Turniejowa „karuzela” po Australii błyskawicznie przeniosła kobiecy tenis na Bliski Wschód. Gdy w Abu Zabi dobiega końca rywalizacja WTA 500, w Dosze wystartowały już kwalifikacje do pierwszej w tym sezonie imprezy rangi WTA 1000, informuje sport-tour.pl powołując się na sport.interia.pl. W eliminacjach grają dwie Polki, a jako pierwsza na kort wyszła Magdalena Fręch — i niewiele brakowało, by wpadła w pułapkę meczu, który miał być spokojną formalnością.
Powrót do Dohy przez kwalifikacje. Tym razem bez „wejścia bocznymi drzwiami”
Rok temu Magdalena Fręch w ogóle nie musiała myśleć o kwalifikacjach w Dosze. Była wtedy 28. rakietą świata, a taki ranking praktycznie gwarantował miejsce w głównej drabince większości turniejów. W Katarze zdążyła wówczas mocno zaznaczyć swoją obecność, pokonując Beatriz Haddad Maię, a w drugiej rundzie przegrała z Magdą Linette w spotkaniu trwającym blisko trzy godziny. To był jedyny przypadek, kiedy Fręch zagrała w Dosze bez przechodzenia przez eliminacje.
Teraz obraz jest inny. 28-letnia tenisistka spadła na 60. miejsce w rankingu WTA i tym razem nie miała już pewnego „biletu” do głównej drabinki. Do czwartku z turnieju wycofało się aż 11 zawodniczek, więc Fręch była trzecia na liście oczekujących — dosłownie o krok od granicy wejścia. Ostatecznie jednak musiała chwycić rakietę i rozpocząć zmagania od kwalifikacji WTA 1000 w Dosze.
Rywalka z piątej setki, a nerwy jak w finale
𝗭𝗔𝗗𝗔𝗡𝗜𝗘 𝗪𝗬𝗞𝗢𝗡𝗔𝗡𝗘 👍
— Z kortu – informacje tenisowe (@z_kortu) February 6, 2026
Magdalena Fręch pokonała reprezentantkę Turcji Berfu Cengiz i awansowała do decydującej fazy kwalifikacji do głównej drabinki turnieju WTA 1000 w Dosze.
🔜 Rywalką w finale kwalifikacji będzie jedna z weteranek: Wiera Zwonariowa lub Shuai… pic.twitter.com/8yEqDEBbYt
W swoim pierwszym meczu w Katarze Fręch była rozstawiona z numerem 4 w kwalifikacjach i wychodziła na kort jako wyraźna faworytka przeciwko Turczynce Berfu Cengiz. Rywalka zajmuje 490. miejsce w rankingu, do eliminacji dostała się dzięki dzikiej karcie, a ostatnio częściej gra w turniejach ITF. Na przełomie 2024 i 2025 roku Cengiz kręciła się jeszcze na pograniczu drugiej i trzeciej setki, ale wypadła na około pół roku z powodu kontuzji i już nie wróciła na dawne tory.
Mimo różnicy w rankingu pierwszy set wcale nie wyglądał jak starcie zawodniczek z dwóch różnych „światów”. Cengiz dobrze utrzymywała tempo w długich wymianach z głębi kortu i coraz częściej wygrywała kluczowe piłki. Fręch miewała momenty przejęcia inicjatywy, ale potrafiła też w kilka minut oddać przewagę przez kosztowne błędy.
Pięć setboli w piach, ale końcówka jednak dla Fręch
Polka dwukrotnie serwowała po zwycięstwo w secie — i za każdym razem sama dokładała sobie nerwów. Najpierw, przy prowadzeniu 4:3, wyrównała grę, wywalczyła przełamanie i przy własnym podaniu miała dwa setbole, których nie wykorzystała. Cengiz doprowadziła wtedy do 5:5, a emocje tylko rosły.
Chwilę później scenariusz niemal się powtórzył: kolejne przełamanie dla Fręch, 40:15 przy jej serwisie i znów niewykorzystane szanse, gdy Turczynka odpowiedziała mocnymi, precyzyjnymi atakami. Łącznie w pierwszym secie Fręch zmarnowała pięć setboli, tie-break był już tuż-tuż. W decydującym momencie Cengiz popełniła jednak błąd, a Fręch docisnęła partię wynikiem 7:5. Ta końcówka była testem charakteru, bo przez dłuższe fragmenty trudno było uwierzyć, że jedna z tenisistek jest w okolicach pierwszej setki, a druga w piątej.
Drugi set bez dyskusji i z efektowną kropką
Po tak nerwowym początku mogło się wydawać, że mecz jeszcze długo się nie skończy. Tymczasem druga partia nagle zrobiła się jednostronna. Cengiz wygrała w niej zaledwie 10 akcji z 34, ani razu nie doprowadziła gema do stanu równowagi, a Fręch szybko przejęła pełną kontrolę nad przebiegiem spotkania.
Finał był bardzo efektowny: Magdalena zakończyła mecz asem — swoim czwartym w całym pojedynku. Kontrast między setami mówił wszystko: najpierw thriller z niewykorzystanymi okazjami, potem spokojna, chłodna realizacja planu. W kontekście niedawnej porażki w Melbourne z Jasmine Paolini, kiedy Fręch nie potrafiła wykorzystać przeciętnej gry Włoszki, takie „odświeżenie” może być dla niej szczególnie istotne.
Co dalej: Zhang albo Zwonariowa
O miejsce w głównej drabince turnieju WTA 1000 w Dosze Fręch zagra z lepszą z meczu dwóch doświadczonych zawodniczek. Jej kolejną rywalką będzie albo 37-letnia Shuai Zhang, albo Vera Zwonariowa, starsza od niej o cztery lata. To będzie spotkanie, w którym chwilowe spadki koncentracji mogą już kosztować znacznie więcej — nawet jeśli ranking na papierze znowu będzie podpowiadał, kto „powinien” przejść dalej.
Na marginesie: Cengiz tylko dwa razy w karierze grała z rywalkami notowanymi wyżej w rankingu WTA niż obecnie Fręch. W lutym 2020 roku, w meczu Fed Cup, zmierzyła się z 18-letnią Igą Świątek, która była wtedy 48. na świecie — Polka wygrała 6:3, 6:0. Jeszcze w tym samym roku Turczynka przegrała w Stambule z Poloną Hercog 3:6, 3:6. Mimo to w Dosze Berfu była o krok od tego, by wycisnąć maksimum z pierwszego seta — aż do momentu, gdy faworytka zebrała się w kluczowej chwili.
Jeśli interesują Cię najważniejsze sportowe wydarzenia dnia, sprawdź też nasz materiał o tym, o której i kiedy ceremonia otwarcia ZIO 2026 oraz gdzie oglądać transmisję i stream na żywo.