Short track w Mediolanie: dlaczego Polska odpadła w ćwierćfinale sztafety mieszanej?

Polacy w short tracku zapłacili cenę za tempo rywali i brak oddechu w harmonogramie. Teraz wszystko rozstrzygnie się w kolejnych biegach — szczególnie na 500 i 1000 metrów.

Short track w Mediolanie: dlaczego Polska odpadła w ćwierćfinale sztafety mieszanej?

Kilka sekund i jeden nieudany układ biegów potrafią przekreślić tygodnie przygotowań — tak wyglądała olimpijska sesja dla reprezentacji Polski w Mediolanie, informuje sport-tour.pl powołując się na onet.pl. Mimo rozczarowania w mikście, szansa na ciąg dalszy wciąż jest realna: Michał Niewiński i Natalia Maliszewska pozostają w grze na swoich dystansach.

Short track bez taryfy ulgowej: mikst zatrzymany w ćwierćfinale

— Short track, niestety, bywa brutalny — podsumował Michał Niewiński po tym, jak polska sztafeta mieszana zakończyła rywalizację na etapie ćwierćfinału w Mediolanie. Razem z Natalią Maliszewską, Kamilą Sellier i Felixem Pigeonem zajęli trzecie miejsce w swojej serii, a taki wynik nie dał awansu do kolejnej rundy. W tej konkurencji margines błędu praktycznie nie istnieje, bo o przejściu dalej decydują detale, tempo i czysta szybkość rywali.

Niewiński tłumaczył, że już sam harmonogram dnia był wyczerpujący. Jechał ostatni bieg eliminacyjny na 1000 m, a niemal od razu wychodził na pierwszy start sztafety mieszanej, więc o prawdziwym odpoczynku nie było mowy. Mimo zmęczenia wygrał swój indywidualny bieg eliminacyjny na 1000 m i awansował do ćwierćfinału, co w tak trudnym dniu daje powód, by nie spuszczać głowy.

Niewiński o psychice i cenie błędu na 1000 m

Awans do ćwierćfinału na 1000 m cieszy, ale sam zawodnik przyznał, że dzień przed startem nie miał najlepszego nastawienia. Zamiast budować się tym, co działa, w głowie krążyły „czarne scenariusze”: ciężki oddech, palące nogi i moment, w którym organizm odcina moc. W short tracku takie myśli potrafią kosztować bardzo dużo, bo tu liczy się zimna głowa, precyzyjne tempo i decyzja podjęta w ułamku sekundy.

Podkreślił też, że drużyna dała z siebie wszystko, tylko tym razem to „wszystko” nie wystarczyło na wynik. Jego podejście jest konkretne: przyjąć rozczarowanie, przełknąć je i iść dalej, bo ten sport już wielokrotnie go sprawdzał. Dlatego hasło „Igrzyska Olimpijskie 2026” w jego ustach brzmi dziś bardziej jak zadanie do wykonania niż marzenie — z błędami, które trzeba szybko korygować.

Maliszewska w grze, a Topolska i Pigeon bez szans na medal

Natalia Maliszewska również nie ukrywała emocji po występie sztafety, a nawet jej własny wynik na 500 m nie przyniósł pełnej ulgi. Zajęła drugie miejsce w eliminacjach i awansowała do ćwierćfinału, który zaplanowano na czwartek. Jednocześnie przyznała, że nie potrafiła rozpędzić się tak, jak chciała, a tego dnia nie zgrały się ani dyspozycja, ani czucie prędkości, więc liczy na lepszy przejazd w czwartek.

Indywidualnie z rywalizacji o medale odpadli Gabriela Topolska na 500 m oraz Felix Pigeon na 1000 m — oboje byli ostatni w swoich biegach eliminacyjnych. Topolska zwróciła uwagę, że w tym sezonie wcześniej nie startowała na 500 m w prestiżowych zawodach międzynarodowych i od początku koncentrowała się na ulubionych dystansach: 1000 m oraz 1500 m, na których zwykle osiąga najlepsze wyniki. Dodała też, że oglądanie miksta „spod bandy” było najbardziej nerwowe, bo nie ma się żadnego wpływu na to, co dzieje się na lodzie, a start na 500 m potraktowała jako cenne doświadczenie, mimo popełnionych błędów taktycznych.

Do kiedy potrwają zawody w Mediolanie i Cortinie?

Olimpijska rywalizacja Mediolan–Cortina d’Ampezzo potrwa do 22 lutego. Dla Polaków oznacza to jedno: historia jeszcze się nie kończy, bo przed nimi ćwierćfinałowe starty, w których na lodzie rozstrzygnie się wszystko — szybkość, pozycja, nerwy i te kilka sekund, które w short tracku ważą więcej niż długie tłumaczenia.

Jeśli interesuje cię, jak wygląda droga do olimpijskiego podium, przeczytaj też materiał: Jak Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski? Treningi, presja i „stalowe nerwy”.

Udostępnij