„Surf Dracula” — trend w streamingu: „Wonder Man” pokazuje, czemu seriale trzymają najlepsze dopiero na koniec

Dlaczego seriale streamingowe przeciągają to, co najciekawsze, do finału i jak „Wonder Man” na Disney+ idealnie w to trafia

„Surf Dracula” — trend w streamingu: „Wonder Man” pokazuje, czemu seriale trzymają najlepsze dopiero na koniec

Epoka streamingu dała nam wolność oglądania finału „Stranger Things” w metrze albo jednego odcinka tuż przed snem, informuje sport-tour.pl powołując się na polygon.com. Tyle że wraz z wygodą przyszły krótsze sezony, dłuższe przerwy między nimi i irytujące wrażenie, że część historii ktoś celowo „trzyma na później”. Najcelniej ten problem opisuje memiczne określenie „Surf Dracula”.

Czym jest „Surf Dracula” i dlaczego tak wkurza

„Surf Dracula” narodziło się w tweecie z 2021 roku i szybko stało się uniwersalną etykietą dla streamingowego przeciągania wątków. Chodzi o seriale, które obiecują konkretny, wyrazisty „haczyk” — ten moment, dla którego w ogóle naciskasz „play” — a potem rozciągają drogę do niego na cały sezon albo i dłużej. Autor frazy, użytkownik Twittera @topherflorence, ujął to prosto: kiedyś serial pod tytułem „Surf Dracula” pokazywałby Drakulę na desce co tydzień, a dziś cały pierwszy sezon mógłby opowiadać o tym, jak zdobył deskę… żeby w finale dać nam pięć minut obiecanego surfowania.

„Kiedyś, gdyby robiło się serial pt. ‘Surf Dracula’, oglądalibyśmy tego typa surfującego co tydzień w nowych przygodach. W erze streamingu cały pierwszy sezon to długi flashback o tym, jak zdobył deskę — a surfowanie zobaczysz przez pięć minut w finale”.

To nie jest „wolne tempo” jako świadomy zabieg artystyczny. To raczej sprytna konstrukcja, która sprzedaje widzowi jedno, a przez większość czasu daje mu coś zupełnie innego. Sezon się kończy, a poczucie spełnionej obietnicy zostaje gdzieś daleko, za horyzontem kolejnych premier — i tak serial po serialu.

Klasyczne przykłady, gdzie haczyk nie chwycił

„Surf Dracula” — trend w streamingu: „Wonder Man” pokazuje, czemu seriale trzymają najlepsze dopiero na koniec
„Surf Dracula” — trend w streamingu: „Wonder Man” pokazuje, czemu seriale trzymają najlepsze dopiero na koniec

W kanonie „Surf Dracula” uzbierało się już sporo głośnych tytułów. W „Halo” od Paramount Plus pierwszy sezon obywa się bez samej stacji kosmicznej Halo — czyli tego, co wielu widzów spodziewa się zobaczyć niemal od pierwszego odcinka. W „Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy” od Prime Video mijają dwa sezony, a Mroczny Władca Sauron wciąż nie dochodzi do sedna, czyli do kucia pierścieni. Z kolei „Resident Evil” od Netflixa, skasowany po pierwszym sezonie, nawet nie planował doprowadzić do pełnoprawnego wybuchu epidemii zombie przed końcówką trzeciego sezonu.

Wspólny mianownik jest prosty: seriale długo rozkręcają prolog, jakby bały się przejść do tego, co uczyniło je atrakcyjnymi. W streamingu boli to bardziej, bo widz nie dostaje tygodniowego „zastrzyku” satysfakcji i szybciej męczy się przygotowaniem bez nagrody. Dlatego termin żyje do dziś — trafia dokładnie w nerw.

„Wonder Man” od Marvela też gra w tę grę

Do tej listy można dziś śmiało dopisać „Wonder Man” („Divo-lyudyna”) od Marvela. Zwiastuny sprzedawały pomysł idealny na meta-komedię w ramach MCU: aktor z supermocami musi je ukrywać, żeby dostać pracę w hollywoodzkim filmie o superbohaterze. To jednocześnie zabawny haczyk i komentarz do kulturowej dominacji Marvel Cinematic Universe. Problem w tym, że serial bardzo długo nie chce oddać dokładnie tej obietnicy.

