miejsca między liniami. Nie było bezmyślnego pchania wszystkiego do przodu, raczej próba złapania rywala na szybkich przejściach. W spotkaniu, w którym margines błędu jest minimalny, takie momenty często decydują o losach wyniku.

Sytuacja sam na sam, która mogła odmienić wszystko

Na początku drugiej połowy Jagiellonia była najbliżej zdobycia bramki. W 48. minucie Leiva Nahuel szybko wrzucił piłkę z autu do Afimico Pululu, a napastnik wyszedł sam na sam z bramkarzem. Zabrakło jednak wykończenia – uderzenie minęło słupek i dla gości była to chyba najbardziej bolesna niewykorzystana okazja.

Po takim ciosie mecz stał się jeszcze ostrożniejszy. Obie drużyny pilnowały tyłów i unikały ryzyka, jakby wiedziały, że jedna strata może kosztować wszystko. W efekcie dostaliśmy nerwowy pojedynek, w którym sytuacji nie było lawinowo, ale gdy już się pojawiały, robiło się naprawdę gorąco.

81. minuta: słupek, dobitka i ratunek na linii

Najmocniejszy fragment Cracovii przyszedł w końcówce. W 81. minucie po rozegraniu rzutu rożnego i dośrodkowaniu Klicha Brahim Traore uderzył głową, a piłka trafiła w słupek. Wydawało się, że dobitka to tylko formalność, ale Abramowicz znów miał inne plany.

Po odbiciu Kahveh Zahiroleslam próbował dobić, jednak bramkarz zatrzymał piłkę dosłownie na linii. To był typ akcji, która spokojnie mogłaby zostać „momentem kolejki”, nawet jeśli w statystykach bramek dalej widniało zero. Cracovia dostała szansę, jaką często się wykorzystuje, ale tego dnia wszystko rozbijało się o świetną postawę golkipera.

Doliczony czas i dwa ostatnie uderzenia w emocje

Emocji nie zabrakło również w doliczonym czasie gry. Najpierw Jagiellonia mogła trafić po rozegraniu rzutu rożnego, a pod bramką Cracovii zrobiło się naprawdę nerwowo. Chwilę później gospodarze wywalczyli rzut wolny z 17 metrów, jakby los chciał dorzucić jeszcze jeden finałowy zwrot.

Do piłki podszedł Amir Al-Ammari i uderzył mocno. Minimalnie zabrakło precyzji – futbolówka przeleciała tuż obok bramki. Tak właśnie zakończył się wieczór Cracovia – Jagiellonia Białystok: bez goli, ale z poczuciem, że każda ze stron mogła spokojnie zgarnąć komplet punktów.

Jeśli interesują Cię sportowe historie z mocnym zwrotem akcji, sprawdź też materiał Casey Dawson na 5000 m na IO 2026 i o tym, co wydarzyło się w Mediolanie oraz dlaczego wszyscy mówią o jego plecaku.

Udostępnij