Kilkuletni konflikt Dody z Agnieszką Woźniak-Starak nagle skręcił w nieoczekiwaną stronę, informuje sport-tour.pl powołując się na pudelek.pl. Wokalistka publicznie podziękowała prowadzącej — i zrobiła to przy okazji swojej kampanii na rzecz poprawy życia zwierząt.
Stary spór, który zaczął się w telewizji
Doda od lat uchodzi za jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiego show-biznesu i nie raz wchodziła w głośne konflikty. W gronie osób, z którymi jej relacje były szczególnie napięte, przez lata wymieniano Agnieszkę Woźniak-Starak. Początek tej historii wiązano z programem „Na językach”, w którym wyemitowano rozmowę z przyrodnią siostrą Doroty, a w tle pojawił się dla piosenkarki bolesny wątek — sugestia, że kobietę miał porzucić ojciec.
Po emisji Doda postanowiła działać bezpośrednio i spór szybko przestał być tylko telewizyjną przepychanką. Media długo żyły relacją o sytuacji, kiedy — według krążących wtedy opowieści — „Agnieszka wyszła z łazienki potargana, oblana wodą i z rozmazaną szminką”. Sprawa trafiła nawet do sądu, jednak postępowanie dotyczące naruszenia nietykalności cielesnej ostatecznie umorzono.
Instagram Dody: choroba, przerwa i powrót do tematu zwierząt

W niedzielę Doda opublikowała na Instagramie rolkę, w której przyznała, że jest chora i na kilka dni znika, żeby „wygrać z przeziębieniem”. Jednocześnie wróciła do tematu swojej publicznej działalności na rzecz praw zwierząt i zwróciła się do innych celebrytów, by wsparli jej inicjatywę. Chodzi o petycję skierowaną do polityków, mającą być impulsem do zmian w systemie traktowania zwierząt.
W opisie pod nagraniem artystka podsumowała to, co udało się zrobić w ostatnich tygodniach. To właśnie tam padły słowa, których mało kto spodziewał się po osobie, która od lat była w konflikcie z Woźniak-Starak. Doda osobno podziękowała Agnieszce za podpis pod petycją i za publiczne zachęcanie innych do poparcia akcji.
Ponad milion w półtora miesiąca i setki bud dla schronisk
Doda przekazała, że w ciągu zaledwie półtora miesiąca na doraźną pomoc dla bezdomnych zwierząt udało się przeznaczyć „grubo ponad 1 000 000 zł”. Doprecyzowała, że wysłała 650 bud do schronisk i fundacji, które obawiały się zimy, a transport wraz z zakupem miał kosztować 650 tysięcy złotych. Wspomniała też o dwóch kolejnych, dużych elementach wsparcia: 40 tonach karmy oraz 270 tysiącach złotych przeznaczonych na kastrację.
Mimo tak konkretnych liczb piosenkarka podkreśliła, że problem wciąż pozostaje nierozwiązany. Według niej „biznes na zwierzętach” nadal się kręci, dlatego zmiany nie mogą ograniczyć się do jednorazowych akcji czy doraźnej pomocy. W tym kontekście petycja ma być narzędziem nacisku na polityków, aby powstała ustawa, która realnie chroni interes zwierząt, a nie wygodę ludzi funkcjonujących w obecnym systemie.
Woźniak-Starak: liczy się efekt, nie intencje

Agnieszka Woźniak-Starak już wcześniej w rozmowie z Pudelkiem odniosła się do zarzutów kierowanych w stronę Dody o „ocieplanie wizerunku” poprzez działalność charytatywną. Prowadząca dała wtedy jasno do zrozumienia, że dla niej najważniejsze nie są motywacje, tylko rezultat takich działań. Potwierdziła, że podpisała petycję Dody i wspiera to, by wokalistka kontynuowała swoją aktywność.
W swoich wypowiedziach Woźniak-Starak stawiała na konkret: poprawę dobrostanu zwierząt, zmiany systemowe i silniejszą kontrolę nad schroniskami. Podkreślała też potrzebę sprawnego, przejrzystego działania całego mechanizmu, aby pomoc nie kończyła się na hasłach. Jej przekaz sprowadza się do jednego: jeśli finałem ma być realna poprawa warunków życia zwierząt, to taki kierunek ma sens — nawet jeśli komuś nie podobają się cudze intencje.
Na marginesie zmian w show-biznesie sprawdź też, kiedy „Must Be The Music” wraca na Polsat i co szykują castingi.