Pierwsze treningowe skoki w Oberstdorfie nie przyniosły polskiej kadrze powodów do entuzjazmu, informuje sport-tour.pl powołując się na sport.pl. Przed startem 74. Turnieju Czterech Skoczni biało-czerwoni zaprezentowali się bez wyrazu, daleko od czołówki i bez sygnałów, że forma nagle eksploduje wraz z początkiem rywalizacji.
Trening, który szybko chce się wymazać z pamięci
W obu seriach treningowych żaden z Polaków nie znalazł się w czołowej dwudziestce. Co więcej, żaden ze skoków nie przekroczył granicy 130 metrów, co tylko podkreśliło skalę problemów na obiekcie w Oberstdorfie.
Najlepszy wynik w pierwszym treningu uzyskał Kamil Stoch, który jako jedyny z Polaków przekroczył punkt K. Skok na 126 metrów dał mu jednak dopiero 21. miejsce. Kacper Tomasiak wylądował na 118,5 m i był 25., startując przy tym z belki ustawionej niżej niż u większości rywali.
Pozostali reprezentanci wypadli wyraźnie słabiej:
- Maciej Kot — 117 m, koniec trzeciej dziesiątki
- Paweł Wąsek — 117,5 m i dopiero 43. miejsce
- Piotr Żyła — fatalne 101 m i 61. pozycja, jedna z najsłabszych w całej stawce
Pierwszy trening wygrał Felix Hoffmann (137 m), a najdłuższy skok dnia oddał Domen Prevc, lecąc aż 140 metrów.
Druga seria: lekka poprawa, bez przełomu
W drugim treningu kilku Polaków zdołało poprawić swoje noty, ale zmiany miały raczej kosmetyczny charakter. Kot (125 m), Wąsek (124,5 m) i Żyła (119 m) przesunęli się jedynie do środka stawki, zajmując odpowiednio 35., 42. i 52. miejsce.
Stoch skoczył 126,5 metra, co tym razem wystarczyło jedynie do 31. pozycji. Tomasiak poprawił się do 121 metrów, znów startując z niższej belki, i zakończył serię na 28. miejscu.
Najmocniejszy akcent drugiego treningu należał do Jan Hörl, który poleciał 140 metrów. Żaden z rywali nie zbliżył się do tego rezultatu.
W świecie sportu nie brakuje emocji także poza skoczniami narciarskimi, gdzie trwa walka o czołowe lokaty w mistrzostwach świata PDC.