Yamal zrobił show przeciw Villarrealowi. Barcelona: jak padły gole i gdzie obejrzeć skrót meczu

Dlaczego Lewandowski zaczął na ławce, a Yamal ukradł całe show przeciw Villarrealowi

Yamal zrobił show przeciw Villarrealowi. Barcelona: jak padły gole i gdzie obejrzeć skrót meczu

FC Barcelona rozgromiła Villarreal 4:1 w efektownym meczu La Ligi, a bohaterami wieczoru zostali 18-letni Lamine Yamal oraz Robert Lewandowski, informuje sport-tour.pl powołując się na onet.pl. Kapitan reprezentacji Polski zaczął na ławce, ale po wejściu na boisko postawił kropkę nad i. Zespół Hansiego Flicka nie tylko utrzymał pozycję lidera, lecz także uczcił setny mecz Niemca na ławce „Blaugrany” głośnym zwycięstwem.

Dziwny początek dla Lewandowskiego i nerwowe tło przed spotkaniem

Przed pierwszym gwizdkiem polscy kibice mogli łapać się za głowę: Lewandowski ponownie usiadł na rezerwie, a w ataku szansę dostał Ferran Torres. Barcelona wchodziła w to starcie z mieszanymi emocjami, bo wcześniej boleśnie przegrała z Atletico Madryt (0:4) i Gironą (1:2), by potem wreszcie się przełamać i pokonać Levante 3:0. Tym razem poprzeczka była jednak zawieszona wyżej, a ostatnie wizyty Villarreal na stadionie katalońskiego giganta nie dawały pełnego spokoju.

Wspomnienia 3:5 i 3:2 podkręcały napięcie, ale Barca miała inny plan

Wystarczy przypomnieć poprzednie przyjazdy „Żółtej Łodzi Podwodnej” do Barcelony. W 2024 roku Villarreal wygrał tu 5:3, jeszcze gdy drużynę prowadził Xavi, a niedawno goście znów byli górą — 3:2. Teraz „Blaugrana” wyszła z jasnym celem: przełamać tę serię, utrzymać pierwsze miejsce i zrobić to w dobrym stylu, świętując jubileusz Flicka w jego setnym meczu w roli szkoleniowca Barcelony.

Pierwsze minuty — wymiana ciosów, a potem Yamal wrzucił wyższy bieg

Start spotkania był „elektryczny”: obie drużyny atakowały bez długiego rozbiegu, więc hit La Ligi od razu oglądało się z wypiekami. W 11. minucie groźną kontrę Villarreal w ostatniej chwili zatrzymał Jules Kounde, a po chwili zrobiło się niebezpiecznie pod drugą bramką. Barcelona też miała okazję, lecz Torres za długo składał się do strzału i został uprzedzony przez obrońcę. Z czasem inicjatywa przeszła na stronę gospodarzy, podczas gdy Villarreal cofnął się i liczył głównie na kontry.

Dwa uderzenia Yamala w jednej połowie i Villarreal zaczął się gubić

Kluczowy moment nastąpił w 28. minucie, gdy Villarreal źle rozegrał piłkę przy wyprowadzaniu akcji i sam zaprosił Barcelonę do ataku. Fermin Lopez zagrał prostopadle w pole karne, a Lamine Yamal spokojnie skierował futbolówkę do siatki — 1:0. Chwilę później 18-latek zrobił jeszcze więcej: minął dwóch obrońców i efektownie zakręcił piłkę w okienko, podwyższając na 2:0.

Goście mogli odpowiedzieć przed przerwą. Nicolas Pepe posłał świetną centrę, Ayoze Perez uderzał z bliska, ale nie trafił tak, jak planował, więc Joan Garcia nie musiał interweniować. Mimo to po pierwszej połowie było jasne, kto kontroluje przebieg wydarzeń, a Villarreal potrzebował konkretnej reakcji.

2:1 po stałym fragmencie i kilka ostrych spięć — na murawie zaczęło wrzeć

Tuż po wznowieniu gry Villarreal złapał kontakt. Po rzucie rożnym zrobiło się gorąco w polu karnym Barcelony, a po dograniu Santiago Mourino do siatki trafił Papa Gueye — 2:1. Chwilę później, po niepewnym wyjściu Joana Garcii z bramki, blisko gola był jeszcze Ayoze Perez, a temperatura meczu rosła z każdą minutą.

Pojawiły się też ostre faule, przez co spotkanie kilkukrotnie zbliżało się do granicy konfliktu. Barcelona w tym fragmencie wyglądała mniej pewnie niż przed przerwą i Flick szybko to odczytał. Właśnie dlatego zaczął sięgać po zmiany, by uspokoić grę i odzyskać kontrolę.

Wejścia Pedriego, Araujo i Lewandowskiego, a potem hat-trick Yamala

Najpierw na murawie zameldował się Pedri, a chwilę później Ronald Araujo oraz Lewandowski. Moment wejścia Polaka mógł zaskakiwać, bo Torres tego dnia nie zachwycał, jednak Flick czekał na właściwy moment, by dobić rywala. I praktycznie od razu Barcelona zrobiła to, co potrafi najlepiej: znalazła wolną przestrzeń między liniami i przyspieszyła w decydującym momencie.

Pedri popisał się kapitalnym podaniem prostopadłym, a Yamal bez nerwów skompletował hat-tricka, podwyższając na 3:1. Wtedy stało się jasne, że „Blaugrana” raczej nie wypuści tego meczu, a pytanie brzmiało tylko: czy doczekamy się jeszcze jednego mocnego akcentu. Doczekaliśmy się — z udziałem Lewandowskiego.

Gol w doliczonym czasie i pierwsze trafienie Lewandowskiego od 7 lutego

Barcelona ostatecznie zamknęła spotkanie wynikiem 4:1. Najpierw Lewandowski był blisko gola po rzucie rożnym, dobrze odnalazł się w polu karnym, ale jego strzał minął słupek o centymetry. W doliczonym czasie gry Kounde zagrał do Polaka, a ten trafił do siatki i zdobył pierwszą bramkę od 7 lutego — od meczu z Realem Mallorca.

Co ciekawe, gol początkowo nie został uznany. Powtórki szybko wyjaśniły jednak sytuację: nie było mowy o spalonym, więc trafienie zostało zaliczone. Dla Lewandowskiego był to najlepszy sposób, by uciąć dyskusje o miejscu na ławce, a dla Barcelony — zwycięstwo, które pozwala jej pozostać liderem.

Co dalej: Atletico 03.03, Athletic 07.03 i dwumecz z Newcastle w Lidze Mistrzów

Przed Barceloną bardzo intensywny terminarz. Już 03.03 zespół zagra rewanż w półfinale Pucharu Króla z Atletico Madryt, gdzie spróbuje odrobić czterobramkową stratę. Następnie przyjdzie czas na spotkanie z Athletic Club 07.03, a potem na rywalizację z Newcastle United w 1/8 finału Ligi Mistrzów — mecze zaplanowano na 10 i 18.03.

Jeśli interesują Cię też inne gorące tematy z Ekstraklasy, sprawdź materiał o tym, dlaczego Widzew wciąż jest w strefie spadkowej i kto w Szczecinie przerwał niemal 1400-dniową ciszę.

Udostępnij