Slay the Spire 2 wystartował na Steamie tak mocno, że już w pierwszej dobie po premierze zaczął być bezpośrednio porównywany z Marathon od Bungie. I jeśli spojrzeć wyłącznie na pecetową publiczność platformy Valve, obraz dla tego dużego shootera AAA nie wygląda zbyt komfortowo, informuje sport-tour.pl powołując się na vice.com. Nowa karciankowa produkcja roguelike od Mega Crit nie tylko wyprzedziła konkurenta, ale zrobiła to z bardzo dużą przewagą pod względem liczby graczy online, szczytowego wyniku jednoczesnej aktywności i ogólnej dynamiki zainteresowania.
Na dzień 6 marca 2026 roku Slay the Spire 2 osiągnął 430 456 graczy jednocześnie na Steamie, podczas gdy Marathon zatrzymał się na poziomie 88 337. To oznacza, że niezależny projekt zgromadził niemal pięć razy większą szczytową publiczność na platformie Valve. Obie gry zadebiutowały 5 marca 2026 roku, ale reakcja rynku okazała się zupełnie inna.
Co pokazały statystyki Steam po premierze

Najciekawsze nie są tu wyłącznie suche liczby dotyczące szczytu aktywności, ale to, jak gracze zachowywali się po premierze. Slay the Spire 2 trafił do wczesnego dostępu, ale od razu złapał tempo dużego hitu. Gra szybko wspięła się w rankingach, a zainteresowanie nią nie wygląda na krótki premierowy skok.
W przypadku Marathon sytuacja jest bardziej złożona. Tak, to premiera multiplatformowa, a znaczna część odbiorców prawdopodobnie gra na PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. Jednak nawet z tą poprawką wyniki ze Steama i tak wyglądają dość skromnie na tle oczekiwań, jakie wielu graczy miało wobec nowego dużego projektu Bungie.
Na PC ta historia wygląda dziś bardzo prosto: Slay the Spire 2 stał się zjawiskiem, a Marathon wciąż jest grą, która musi dopiero udowodnić swoją trwałość.
Slay the Spire 2 kontra Marathon: najważniejsze liczby
| Wskaźnik | Slay the Spire 2 | Marathon |
|---|---|---|
| Data premiery | 5 marca 2026 | 5 marca 2026 |
| Platformy | Steam Early Access | Steam, PS5, Xbox Series X|S |
| Szczytowy wynik na Steamie | 430 456 | 88 337 |
| Aktualna aktywność po starcie | ponad 300 tysięcy | wyraźnie niższa od premierowego szczytu |
| Ocena na Steamie | bardzo wysoka | pozytywna |
| Cena | niższa | wyższa |
Ta tabela pokazuje najważniejszą rzecz: na PC to właśnie Slay the Spire 2 stał się prawdziwym centrum uwagi. I widać to szczególnie mocno na tle Marathon, który jest droższy, znacznie cięższy marketingowo i został stworzony przez studio o dużo silniejszej rozpoznawalności w masowym segmencie gier.
Dlaczego Slay the Spire 2 wystrzelił tak mocno

Sukces Slay the Spire 2 nie wygląda na przypadek. Pierwsza część od dawna ma status gry kultowej w swoim gatunku, a druga weszła na rynek z ogromnym kredytem zaufania. Gracze dobrze wiedzieli, co kupują: głęboką taktykę, wysoką regrywalność, szybkie sesje i to charakterystyczne „jeszcze jeden run i idę spać”, które przez lata napędzało popularność serii.
Powodów tak mocnego startu jest kilka:
- silna reputacja oryginalnej gry,
- czytelny gatunek i wyjątkowo lojalna społeczność,
- niższa cena w porównaniu z konkurentem AAA,
- niemal natychmiastowy efekt marketingu szeptanego,
- format gry idealnie dopasowany do odbiorców Steama.
Co ciekawe, w przypadku Slay the Spire 2 nie zadziałała agresywna kampania reklamowa, lecz siła marki wewnątrz samej społeczności. Takie gry rzadko krzyczą o sobie na każdym kroku, ale bardzo szybko rozchodzą się dzięki streamom, poleceniom i reakcjom graczy.
W 2026 roku rynek po raz kolejny przypomniał prostą rzecz: to nie budżet tworzy hit, lecz zainteresowanie odbiorców i jakość samego produktu.
Dlaczego wyników Marathon nie trzeba od razu nazywać katastrofą

