Szeroko zakrojona operacja USA przeciw Iranowi już przyniosła wyraźne konsekwencje dla całego regionu. W Dubaju na nieokreślony czas wstrzymano pracę dwóch najważniejszych międzynarodowych portów lotniczych, co natychmiast uderzyło w ruch lotniczy, informuje sport-tour.pl powołując się na Associated Press. Tysiące osób znalazły się w sytuacji, w której nie da się odlecieć, a konkretnej daty wznowienia lotów nikt nie podaje.
Chodzi o główne lotnisko miasta Dubai International (DXB) oraz port w strefie Dubai World Central (DWC). Informację podała Associated Press, powołując się na Dubai Airports. Decyzję podjęto z powodów bezpieczeństwa i szybko było widać jej efekt: rozsypały się przesiadki, połączenia tranzytowe i całe łańcuchy podróży, bo Dubaj należy do największych lotniczych hubów na świecie.
Dlaczego pasażerowie masowo utknęli w terminalach
Po zamknięciu DXB i DWC strumień pasażerów praktycznie „zatrzymał się na wejściu”. Tysiące ludzi pozostaje zablokowanych i nie może opuścić kraju, w którym w tle eskalacji słychać eksplozje. Dla wielu to nie tylko pokrzyżowane plany, ale też konkretne straty — od przepadłych lotów po dodatkowe koszty noclegu i wyżywienia.
Na miejscu policja oraz linie lotnicze próbują organizować ewakuację i przekierowania rejsów. Część tras stara się przenosić do innych portów w regionie, jednak przy ogólnym napięciu możliwości jest niewiele. Sytuacja pozostaje krytyczna, a kiedy Dubaj wróci do normalnego rozkładu — nadal nie wiadomo.
Skąd eksplozje w ZEA i jaki ma to związek z Iranem
Eksplozje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich są skutkiem szerszej fali uderzeń w regionie po działaniach USA i Izraela przeciw irańskiemu reżimowi. Teheran w odpowiedzi atakuje amerykańskie bazy wojskowe, także na terytorium ZEA. Właśnie przez te ryzyka bezpieczeństwa Dubaj zdecydował się na twardy krok — czasowe zamknięcie dwóch międzynarodowych lotnisk.
W praktyce nie chodzi o lokalny incydent, lecz o reakcję łańcuchową: uderzenia, zagrożenie dla infrastruktury cywilnej i ostre ograniczenia transportowe. Dla lotnictwa to szczególnie dotkliwe, bo każda przerwa w pracy takiego węzła jak DXB natychmiast wywołuje falę opóźnień na dziesiątkach kierunków. Dlatego „zamknięcie lotnisk w Dubaju” to nie tylko kłopot turystów, lecz także mocny sygnał, jak wysoki stał się poziom ryzyka w regionie.
Co powiedzieli Trump i władze ZEA
Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone rozpoczęły szeroko zakrojone działania bojowe w Iranie, aby usunąć zagrożenia ze strony irańskiego reżimu. W odpowiedzi na te działania Teheran uderzył w bazy wojskowe przeciwnika w Bahrajnie, Katarze, Kuwejcie oraz w ZEA. Eskalacja szybko wyszła poza granice jednego państwa i dotknęła kluczowych punktów bezpieczeństwa oraz logistyki na Bliskim Wschodzie.
Według informacji Al Jazeera w Abu Zabi co najmniej jedna osoba zginęła po przechwyceniu kilku rakiet wystrzelonych przez Iran. Władze ZEA nazwały atak „rażącym naruszeniem suwerenności państwa i prawa międzynarodowego” oraz podkreśliły, że kraj zachowuje pełne prawo do reakcji na eskalację. W tej sytuacji pasażerom w Dubaju pozostaje czekać na decyzje służb bezpieczeństwa i przewoźników, którzy działają obecnie w trybie nadzwyczajnym.
Eskalacja w regionie może uderzyć nie tylko w loty, ale też w portfele kierowców, bo ryzyko blokady Cieśniny Ormuz potrafi podbić ceny ropy Brent i paliw na stacjach w Polsce.