Noworoczny koncert w Katowicach przyniósł nie tylko duże muzyczne emocje, ale też zupełnie nieplanowane, prywatne chwile, informuje sport-tour.pl powołując się na gazeta.pl. Jedną z nich była krótka, przypadkowa rozmowa Justyny Steczkowskiej ze Stingiem za kulisami „Sylwestra z Dwójką”.
Sting bez efektów i bez udawania
Największą gwiazdą wieczoru był bez wątpienia Sting. Na scenie Spodka pojawił się bez tancerzy, wizualnych dodatków i noworocznej oprawy, do której widzowie są przyzwyczajeni. Czarny strój, gitara i głos w zupełności wystarczyły, by przyciągnąć uwagę publiczności.
Artysta śpiewał na żywo, bez playbacku, co szybko zostało docenione zarówno w hali, jak i przed telewizorami. W Katowicach zabrzmiały m.in. „Every Breath You Take”, „Shape of My Heart”, „Message in the Bottle” oraz „Englishman in New York”. Ten występ wyraźnie odstawał od reszty programu — i właśnie dlatego został zapamiętany.
Krótkie spotkanie za kulisami

Tego samego wieczoru na scenie występowała także Justyna Steczkowska. Jak się okazało, ich harmonogramy na chwilę się przecięły. Steczkowska kończyła próbę około godziny 17:00, dokładnie wtedy, gdy Sting wchodził na swoją.
Gdy schodziła ze sceny, niemal na niego wpadła. Reakcja była zupełnie naturalna — kilka spontanicznych słów, uśmiech i krótka wymiana zdań. Cała sytuacja trwała moment, ale zapadła jej w pamięć na długo.
Muzyka, która wraca po latach
Steczkowska nie ukrywa, że od lat jest fanką twórczości Stinga. Jego piosenki kojarzą jej się z latami 90. i okresem, który dla wielu był bardzo ważny muzycznie. Podkreśla też, że artysta nadal jest w świetnej formie i nie stracił nic ze swojej autentyczności.
To właśnie dlatego to krótkie spotkanie miało dla niej osobisty wymiar. Nie było w nim dystansu ani oficjalnych gestów — tylko zwykła, ludzka reakcja na kogoś, kogo muzyka towarzyszyła przez lata.
Komentarze widzów po koncercie
Występ Stinga szybko wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych. Internauci zwracali uwagę na brak tanich prowokacji i scenicznych trików, podkreślając, że całość obroniła się samą muzyką. Wpisy pełne były określeń takich jak „klasa”, „mistrzostwo” czy „najlepszy moment wieczoru”.
Dla wielu widzów był to dowód, że nawet w sylwestrowym formacie wciąż jest miejsce na prostotę i szczerość. I właśnie to sprawiło, że koncert w Katowicach został zapamiętany na dłużej.
Więcej o tym, jak „Sylwester 2025/2026” wypadł w telewizji i kto przyciągnął największą widownię, w materiale o wynikach oglądalności Nielsen Media na TVP2 i Polsacie.