Minister sportu może nie pojechać na igrzyska 2026. Spór Rutnickiego z PKOl przed Mediolanem i Cortiną

Minister sportu a igrzyska 2026: Rutnicki bez zaproszenia PKOl? Spór przed Mediolanem i Cortiną

Do rozpoczęcia zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zostało 50 dni, ale w Polsce coraz rzadziej mówi się o sporcie, informuje sport-tour.pl powołując się na sport.pl. Coraz częściej uwagę przyciąga narastający konflikt między Ministerstwem Sportu a Polskim Komitetem Olimpijskim, który dawno przestał być zwykłym sporem kompetencyjnym.

Minister może nie pojechać na igrzyska

Minister sportu Jakub Rutnicki otwarcie przyznał, że jego udział w zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech stoi pod znakiem zapytania. Jak podkreśla, ze strony Polskiego Komitetu Olimpijskiego nie otrzymał oficjalnego zaproszenia, a bez niego nie ma mowy o akredytacji. Taka sytuacja jest nietypowa, bo przez lata obecność przedstawicieli rządu na igrzyskach była czymś oczywistym. Dziś stała się kolejnym elementem pogłębiającego się sporu.

Rutnicki przypomina, że PKOl od zawsze zapraszał Ministerstwo Sportu na najważniejsze wydarzenie czterolecia. Tym razem jednak brakuje nawet sygnału, że takie zaproszenie jest w przygotowaniu. Minister nie ukrywa, że jego nieobecność na igrzyskach byłaby precedensem, ale zaznacza, że kwestie akredytacyjne nie leżą po jego stronie i nie zamierza traktować sprawy personalnie.

Rutnicki: nie chodzi o symbole

W swoich wypowiedziach minister stara się tonować emocje. Podkreśla, że nie chce być postrzegany jako ktoś, kto walczy o symboliczny gest czy obecność na trybunach. Oczywiście wsparcie polskich sportowców na miejscu byłoby dla niego zaszczytem, ale brak takiej możliwości nie zmienia jego podejścia do pracy. Rutnicki zaznacza, że jego rolą jest realne wspieranie sportu i tworzenie warunków do rozwoju, a nie uczestnictwo w medialnych sporach.

Odpowiedź Piesiewicza: bez rozmowy nie ma zaproszenia

Minister sportu może nie pojechać na igrzyska 2026. Spór Rutnickiego z PKOl przed Mediolanem i Cortiną
Minister sportu a igrzyska 2026: Rutnicki bez zaproszenia PKOl? Spór przed Mediolanem i Cortiną

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz patrzy na sprawę inaczej. Po jednej z konferencji PKOl stwierdził wprost, że ministra nie da się „zaprosić w ciszy”. Jak przypomina, swojego poprzednika, Kamila Nitrasa, zapraszał osobiście i próbował również nawiązać kontakt z Rutnickim. Według Piesiewicza do ministra wielokrotnie trafiały pisma z prośbą o spotkanie, jednak bez odpowiedzi.

Szef PKOl deklaruje, że jest gotowy do rozmowy w każdej chwili. Jego zdaniem nawet krótkie spotkanie pozwoliłoby spokojnie porozmawiać o polskim sporcie i rozładować napięcie. Dopiero po takim kontakcie, jak twierdzi, kwestia zaproszenia na igrzyska mogłaby zostać załatwiona w normalny sposób.

Prezes PKOl nie ma nawet numeru telefonu ministra

Sytuacja robi się jeszcze bardziej zaskakująca, gdy chodzi o samą komunikację. Radosław Piesiewicz przyznał, że nie ma numeru telefonu Jakuba Rutnickiego. Wszystkie próby kontaktu odbywają się drogą oficjalnych pism, które są rejestrowane w Polskim Komitecie Olimpijskim. Bez bezpośredniej rozmowy trudno, jego zdaniem, mówić o normalnych relacjach między instytucjami.

Piesiewicz przypomina też, że wcześniej miał podobne problemy z komunikacją z ministrem Nitrasem. Teraz liczy na „normalny, cywilizowany dialog”, który — jak podkreśla — jest niezbędny dla dobra polskiego sportu. Bez niego współpraca pozostaje jedynie hasłem.

Ministerstwo i PKOl mówią innym językiem

Jakub Rutnicki odpowiada na te zarzuty dość stanowczo. Zwraca uwagę, że Ministerstwo Sportu skupia się na konkretnych działaniach: przygotowywaniu programów i projektów, które spotykają się z pozytywnym odbiorem związków sportowych. Spory polityczne i napięcia wewnątrz Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w jego ocenie, nie mają nic wspólnego z codziennymi potrzebami sportowców. I właśnie to, jak mówi, budzi zdziwienie w środowisku sportowym.

Przed igrzyskami zamiast jedności – napięcie

Na kilkadziesiąt dni przed startem igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo ten publiczny konflikt brzmi szczególnie niepokojąco. Zamiast wspólnego przekazu i koncentracji na wynikach polskiej reprezentacji, uwagę opinii publicznej przyciąga otwarty spór między kluczowymi instytucjami. Czy uda się go załagodzić przed początkiem igrzysk, wciąż pozostaje niewiadomą. Jedno jest pewne — ta sytuacja już teraz stała się jedną z najgłośniejszych historii w polskim sporcie przed olimpijskim startem.

Podobne napięcia i kulisy decyzji w świecie sportu pokazuje także historia drogi Jake’a Paula od YouTube’a do walki w wadze ciężkiej z Anthonym Joshuą.

Udostępnij