Mecz Szwecja — Polska jeszcze się nie rozpoczął, a emocje wokół tego spotkania już sięgają zenitu, informuje sport-tour.pl powołując się na sport.interia.pl. W Sztokholmie nie widać jeszcze wielkiego przedmeczowego poruszenia na ulicach, ale temat biletów i obecności polskich kibiców stał się jednym z najgorętszych wśród fanów.
PZPN otrzymał dla polskich kibiców około 2 tysiące biletów do sektora gości na mecz Szwecja — Polska. Już teraz jednak wiadomo, że na trybunach zasiądzie znacznie więcej Polaków, ponieważ część fanów zdobyła wejściówki również do innych sektorów. Przy tak ogromnym zainteresowaniu w sieci błyskawicznie rozkręciła się nieoficjalna sprzedaż, a ceny pojedynczych biletów poszybowały do poziomu, który wielu uważa za całkowicie absurdalny.
Stadion, który buduje napięcie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem
Strawberry Arena robi mocne wrażenie już od pierwszego spojrzenia. Pod względem pojemności obiekt można porównać do PGE Narodowego w Warszawie, ale jego konstrukcja wygląda zupełnie inaczej. Warszawski stadion jest bardziej rozległy, a najwyższe rzędy znajdują się wyraźnie dalej od boiska, natomiast arena w Solnej pod Sztokholmem sprawia wrażenie znacznie bardziej zwartej i skondensowanej.
Właśnie ta cecha, według osób, które oglądały tam już mecze, ma ogromny wpływ na akustykę i odbiór widowiska. Dźwięk na tym stadionie niesie się tak, że piłkarze czują nacisk trybun niemal bez przerwy i mogą mieć wrażenie, jakby grali w prawdziwym kotle. Gdy dziennikarze Interii rozmawiali z dwoma szwedzkimi piłkarzami z Ekstraklasy — Linusem Wahlqvistem z Pogoni Szczecin oraz Gustavem Henrikssonem z Cracovii — obaj mówili praktycznie to samo: doping na tej arenie wywołuje ciarki, a szwedzcy kibice nawet w trudniejszych latach nie przestawali śpiewać przez pełne 90 minut.
To właśnie dlatego atmosfera podczas wtorkowego spotkania może okazać się znacznie gorętsza niż w czasie meczu z Albanią. Nawet jeśli samo miasto jeszcze nie żyje tym wydarzeniem w pełni, stadion najpewniej stanie się miejscem największego nagromadzenia emocji. Dla zawodników i kibiców oznacza to jedno — presja będzie odczuwalna od pierwszych minut.
Biletowe szaleństwo wymknęło się spod kontroli
Choć w samym Sztokholmie nie widać jeszcze dominacji tego meczu w miejskiej przestrzeni, bilety na spotkanie sprzedały się niemal natychmiast. Polacy mieszkający w stolicy Szwecji przyznają, że próbowali kupić wejściówki już minutę po zakończeniu baraży, ale wtedy nie było ich już w sprzedaży. Wielu musiało obejść się smakiem, choć części chętnych udało się jednak zdobyć miejsca na stadionie.
Właśnie dlatego nie ma dziś większych wątpliwości, że Polacy będą widoczni nie tylko w sektorze gości. Wielu z nich prawdopodobnie zasiądzie także w szwedzkich częściach trybun, tym bardziej że w samym Sztokholmie mieszka około 26 tysięcy naszych rodaków. W takich warunkach obecność dużej grupy polskich kibiców na stadionie wydaje się nie tylko możliwa, ale wręcz pewna.
Dodatkowe napięcie budzi sytuacja na rynku wtórnym. Popyt okazał się tak duży, że handel biletami szybko przeniósł się do mediów społecznościowych, internetowych grup i na nieoficjalne platformy. To właśnie tam ceny zaczęły rosnąć do poziomów, które trudno dziś uznać za normalne.
