Napięcie między Azerbejdżanem a Iranem gwałtownie wzrosło po eksplozjach bezzałogowców w pobliżu granicy, informuje sport-tour.pl powołując się na oko.press. W Baku incydent odebrano jako celowy atak i już zapowiadana jest odpowiedź, która może popchnąć region w stronę kolejnej fali konfrontacji na Bliskim Wschodzie.
Co dokładnie się stało i dlaczego Baku reaguje tak ostro
Azerbejdżan odrzucił wyjaśnienia Teheranu, według których lotnisko w Nachiczewanie miało zostać dotknięte przez drona rzekomo wystrzelonego przez Izrael. Władze w Baku oświadczyły natomiast, że był to zamierzony cios ze strony Iranu i podkreśliły: taka sytuacja nie pozostanie bez reakcji.
Przed publicznymi deklaracjami w azerskiej stolicy zwołano Radę Bezpieczeństwa — po taki krok zwykle sięga się tylko w przypadku realnych zagrożeń dla państwa.
Komunikat Ministerstwa Obrony Azerbejdżanu: odpowiedzialność wskazano na Iran
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu użyło sformułowań, które trudno uznać za dyplomatyczne. Resort podkreślił, że „te akty agresji nie pozostaną bez odpowiedzi”, a armia „przygotuje i wdroży” niezbędne działania odwetowe.
Osobno zaznaczono też, że „Islamska Republika Iranu ponosi pełną odpowiedzialność za ten incydent” — i właśnie ta teza stała się centralnym elementem oficjalnego stanowiska Baku.
Gdzie doszło do eksplozji i kto ucierpiał
W czwartek, 5 marca, dwie osoby cywilne zostały ranne w wyniku eksplozji drona (lub dronów) na lotnisku w Nachiczewanie — stolicy Nachiczewańskiej Republiki Autonomicznej, azerskiej eksklawy. Port lotniczy znajduje się około 6 km od granicy z Iranem, co czyni zdarzenie szczególnie wrażliwym dla obu stron.
Pojawiły się też informacje o kolejnym wybuchu bezzałogowca na terenie szkoły we wsi Dżulfa, położonej orientacyjnie około 30 km od Nachiczewanu.
Wersja Teheranu: oskarżenia pod adresem Izraela
Iran z kolei obarczył odpowiedzialnością Izrael i odrzucił sugestie o udziale własnych sił. Sztab Generalny irańskiej armii oświadczył, że siły zbrojne Islamskiej Republiki nie wysyłały drona w kierunku Azerbejdżanu.
W komunikacie podkreślono również, że działania „reżimu syjonistycznego”, mające rzekomo pogarszać relacje między państwami muzułmańskimi różnymi metodami, są — według Teheranu — od dawna znane i udokumentowane.
Dlaczego znów wraca temat „korytarza Aras”
Na tle incydentu ponownie wypłynął stary węzeł sporów — azerskie roszczenia dotyczące tzw. „korytarza Aras”. Pomysł ten Baku głośno promuje od zwycięstwa Azerbejdżanu w wojnie z Armenią w 2023 roku, a koncepcja zakłada przebieg trasy przez terytorium Iranu.
Taki korytarz miałby zapewnić bezpośrednie połączenie azerskiej eksklawy z pozostałą częścią kraju. Właśnie dlatego Teheran konsekwentnie sprzeciwia się tej idei — dla Iranu to kwestia kontroli nad własną granicą i wpływów w regionie.
Czynnik Azerów w Iranie i hasło „Wielkiego Azerbejdżanu”
Dodatkowe napięcie podsyca też czynnik demograficzny: Azerowie są największą mniejszością narodową w Iranie i — według szacunków — stanowią 16–20% ludności 91-milionowego państwa. Mieszkają głównie na północy Iranu, w strefie graniczącej z Armenią, Nachiczewańską Republiką Autonomiczną oraz właściwym terytorium Azerbejdżanu.
W azerskiej polityce regularnie wraca też hasło „Wielkiego Azerbejdżanu”, odwołujące się do idei zjednoczenia wszystkich ziem zamieszkanych przez Azerów. Dla Teheranu brzmi to często jak sygnał potencjalnej ingerencji w wewnętrzną stabilność kraju.
Co to oznacza teraz
Po ataku na lotnisko w Nachiczewanie strony znalazły się w sytuacji, w której to samo zdarzenie ma dwie wzajemnie wykluczające się wersje — i każda z nich pcha konflikt w stronę eskalacji. Azerbejdżan obwinił Iran i publicznie zarysował ramy „działań odwetowych”, co zwiększa ryzyko kroków na granicy oraz kolejnego wzrostu napięcia wokół Nachiczewanu.
Jeśli kanały dyplomatyczne nie wyhamują sporu w najbliższym czasie, incydent z dronami może stać się punktem zapalnym szerszego starcia w regionie.
Jeśli śledzisz rosnące napięcia w regionach strategicznych, zobacz też nasz materiał o IRIS Dena u wybrzeży Sri Lanki i dlaczego świat patrzy na Ocean Indy.