Zamiast tego historia idzie okrężnymi drogami i powoli rozstawia postacie na planszy. Simon Williams (Yahya Abdul-Mateen II) to aktor z Los Angeles, który ciągle kręci się między marzeniem a twardą rzeczywistością. Jego los zmienia się po spotkaniu z Trevor’em Slattery’m (Ben Kingsley) — tym samym pechowym aktorem, który kiedyś podszywał się pod terrorystę o pseudonimie Mandaryn. Razem trafiają na casting do projektu o głośnym tytule „Wonder Man” — remake’u sentymentalnego filmu superbohaterskiego, który ma dla Simona osobistą wartość.

Kiedy serial staje w miejscu, a mimo to potrafi oczarować

„Surf Dracula” — trend w streamingu: „Wonder Man” pokazuje, czemu seriale trzymają najlepsze dopiero na koniec

Wątek castingu ciągnie się przez kilka odcinków i stopniowo przeistacza się w opowieść o przyjaźni dwóch osobliwych gości, którym desperacko potrzebna jest szansa. W tym czasie „Wonder Man” łatwo zjeżdża w stronę pobocznych przygód i komediowych rozmów — chwilami aż zbyt wygodnych dla głównej historii. Serial jakby mrugał do widza: „Tak, wiemy, po co tu przyszliście”, po czym i tak dalej przeciąga pauzę.

Po drodze dostajemy epizody, w których bohaterowie wpadają w konflikt z Joe Pantoliano, grającym samego siebie i kradnącym uwagę scenom. Jest powrót do miejsca, w którym dorastał Simon, i rodzinne spotkanie — trochę się dłuży, ale później częściowo emocjonalnie „spłaca” ten czas. Jest też wyraźna narkotykowa kłótnia, wyglądająca jak test granic i relacji. No i osobny odcinek-flashback tłumaczący, dlaczego superbohaterowie są w Hollywood zakazani — jeden z najmocniejszych fragmentów sezonu.

Każdy z tych elementów potrafi działać sam w sobie i często działa naprawdę dobrze. Jednak w sumie zostaje wrażenie, że serial długo drepcze w miejscu, zamiast „wskoczyć na deskę” i wejść w obiecaną ideę. W formacie streamingowym, gdzie konkurencja o uwagę jest bezlitosna, taka strategia bywa ryzykowna.

Finał: świetny serial Marvela, który zbyt długo się rozpędza

„Surf Dracula” — trend w streamingu: „Wonder Man” pokazuje, czemu seriale trzymają najlepsze dopiero na koniec
„Surf Dracula” — trend w streamingu: „Wonder Man” pokazuje, czemu seriale trzymają najlepsze dopiero na koniec

Mimo zastrzeżeń do tempa „Wonder Man” to mocny serial i jeden z ciekawszych projektów Marvela. Gdy historia w końcu dociera do pomysłu obiecanego w zwiastunach, efekt jest zasłużony, a momentami nawet imponujący. Szkoda tylko, że trzeba przez to brnąć tak długo — zwłaszcza gdy streamingowe kontynuacje często wiszą na włosku. W tym przypadku czuć to wyraźnie: drugiego sezonu najpewniej nie będzie, choć finał zostawia furtkę, że Simon i Trevor mogą jeszcze wypłynąć w innym projekcie Marvela.

Ironia polega na tym, że serial może okazać się jedną z najlepszych wersji „Surf Dracula”, jakie streaming kiedykolwiek wyprodukował. Przeciąga, ale w końcu oddaje to, co obiecał — i robi to z charakterem. Wszystkie osiem odcinków „Wonder Man” jest już dostępnych na Disney Plus, więc ten „surf” można sprawdzić od razu.

Jeśli czekasz też na coś lżejszego i familijnego, sprawdź nasz materiał o „Zwierzogród 2” i zobacz, kiedy premiera oraz gdzie obejrzeć polski dubbing online.

Udostępnij