Ogłoszenia zalały sieć, a ceny osiągnęły absurdalny poziom

Jednym z najważniejszych miejsc wymiany ogłoszeń stała się popularna na Facebooku grupa „Polacy w Sztokholmie”. W ostatnich dniach temat biletów praktycznie ją zdominował, bo na pięć nowych postów trzy albo cztery dotyczą właśnie sprzedaży lub kupna wejściówek na mecz. Kibice masowo publikują ogłoszenia z obu stron — jedni szukają okazji, inni próbują odsprzedać już zdobyte bilety.
Ceny potrafią jednak szokować. Oferty na poziomie 3 tysięcy koron, czyli około 1,2 tysiąca złotych za jeden bilet, nie należą już do rzadkości. Udało się znaleźć nawet ogłoszenia opiewające na 5 tysięcy koron, czyli około 2 tysiące złotych, a na jednej z platform nieoficjalnych pośredników kwoty dochodziły nawet do 10 tysięcy koron, czyli mniej więcej 4 tysięcy złotych.
Wraz z takimi cenami rośnie też ryzyko oszustw. Część Polaków otwarcie ostrzega innych, by nie kupowali wejściówek z niepewnych źródeł, bo wielu sprzedających pozostaje anonimowych. Przy tak dużym zainteresowaniu to idealne warunki dla naciągaczy, którzy próbują wykorzystać desperację kibiców chcących za wszelką cenę dostać się na stadion.
Przed meczem zaplanowano przemarsz kibiców
Wśród osób obecnych już w Sztokholmie są także przedstawiciele stowarzyszenia To My Polacy. To właśnie z tą grupą PZPN zakończył współpracę po wydarzeniach z listopadowego meczu przeciwko Holandii. Wówczas kibice nie mogli wnieść na PGE Narodowy wielkiej sektorówki, a swoje niezadowolenie okazali w drugiej połowie, kiedy na murawę poleciały odpalone race, przez co spotkanie trzeba było na chwilę przerwać.
Mimo tamtych wydarzeń stowarzyszenie nadal pojawia się na kolejnych wyjazdach reprezentacji. Tym razem bardzo szybko rozeszła się informacja o planowanym przemarszu na stadion. Według udostępnionych informacji ma się on odbyć w dniu meczu o godzinie 17:00 i może stać się jednym z najbardziej widocznych akcentów jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.
Taki marsz tylko wzmacnia temperaturę całego wydarzenia. Dla części kibiców to sposób na pokazanie jedności i obecności, dla innych sygnał, że wyjazd do Sztokholmu będzie miał naprawdę dużą skalę. W połączeniu z deficytem biletów i rosnącym napięciem wokół spotkania tworzy to atmosferę, w której każdy szczegół zaczyna mieć znaczenie.
Co wiadomo o możliwych incydentach pod hotelem reprezentacji

Równolegle do rozmów o biletach i marszu kibiców pojawiły się też pogłoski o możliwych prowokacjach pod hotelem, w którym zatrzymała się reprezentacja Polski. Do momentu przygotowywania tekstu, czyli do godziny 22:45 w poniedziałek, informacje te nie znalazły jednak potwierdzenia. W okolicy obiektu położonego nieco na uboczu od centrum miasta panował spokój.
To istotny wątek, bo przed dużymi meczami międzynarodowymi podobne plotki często rozchodzą się dużo szybciej niż faktyczne wydarzenia. W efekcie informacyjne tło robi się coraz bardziej napięte, mimo że rzeczywistość może wyglądać znacznie spokojniej. Na ten moment główną historią wokół spotkania pozostają więc nie ewentualne incydenty, lecz ogromny popyt na bilety, obecność licznej grupy polskich kibiców i atmosfera, jaką obiecuje Strawberry Arena.
Przed meczem Szwecja — Polska wszystko wskazuje na to, że trybuny będą równie ważne jak wydarzenia na boisku. Polscy kibice dostali tylko część oficjalnej puli, ale wiele wskazuje na to, że na stadionie pojawi się ich zdecydowanie więcej. A gdy do tego dochodzą rekordowe ceny, planowany przemarsz i arena słynąca z potężnej akustyki, ten mecz przestaje być zwykłym piłkarskim wieczorem.
Więcej o problemach zdrowotnych reprezentantów przeczytasz też w materiale o Marcinie Januszu i jego nieobecności w kadrze.