Kinga Rusin i problemy zdrowotne: co jej jest i dlaczego mówi, że „utknęła w miejscu”?

Kinga Rusin i problemy zdrowotne: co jej jest i dlaczego mówi, że „utknęła w miejscu”?

Kinga Rusin nie ukrywa: ostatnie problemy zdrowotne mocno wybiły ją z aktywnego rytmu, informuje sport-tour.pl powołując się na pomponik.pl. Gwiazda, którą widzowie przyzwyczaili się oglądać w ciągłym ruchu i w „formie życia”, przyznała tym razem, że najbardziej frustruje ją własna, zbyt wolna regeneracja — zwłaszcza gdy patrzy na sportowców wracających po kontuzjach niemal błyskawicznie.

Zdrowie „przyhamowało” tempo i czuć to każdego dnia

Była prowadząca TVN od dawna trzyma się z dala od show-biznesu i skupia się na własnym biznesie. Dziś Rusin żyje tak, jakby miała niekończące się wakacje: razem z ukochanym Markiem Kujawą podróżują po świecie i trafiają w miejsca, do których przeciętny turysta zwykle nie dociera. Ostatnio ten bajkowy scenariusz przysłoniły jednak problemy zdrowotne, które dosłownie „posadziły ją w miejscu”.

Rusin sugeruje, że coraz częściej myśli o powrocie do Polski. Stawia jednak jasny warunek: wróci dopiero wtedy, gdy minie chłód i zrobi się cieplej. Brzmi to nie jak kaprys, ale próba ułożenia życia pod proces leczenia, bo to organizm narzuca jej teraz zasady.

Jej uwaga jest we Włoszech, gdzie trwają zimowe igrzyska

Od kilku dni fani sportu z zainteresowaniem śledzą wydarzenia we Włoszech, gdzie odbywają się zimowe igrzyska. Kinga Rusin, która zawsze była blisko sportu i aktywności fizycznej, również obserwuje rywalizację na bieżąco. Pokazuje tym samym, że nawet gdy sama nie może robić tego, co kocha, sport wciąż pozostaje częścią jej codzienności.

Na tym tle szczególnie poruszyła ją jedna historia — przykład powrotu do formy, który wygląda wręcz niewiarygodnie. Rusin zareagowała emocjonalnie i bardzo po ludzku, bo temat odzyskiwania sprawności jest dla niej teraz wyjątkowo bolesny. Trudno się dziwić, skoro sama walczy z ograniczeniami i dobrze wie, ile kosztuje cierpliwość.

„Superbohaterka!” — reakcja na złoto Federiki Brignone

O wydarzeniach z Włoch Rusin napisała na Instastory, gdzie podzieliła się zachwytem po zwycięstwie włoskiej sportsmenki Federiki Brignone. Nazwała ją „superbohaterką” i podkreśliła wynik: Brignone sięgnęła po złoto w supergigancie. Ten sukces robi jeszcze większe wrażenie ze względu na szczegół, na który Rusin także zwróciła uwagę — medal trafił do Brignone zaledwie 10 miesięcy po poważnej kontuzji.

W sportach zimowych, zwłaszcza w tak szybkich konkurencjach jak supergigant, powrót po ciężkim urazie nie oznacza jedynie „stanięcia na starcie”. To kwestia ryzyka, formy, głowy i pracy całego zespołu, który prowadzi zawodniczkę do najwyższego poziomu. Dlatego Rusin reaguje tak mocno: na jej oczach ktoś przechodzi drogę, o której ona sama dziś marzy.

Zazdrość bez złości: Rusin marzy o równie szybkim powrocie do sił

Kinga nie pierwszy raz mówi obserwatorom, że przez własne problemy zdrowotne nie może jeździć na nartach. W efekcie zamiast ulubionych stoków zostaje jej „rekompensata” w postaci plaż i ciepłych krajów, choć z tonu wypowiedzi widać, że to nie jest to, czego naprawdę chce. Nie udaje idealnego życia, tylko pokazuje prostą emocję — frustrację z powodu ograniczeń.

W tym samym Instastory Rusin szczerze przyznała, że nie rozumie, jak sportowczynie potrafią tak szybko się regenerować i jeszcze wracać do topowej formy. Dodała, że marzy o tym samym, kończąc wpis emocjonalnym: „Ja też tak chcę!!!”. W tych słowach jest nie tylko zazdrość, ale przede wszystkim pragnienie powrotu do aktywnego życia i normalnego, swobodnego czucia własnego ciała.

A skoro już mowa o głośnych nazwiskach i emocjach w mediach, sprawdź też, kiedy startuje Natsu w „Tańcu z Gwiazdami” i z kim zatańczy.

Udostępnij