Po śmierci Catherine O’Hary Hollywood znów mierzy się z bolesną stratą: w wieku 95 lat zmarł Robert Duvall — aktor, którego nazwisko od dawna kojarzy się z wielkim kinem, informuje sport-tour.pl powołując się na yahoo.com. W sieci pożegnali go koledzy z branży i fani, a jeden z najbardziej poruszających wpisów opublikował Adam Sandler.
Hollywood żegna Roberta Duvalla
Robert Duvall odszedł w wieku 95 lat, a wiadomość błyskawicznie obiegła branżę filmową. Przez dekady stworzył tak wiele ról, że trudno znaleźć okres w historii amerykańskiego kina, w którym nie zostawiłby swojego śladu. Pracował z dziesiątkami reżyserów i aktorów, pozostając tym „aktorem aktorów”, którego cenili zarówno weterani, jak i młodsze pokolenie. Dla widzów to nie jest kolejna strata w świecie gwiazd, tylko pożegnanie człowieka, którego obecność na ekranie niemal zawsze podnosiła film o poziom wyżej.
Tym mocniej czuć, jak gęsto w ostatnim czasie pojawiają się podobne wiadomości. Zaledwie 30 stycznia 2026 roku zmarła Catherine O’Hara, znana z „Home Alone” i „Schitt’s Creek”, a teraz branża mówi o odejściu kolejnego filaru — Duvalla. Gdy znikają takie postacie, ma się wrażenie, że z ekranu ubywa całego typu żywego, prawdziwego hollywoodzkiego rzemiosła. I właśnie dlatego ta wiadomość rezonuje tak szeroko, nie tylko wśród kinomanów.
Ostatnie filmy i słowa Adama Sandlera

Dwa ostatnie filmy Roberta Duvalla trafiły do widzów w 2022 roku. Pierwszym była detektywistyczna drama „The Pale Blue Eye” z Christianem Bale’em, drugim — sportowa opowieść „Hustle” dla Netflixa, w której główną rolę zagrał Adam Sandler. To właśnie na planie „Hustle” Duvall pracował u boku Sandlera jako jeden z ostatnich projektów w swojej karierze, co słychać w tonie wspomnień komika. W jego słowach nie ma dystansu ani kurtuazji, jest za to wyraźna czułość i szacunek.
Sandler napisał na Instagramie krótko, ale bardzo po ludzku: nazwał Duvalla piekielnie zabawnym i niezwykle silnym człowiekiem. Przyznał, że uwielbiał z nim rozmawiać i śmiać się, a fanów zachęcił, by nie odkładali oglądania filmów Duvalla „na później”. Osobno przekazał kondolencje żonie aktora, Lucianie, oraz bliskim, i brzmi to bardziej jak szczera wdzięczność niż standardowa formułka. Do wpisu dołączył zestaw zdjęć Duvalla z różnych ikonicznych ról, kończąc kadrem, na którym obaj siedzą razem w scenie z „Hustle”.
Dlaczego „Hustle” okazał się wyjątkowym akcentem
„Hustle” nie był filmem, który walczył o najgłośniejsze nagrody sezonu, ale pokazał Sandlera w mocnym, dramatycznym wydaniu. Tym razem bez bezpiecznej poduszki typowej komedii, za to z emocjami, które trzymają historię blisko ziemi. Jego bohater jest skautem koszykarskim, a opowieść działa nie tylko na poziomie sportowych ambicji, lecz także uporu, zwątpienia i charakteru. Robert Duvall zagrał właściciela drużyny, dla której pracuje postać Sandlera — rola niewielka pod względem czasu ekranowego, ale precyzyjna i „dojrzała”, taka, która potrafi dociążyć scenę kilkoma zdaniami.
Ci, którzy oglądali ich wspólne momenty na ekranie, podkreślali, że świetnie się „słyszeli” jako partnerzy. Wygląda na to, że ta chemia nie kończyła się wraz z komendą „Stop”, bo Sandler wyraźnie daje do zrozumienia, jak ważna była dla niego ta znajomość. Nie traktuje tego jako zwykłej pozycji w filmografii, tylko jako doświadczenie, które zostaje w pamięci na całe życie. I to chyba najlepiej tłumaczy, dlaczego nawet krótka obecność Duvalla w późnym projekcie wciąż zasługuje na uwagę.
Dziedzictwo większe niż słowo „legenda”

Powiedzieć, że filmy Roberta Duvalla są „legendarne”, to tak naprawdę trochę za mało. W jego dorobku są tytuły, bez których trudno wyobrazić sobie historię amerykańskiego kina: „The Godfather”, „Apocalypse Now”, „MAS*H” i wiele innych. W trakcie kariery był nominowany do Oscara siedem razy, a w 1984 roku zdobył statuetkę dla najlepszego aktora za „Tender Mercies”. To jeden z tych przypadków, gdy nagrody jedynie potwierdzają to, co widzowie czuli od dawna — jego aktorska prawda działała zarówno w głównych rolach, jak i w epizodach.
Jeśli jest w tym wszystkim choć odrobina ulgi, to taka, że Duvall zostawił po sobie filmową spuściznę, do której można wracać w każdej chwili. Jeśli od dawna chodziły za tobą jego klasyczne role, dziś brzmią jeszcze mocniej, jakby z dodatkowym ciężarem i znaczeniem. A jeśli wydaje się, że „najważniejsze” już widziałeś, spróbuj dać szansę także późniejszym, mniej oczywistym występom — takim jak „Hustle”. Czasem właśnie tam kryją się najbardziej zaskakujące nuty wielkiego aktora.
Jeśli śledzisz też telewizyjne premiery, zobacz nasz tekst o „Farmie 5” na Polsacie i sprawdź, kiedy startuje oraz o której godzinie.