Włókniarz Częstochowa zdołał ustabilizować sytuację finansową i uniknąć losu niedawnej Stali Gorzów, jednak sportowe perspektywy przed nowym sezonem są wyjątkowo wymagające, informuje sport-tour.pl, powołując się na sport.interia.pl. Klub ocalił organizację, lecz musi zmierzyć się z kadrową słabością i realnym ryzykiem walki o utrzymanie.
Finanse opanowane, lecz sportowe prognozy nadal budzą niepokój
Częstochowski klub ma za sobą okres poważnych problemów i dziś może mówić o małym zwycięstwie — organizacyjnie znów stoi na własnych nogach. Jednak eksperci są zgodni: obecny skład Włókniarza jest zbyt wąski i zbyt niestabilny, by realnie walczyć o zwycięstwa w rundzie zasadniczej. Brakuje żużlowców, którzy w przeszłości potrafili regularnie ciągnąć wynik i odwracać losy spotkań.
Tak słaba struktura sportowa może być kłopotem nie tylko w PGE Ekstralidze. Niektórzy komentatorzy uważają, że w razie spadku klub będzie mieć pod górkę również na zapleczu, gdzie konkurencja rośnie z sezonu na sezon.
System rozgrywek może uratować Włókniarza przed spadkiem
Mimo trudnych prognoz regulamin ligi daje klubowi realną szansę na uratowanie sezonu. Model, który już wcześniej sprawdził się choćby w Rybniku, może okazać się kluczowy również dla Włókniarza. Po 14 kolejkach wyniki zostają zresetowane, a walka o utrzymanie zaczyna się praktycznie od zera. Dwa dobrze rozegrane pierwsze mecze w fazie play-down mogą kompletnie odwrócić sytuację.

To jeden z nielicznych scenariuszy, które mogą uratować czterokrotnych mistrzów Polski, zwłaszcza że klub wciąż reperuje wewnętrzne struktury po trudnym okresie.
Tungate i Lidsey — potencjalni liderzy, ale ich forma wciąż jest zagadką
Największym znakiem zapytania pozostaje dyspozycja kluczowych zawodników, przede wszystkim Rohana Tungate’a i Jaimona Lidsey’a. Obydwaj mają potencjał, lecz wciąż brakuje stabilności, która decyduje o wynikach na poziomie Ekstraligi.

Lidsey przez lata prezentował poziom typowego zawodnika drugiej linii, ale tor w Częstochowie wyjątkowo mu służy. W pięciu ostatnich meczach przeciwko ekipie z Jasnej Góry notował średnio 1,814 pkt na bieg — to wynik lepszy niż w jakimkolwiek pełnym sezonie jego kariery.
Tungate z kolei ma za sobą debiutancki rok w najwyższej klasie rozgrywkowej, w którym wykręcił niespełna dwa punkty na wyścig. Jednak to właśnie on rozpalił nadzieje kibiców po meczu w Częstochowie, gdzie zdobył 13 punktów z bonusami — jeden z najlepszych występów sezonu. W klubie coraz głośniej mówi się, że może przejąć rolę lidera na miarę Leona Madsena, nie tylko pod względem stylu jazdy, lecz także sportowej odwagi i zdolności do decydowania o losach spotkań.
Wybuchowa końcówka sezonu jest możliwa — i tego klub potrzebuje
Aby realnie myśleć o utrzymaniu, Włókniarz potrzebuje jednocześnie świetnej formy czterech zawodników: Tungate’a, Lidsey’a, Jakuba Miśkowiaka i Madsa Hansena. To oni będą musieli udźwignąć ciężar decydujących meczów i nadać drużynie sportowy rytm.
Nawet jeśli pierwszy etap sezonu nie ułoży się po myśli częstochowian, drużyna otrzyma jeszcze szansę w dwumeczowym play-offie o pozostanie w Ekstralidze. A nawet w przypadku spadku nie byłby to koniec świata — przykłady Torunia i Leszna wyraźnie pokazują, że szybki powrót do elity jest jak najbardziej możliwy.
Najważniejsze, że klub ponownie zyskuje stabilność organizacyjną. To fundament, który może zdecydować o przyszłości Włókniarza — niezależnie od tego, jak potoczy się najbliższy sezon.
Na tle tych sportowych napięć naturalnie wraca też temat głośnych powrotów, o czym świadczy sprawa, którą opisujemy w materiale „Serena Williams reaguje na plotki o powrocie wiosną 2026 roku — co naprawdę się dzieje”.