Ghiotto nie pojedzie z Siemirunnijem? Dlaczego organizatorzy przetasowali pary przed 10 000 m

Tuż przed biegiem na 10 000 m organizatorzy przetasowali pary, a ta roszada może wpłynąć na tempo i układ walki o medal.

Ghiotto nie pojedzie z Siemirunnijem? Dlaczego organizatorzy przetasowali pary przed 10 000 m

Koniec pierwszego tygodnia zimowych igrzysk olimpijskich przyniósł Polsce tylko jeden medal, ale w piątkowy wieczór może pojawić się kolejna szansa, informuje sport-tour.pl powołując się na onet.pl. W centrum uwagi jest Władimir Siemirunnij, który startuje na 10 000 m w łyżwiarstwie szybkim — a tuż przed biegiem wszystko nagle się pozmieniało.

Jest jeden medal, ale piątek może dołożyć następny

Polacy mają na razie tylko jedną nagrodę na tych igrzyskach. Sporą niespodzianką okazał się srebrny krążek wywalczony przez Kacpra Tomasiaka w konkursie skoków narciarskich na normalnej skoczni. To na moment uspokoiło nastroje, ale drużyna wciąż potrzebuje kolejnych mocnych wyników, żeby utrzymać tempo na finiszu pierwszego tygodnia rywalizacji.

W piątkowy wieczór o medal spróbuje powalczyć Władimir Siemirunnij. Dystans 10 000 m to jego specjalność, a tytuł aktualnego wicemistrza świata pokazuje, że nie jedzie tam tylko po doświadczenie. W takim starcie liczy się każdy detal, a właśnie w detalach organizatorzy zafundowali zawodnikom niespodziankę.

Tuż przed startem przemeblowano pary i zmienił się scenariusz biegu

Na początku wszystko wyglądało dość klarownie: Siemirunnij miał jechać obok Davide Ghiotto, obecnego mistrza świata na 10 000 m i jednego z głównych faworytów gospodarzy. Tyle że do tego pojedynku nie dojdzie. Kilka godzin przed zawodami organizatorzy wprowadzili kluczową korektę i po prostu przetasowali zestawienia.

W efekcie Ghiotto nie wystartuje w parze z Polakiem. Na papierze mogłoby to brzmieć jak „łatwiej”, ale w praktyce takie roszady często wywracają przygotowaną taktykę: zmienia się tempo, układ sił i presja w trakcie jazdy. Na 10 000 m w łyżwiarstwie szybkim o wyniku decydują sekundy i chłodna głowa, a nagłe korekty w dniu startu potrafią wybić z rytmu.

Nowy rywal to 21-letnia zagadka z Holandii

Teraz Siemirunnij pojedzie w parze z 21-letnim Stijnem van de Buntem. Holender jest sporą niewiadomą: nie zadebiutował jeszcze w Pucharze Świata, ale miejsce na igrzyskach wywalczył w wewnętrznych kwalifikacjach. Czasem właśnie tacy zawodnicy, bez „głośnego” CV, potrafią odpalić formę dokładnie na najważniejszej imprezie sezonu.

Jego wyniki i tak zwracają uwagę. W 2022 roku w Innsbrucku sięgnął po srebro mistrzostw świata juniorów na 5000 m, a kilka dni temu w Mediolanie na tym samym dystansie był dziewiąty. Dla 10 000 m nie jest to bezpośrednia gwarancja czegokolwiek, ale to jasny sygnał, że może narzucić mocne tempo i zmusić Siemirunnija do reagowania już w trakcie biegu.

Kolejny minus: miejsce w harmonogramie i przerwa na czyszczenie lodu

Jest też druga nieprzyjemna informacja, która może mieć realne znaczenie. Siemirunnij i van de Bunt pojadą w trzeciej parze, czyli tuż przed przerwą na czyszczenie lodu. W łyżwiarstwie szybkim jakość tafli nie jest drobiazgiem — po odświeżeniu lód bywa szybszy i równiejszy, więc zawodnicy startujący po przerwie czasem mają nieco lepsze warunki do wykręcania czasu.

Największe nazwiska, w tym Ghiotto, pojadą dopiero w drugiej części rywalizacji. Włoch został zestawiony z holenderskim panczenistą Jorritem Bergsmą, co tylko podkręca stawkę tej fazy zawodów. Dla Siemirunnija przekaz jest prosty: trzeba przejechać swoje 10 000 m na maksimum możliwości, nie oglądać się na „wygodniejszy” lód u rywali i nie oddać im ani sekundy, którą później trudno będzie odrobić.

A jeśli chcesz złapać jeszcze więcej emocji z lodu, zobacz też materiał Lollobrigida znów wygrywa na IO Mediolan–Cortina 2026. Co wydarzyło się na 5000 m?

Udostępnij