„Avatar: Ogień i popiół” w reżyserii Jamesa Camerona trafił już do kin i kontynuuje historię rozpoczętą w filmie „Avatar: Istota wody” z 2022 roku, informuje sport-tour.pl powołując się na polsat.pl. Trzecia część sagi ponownie rozszerza świat Pandory, a jedną z kluczowych ról zagrała Sigourney Weaver — tym razem w wyjątkowo nietypowej odsłonie.
Powrót do „Avatara” jako praca z prawdziwymi historiami
Sigourney Weaver przyznaje, że udział w „Avatarze” nigdy nie był dla niej jedynie kolejnym projektem filmowym. Na planie Camerona, jak mówi, zawsze znajdowała opowieści, które miały sens, oraz ludzi, z którymi chciało się pracować. To właśnie ten aspekt ponownie przyciągnął ją do sagi.
Aktorka podkreśla, że nowa część opowiada historię znacznie bardziej złożoną. Świat przedstawiony staje się coraz mniej stabilny i coraz mniej przewidywalny, co łatwo odczytać jako odbicie rzeczywistości. Tę kruchość widać zarówno w świecie ludzi, jak i w życiu Na’vi.
Fantastyka, która zadaje niewygodne pytania

„Avatar: Ogień i popiół” ponownie wykracza poza ramy klasycznej opowieści przygodowej. Film wykorzystuje fantastykę jako narzędzie do rozmowy o sprawach bardzo realnych. Chodzi o odpowiedzialność, relacje międzygatunkowe, wpływ wielkich korporacji i konsekwencje decyzji podejmowanych bez myślenia o przyszłości.
Weaver zwraca uwagę, że dystans do wydarzeń na Ziemi pomaga spojrzeć na te problemy spokojniej i bardziej refleksyjnie. Gdy akcja rozgrywa się daleko od naszego świata, łatwiej dostrzec mechanizmy, które na co dzień pozostają niewidoczne. Konflikt między ludźmi a Na’vi staje się w ten sposób uniwersalnym komentarzem do współczesnych napięć.
Rodzina w centrum opowieści
Jednym z kluczowych elementów trzeciej części jest temat rodziny, rozumianej bardzo szeroko. James Cameron umieszcza widza w środku zróżnicowanej, mieszanej społeczności, w której każda postać wnosi własne doświadczenia i problemy. Dzięki temu osobiste historie splatają się z większymi konfliktami.
Według aktorki to właśnie relacje między bohaterami nadają filmowi wiarygodność. Codzienne rozmowy, nieporozumienia i emocje pokazują, jak wielkie idee wpływają na zwykłe życie. Ten ludzki wymiar sprawia, że historia działa mocniej niż bezpośrednie deklaracje.
Rola młodsza o 52 lata
Duże zainteresowanie wzbudziła rola Kiri, którą Sigourney Weaver zagrała dzięki technologii motion capture. Bohaterka jest o 52 lata młodsza od aktorki, co początkowo było dla niej sporym zaskoczeniem. Z czasem jednak zaczęła postrzegać ten wybór jako naturalny.
Weaver podkreśla, że okres dorastania wciąż pozostaje w niej bardzo żywy. Pamięta emocje, niepewność i sposób postrzegania świata charakterystyczny dla nastolatki. Możliwość powrotu do tego stanu okazała się doświadczeniem intensywnym i bardzo osobistym.
„Avatar” jak praca niemal teatralna

Proces realizacji filmu znacząco różnił się od klasycznych planów zdjęciowych. Większość scen powstawała w pustych przestrzeniach, które dopiero później wypełniono cyfrowym światem Pandory. Taki sposób pracy wymagał pełnego skupienia i zaufania między aktorami.
Sigourney Weaver porównuje te warunki do teatru. Na planie nie było dekoracji, kostiumów ani charakteryzacji — tylko aktorzy w czarnych strojach i ich relacje. Ta prostota, jak podkreśla, dała ogromną swobodę i pozwoliła skupić się wyłącznie na emocjach oraz więziach między bohaterami.
Odbiór filmu to jedno, ale równie dużo mówi jego wynik finansowy już w pierwszy weekend wyświetlania.