Ester Ledecká przyjechała do Livigno jako główna faworytka rywalizacji kobiet w równoległym slalomie gigancie, ale niedziela przyniosła jeden z największych zwrotów akcji tego sezonu, informuje sport-tour.pl powołując się na sports.yahoo.com. Dwukrotna obrończyni olimpijskiego złota nie dotarła nawet na podium.
Faworytka z najszybszych kwalifikacji zatrzymana w ćwierćfinale
W ćwierćfinale Ester Ledecká niespodziewanie przegrała z Austriaczką Sabine Payer i wypadła z walki o medale. Czeszka wystartowała minimalnie wolniej, a na trasie nie zdołała już odrobić strat. Na mecie zabrakło jej zaledwie 0,06 sekundy — w tym formacie to różnica, która natychmiast kończy udział w zawodach.
Zaskoczenie jest tym większe, gdy spojrzy się na wyniki kwalifikacji. Ledecká uzyskała najlepszy czas po dwóch przejazdach i wyprzedziła najbliższą rywalkę o 0,69 sekundy. Co więcej, jej rezultat był niemal o trzy sekundy lepszy od czasu Payer, a mimo to w bezpośrednim pojedynku zabrakło jej najważniejszego: przewagi na mecie.
Była to pierwsza porażka Ledeckiej w tej konkurencji od 2023 roku. Taki wynik od razu zmienił układ sił w całym turnieju — to, co wyglądało na „pewne”, nagle stało się otwartą walką. Dodatkowo emocje podkręcił fakt, że szybko odpadła także kolejna kandydatka do złota.
Odpadły dwie największe kandydatki, a złoto zgarnęła Maderová

Druga w hierarchii faworytek, Japonka Tsubaki Miki, również nie przeszła etapu ćwierćfinałów. Kiedy zawody jednocześnie straciły dwie największe gwiazdy, końcówka rywalizacji stała się szansą dla zawodniczek, które wcześniej pozostawały nieco w cieniu. Najlepiej wykorzystała ją Czeszka Zuzana Maderová.
W wielkim finale Maderová pokonała Sabine Payer z przewagą 0,83 sekundy i sięgnęła po złoty medal. Brąz na „domowej” dla Włochów trasie wywalczyła Lucia Dalmasso, wygrywając z inną reprezentantką Italii — Elisą Caffont. Dla gospodarzy oznaczało to dwie zawodniczki w czołowej czwórce i medal na zakończenie dnia.
Dlaczego Ledecká postawiła właśnie na równoległy slalom gigant
Ledecká jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych multisportowych gwiazd ostatnich lat, a jej kariera dawno wykracza poza sam snowboard. W 2018 roku zachwyciła świat bezprecedensowym dubletem: zdobyła olimpijskie złoto zarówno na snowboardzie, jak i na nartach, szokując rywalki w Super-G. To rzadkie połączenie dyscyplin sprawia, że każdy jej start przyciąga szczególną uwagę.
Tym razem kluczowe okazały się terminarz i logistyka. Z powodu napiętego kalendarza oraz dużej odległości między Livigno a miejscem kobiecych startów alpejskich w Cortinie Ledecká praktycznie wybrała równoległy slalom gigant zamiast zjazdu. Chciała dołączyć do bardzo wąskiego grona olimpijczyków — takich jak Usain Bolt czy Katie Ledecky — którzy wygrywali tę samą konkurencję na trzech kolejnych igrzyskach, jednak tym razem seria się urwała.
Czy PSG zostanie na igrzyskach w 2030 roku i co mówią zawodnicy
Przyszłość równoległego slalomu giganta w snowboardzie stoi pod znakiem zapytania. Na razie nie wiadomo, czy konkurencja znajdzie się w programie igrzysk olimpijskich 2030 we Francuskich Alpach, bo MKOl (IOC) skierował ją do przeglądu. Duże znaczenie mają mieć wyniki oglądalności — w formule „łeb w łeb”, gdzie zawodnicy ścigają się równolegle, zainteresowanie telewidzów może przesądzić o tym, czy dyscyplina przetrwa kolejny cykl olimpijski.
W odpowiedzi na tę niepewność zawodnicy uruchomili kampanię w mediach społecznościowych z hashtagiem #keepPSGolympic. W nagraniu opublikowanym wcześniej w tym tygodniu na Instagramie Ledecká powiedziała: “It’s an amazing sport, which for sure belongs to the Olympics. My personal opinion doesn’t matter at all, but I just hope that the opinion of the person which will matter will fight for our place because I think we deserve that.” Jej słowa brzmią jak głos nie tylko gwiazdy, ale też osoby, która dobrze rozumie, że o przyszłości konkurencji zdecyduje nie liczba tytułów, lecz to, czy świat nadal będzie chciał oglądać te pojedynki raz za razem.
A jeśli interesują Cię też skoki narciarskie, sprawdź nasz materiał o tym, jak skakały Polki w Predazzo na ZIO 2026 i co przesądziło o klasyfikacji.