Mimo bardzo wyraźnego kontrastu ze Slay the Spire 2, sytuacji Marathon też nie należy upraszczać do prostego hasła „gra poniosła porażkę”. Jest tu kilka istotnych niuansów, które realnie wpływają na cały obraz.
Po pierwsze, Marathon nie zadebiutował wyłącznie na PC. Dla Bungie odbiorcy konsolowi są tradycyjnie bardzo ważni, a Steam w tym przypadku nie pokazuje pełnego obrazu całego startu.
Po drugie, to gra typu live-service. Dla takich produkcji decydujące bywają nie tylko liczby z pierwszego dnia, ale również utrzymanie graczy, sezonowe aktualizacje, pierwsze poprawki, balans, nowe tryby i zawartość dodawana w kolejnych tygodniach po premierze.
Po trzecie, znaczenie ma także cena startowa. Gdy jedna gra kosztuje zauważalnie więcej od drugiej, niemal zawsze wpływa to na pierwszą falę sprzedaży i tempo wejścia nowych użytkowników.
Warto uwzględnić jeszcze kilka czynników:
- Marathon jest droższy od Slay the Spire 2,
- jego główna publiczność może być rozłożona między kilka platform,
- gatunek extraction shooter wymaga większego zaangażowania i ma wyższy próg wejścia,
- Bungie wciąż ma szansę odwrócić trend dzięki aktualizacjom i dalszemu wsparciu.
Problem nie polega więc tylko na tym, że Marathon zebrał „mało”, ale na tym, że obok niego jednocześnie pojawił się projekt, który zgarnął znacznie więcej uwagi i zrobił to niemal bez ciężaru ogromnej machiny marketingowej.
Co jest ważniejsze niż sam szczyt aktywności
Szczytowy wynik online to efektowny wskaźnik, ale nie zawsze opowiada całą historię. Znacznie ważniejsze jest to, jak gra utrzymuje zainteresowanie w kolejnych dniach po premierze. I właśnie tutaj Slay the Spire 2 wygląda obecnie wyjątkowo mocno: mówi się o nim, gracze do niego wracają, aktywnie go komentują, a nie tylko sprawdzają w pierwszy wieczór.
Dla Marathon najbliższe dni i tygodnie będą kluczowe. Jeśli gra zdoła utrzymać aktywny rdzeń społeczności, poprawić widoczność na Steamie i umocnić się na konsolach, początkowa różnica nie będzie już wyglądała aż tak boleśnie. Na ten moment jednak pod względem zainteresowania i narracji informacyjnej wyraźnie wygrywa Slay the Spire 2.
Czasem rynek głosuje bardzo szybko i tym razem wyjątkowo głośno zagłosował właśnie na grę indie.
Dlaczego ta historia jest ważna dla całej branży
Zestawienie Slay the Spire 2 i Marathon to nie tylko spór dwóch premier z jednego tygodnia. To także bardzo wymowny epizod dla całej branży. Dobrze pokazuje, że w 2026 roku nawet bardzo drogi projekt AAA z głośną marką nie ma automatycznej przewagi nad mniejszym, ale lepiej trafionym produktem.
Gracze coraz częściej reagują nie na skalę brandu, lecz na czytelną wartość gry tu i teraz. Jeśli projekt od razu oferuje mocną pętlę rozgrywki, precyzyjnie trafia w zainteresowania swojej publiczności i szybko zdobywa wsparcie społeczności, może bez większego problemu ograć droższego konkurenta przynajmniej na jednej platformie.
A skoro gracze znów tak uważnie śledzą głośne powroty i wyniki na Steamie, warto też przypomnieć, dlaczego temat CS:GO znów zaczął pojawiać się w wyszukiwaniach.