Koniec lutego w Polsce przyniesie krótką, niemal wiosenną pauzę, ale na początku marca pogoda może zmienić się radykalnie, informuje sport-tour.pl powołując się na pogoda.dziennik.pl. Ocieplenie ma urwać się niemal z dnia na dzień, a kraj ponownie odczuje wyraźne ochłodzenie i mróz.
Ciepłe dni pod koniec lutego, ale bez gwarancji stabilności
Według prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) oraz wskazań modeli ECMWF, od niedzieli aż do końca lutego w Polsce mają dominować temperatury dodatnie. W dniach 27–28 lutego w wielu regionach możliwe są wartości dwucyfrowe — miejscami nawet do 15°C, co jak na finisz zimowego miesiąca brzmi wręcz wiosennie.
Ten okres nie ma jednak wyglądać równo. Krótkie „tąpnięcie” temperatury prognozowane jest na środę i czwartek, 25 i 26 lutego, więc ciepłe tło na kilka dni może się wyraźnie zachwiać.
1 marca jeszcze łagodnie, potem nadejdzie przełom
Nawet 1 marca południowa część kraju powinna utrzymać relatywnie wysokie wartości — w okolicach 10–12°C. Może to dawać wrażenie, że zima już odpuściła i zaczyna się stabilne ocieplenie.
Jednak właśnie po tym terminie — zgodnie z prognozowanym scenariuszem — ma nastąpić szybka wymiana mas powietrza, a pogoda skręci w przeciwnym kierunku.
2 marca: ciepło „zostanie ucięte” w całej Polsce
W poniedziałek, 2 marca, wiosenny nastrój może zniknąć dosłownie z dnia na dzień. W najchłodniejszym momencie doby w całej Polsce temperatura nie powinna przekroczyć 0°C. Nawet w najcieplejszych godzinach dnia ma być skromnie: od 2–3°C do maksymalnie 7°C — zależnie od regionu.
To ma być czytelny sygnał, że odwilż była tylko epizodem, a nie wejściem w prawdziwą wiosnę.
3–4 marca: chłód zacznie „rozlewać się” po kraju
Amerykański model Global Forecast System (GFS) wskazuje, że już we wtorek, 3 marca, temperatury minimalne wyraźnie spadną. Na południowym zachodzie w dzień możliwe będą jeszcze maksima w okolicach +2°C, natomiast na Podlasiu oraz w województwie warmińsko-mazurskim prognozowane są wartości -2…-3°C.
Podobny układ, według wyliczeń, ma utrzymać się również w środę, 4 marca, co sugeruje, że ochłodzenie będzie miało charakter falowy, a nie jednorazowy.
5 marca: mróz wejdzie od wschodu i obejmie centrum oraz północ
Za dzień przełomowy w tym scenariuszu uznaje się czwartek, 5 marca, kiedy kolejna fala chłodu ma objąć znaczną część Polski. Od wschodu, przez regiony centralne, aż po Pomorze i województwo kujawsko-pomorskie w najcieplejszym momencie doby spodziewane są wartości -1…-3°C.
W Wielkopolsce i na Ziemi Lubuskiej orientacyjnie ma być około -1°C, a nieco „lżej” może być jedynie na południe od Katowic, gdzie możliwe są temperatury minimalnie powyżej zera. Trend pozostanie jednak zimowy — z powrotem stabilnego minusa także w ciągu dnia.
6–8 marca: najchłodniej na północnym wschodzie
Piątek, 6 marca, może przynieść dalsze nasilenie chłodu. Choć nie ma to być mróz tak surowy jak za wschodnią i północno-wschodnią granicą Polski (gdzie możliwe są nawet spadki do -10°C), w kraju odczucie zimy ma być wyraźne.
Prognozowane maksima:
- 0°C na zachodzie i południowym zachodzie,
- -6…-7°C na Suwalszczyźnie,
- -3…-5°C od Podkarpacia przez Podlasie po Warmię i Mazury,
- -2…-3°C w Małopolsce, na Mazowszu oraz w woj. łódzkim i świętokrzyskim.
Ujemne wartości mogą utrzymywać się co najmniej do niedzieli, 8 marca. W najchłodniejszych porach doby mróz ma objąć całą Polskę, ale kontrast pozostanie widoczny: najłagodniej na zachodzie, najostrzej na północnym wschodzie.
Uwaga dla kierowców i podróżujących
Warto brać pod uwagę szybkie „huśtawki” temperatur, bo takie zmiany często oznaczają oblodzenia, poranne śliskie drogi i trudniejsze warunki na trasach — szczególnie wtedy, gdy po odwilży wraca mróz.
Osobno przygotowaliśmy praktyczną instrukcję dla Raszkowa dotyczącą alertu RCB i działań w sytuacji, gdy woda zostanie uznana za niezdatną do picia.