Jak Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski? Treningi, presja i „stalowe nerwy”

Jak treningi we Włoszech zmieniły wszystko przed olimpijskim startem Tomasiaka

Jak Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski? Treningi, presja i „stalowe nerwy”

Kacper Tomasiak jeszcze przed startem olimpijskich zawodów nie był dla wszystkich oczywistym kandydatem do podium, informuje sport-tour.pl powołując się na onet.pl. Jednak już podczas pierwszych treningów we Włoszech dało się wyczuć, że wokół niego zmienia się klimat i rośnie wiara w naprawdę duży wynik.

Wątpliwości przed igrzyskami i to, co odwróciło sytuację we Włoszech

Łukasz Kadziewicz zapytał Natalię Żaczek, czy była gotowa na taki medal, bo dziennikarka „Przeglądu Sportowego Onet” z bliska śledziła występy Polaków na igrzyskach olimpijskich. Sama przyznaje, że jeszcze przed „imprezą czterolecia” miała sporo znaków zapytania przy nazwisku Kacpra Tomasiaka. W jego sportowym CV brakowało najważniejszego potwierdzenia regularności — podium w Pucharze Świata.

Równocześnie Tomasiak już wcześniej dawał argumenty, że jest w stanie realnie powalczyć o krążek, zwłaszcza na skoczni normalnej. Problem polegał na tym, że brakowało jednego, bardzo konkretnego elementu: dowodu na najwyższym poziomie, który ucina dyskusje. We Włoszech te wątpliwości zaczęły znikać szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

Treningi dodały pewności, ale faworytów było zaskakująco wielu

Kiedy ekipa dotarła na miejsce i rozpoczęły się serie treningowe, optymizmu przybywało z każdym kolejnym dniem. Żaczek podkreśla, że właśnie te skoki „w rozbieganiu” pokazały, iż Kacper naprawdę może doskoczyć do wielkiego rezultatu. Drugi dzień treningowy przyniósł już bardzo konkretne odpowiedzi i wyraźny sygnał, że to nie jest chwilowy błysk.

Jednocześnie wszyscy widzieli, jak mocno obsadzona jest walka o medal. Konkurencja była ogromna i nie chodzi tu o efektowne słowa: trener Maciej Maciusiak mówił nawet o 15–20 zawodnikach, którzy mogą być realnymi kandydatami do podium. W tamtych warunkach brzmiało to wyjątkowo wiarygodnie.

„Stalowe nerwy” Tomasiaka i reakcja Małysza po konkursie

Według Natalii Żaczek z każdym treningiem rosło przekonanie, że Kacper Tomasiak wytrzyma presję, a jego „stalowe nerwy” mogą przesądzić o wyniku w decydującym momencie. Dziennikarka dodaje, że w skali „makro” można mówić o sensacji. Jeśli jednak spojrzeć z bliska, przesłanki były czytelne, a skokowy świat coraz uważniej spoglądał właśnie w stronę Tomasiaka.

Kiedy medal Kacpra Tomasiaka stał się faktem, emocje puściły niemal wszystkim. W takich chwilach widać, że sukces nie rodzi się tylko na tрампліні, ale też w głowie — w odporności na stres i umiejętności dowiezienia formy w najważniejszym momencie. Symboliczne jest to, że jedną z pierwszych reakcji był odruch Aдама Małysza.

Telefon zaraz po zawodach: „Maciek, co ty, płaczesz?”

Żaczek opowiada, że Adam Małysz tuż po konkursie od razu sięgnął po telefon i zadzwonił do Macieja Maciusiaka. Pierwsze słowa były proste i bardzo ludzkie: „Maciek, co ty, płaczesz?”. Trener nie chciał długo rozwijać tematu łez, ale przyznał, że emocje po prostu wzięły górę.

Takie medale w skokach narciarskich wygrywa się nie tylko dzięki technice i odległości. Ogromną rolę gra też spokój, koncentracja i odporność psychiczna, kiedy presja rośnie z każdą minutą. Właśnie dlatego ta historia tak mocno wybrzmiała — bo pokazuje, jak cienka bywa granica między wątpliwościami a wielkim sukcesem.

Jeśli interesują cię kulisy wielkich emocji w sporcie, sprawdź też nasz materiał: Kontuzja Lindsey Vonn po groźnym upadku Jaki jest stan zdrowia i do jakiego szpitala trafiła?

Udostępnij