Po dłuższej przerwie Daniel Martyniuk ponownie dał o sobie znać w mediach społecznościowych, informuje sport-tour.pl powołując się na wprost.pl. Seria jego najnowszych publikacji nie wygląda na przypadkowy wybuch emocji, lecz raczej na próbę publicznego zmierzenia się z własnym konfliktem i zakwestionowania zasad, które – w jego ocenie – ograniczają ludzką wolność.
Powrót bez zapowiedzi
Ci, którzy po zobaczeniu rodzinnego zdjęcia Daniela Martyniuka z żoną i dzieckiem uznali, że burzliwy etap jego życia jest już zamknięty, byli w błędzie. Syn Zenka Martyniuka niespodziewanie wrócił do przestrzeni publicznej z serią relacji na Instagramie, pełnych ostrych sformułowań i wyraźnych emocji. Te wpisy bardziej przypominały wewnętrzny monolog niż przemyślane oświadczenie. Sam autor dawał do zrozumienia, że traktuje ten moment jako początek otwartego starcia.
Manifest w relacjach na Instagramie
W swoich stories Daniel Martyniuk mówił o potrzebie „otwierania ludziom oczu” i nawoływał do walki z tym, co uważa za zło. Jego myśli pojawiały się w sposób chaotyczny, bez wyraźnej struktury, ale z dużym ładunkiem emocjonalnym. W centrum uwagi znalazła się wolność, którą – jego zdaniem – tłamszą narzucone zasady i społeczne ograniczenia. W wypowiedziach wyraźnie pobrzmiewała frustracja wobec obowiązującego porządku.
Ostry atak na władzę i prawo

Najbardziej kontrowersyjne fragmenty dotyczyły władzy i prawa. Daniel Martyniuk otwarcie krytykował kontrolę, zakazy i regulacje, uznając je za główne źródło ograniczeń. Przekonywał, że ludzie powinni żyć bez barier i samodzielnie decydować o własnych zasadach. Te hasła brzmiały radykalnie i sprawiały wrażenie emocjonalnego buntu, a nie spójnej, przemyślanej wizji.
Własna definicja zasad
Z czasem Martyniuk próbował doprecyzować, co jego zdaniem powinno zastąpić formalne przepisy. Wskazywał na proste normy moralne, takie jak zakaz zabijania i kradzieży, pomoc słabszym oraz wrażliwość na piękno świata. W jego interpretacji taki zestaw wartości miałby wystarczyć do funkcjonowania społeczeństwa. Jednocześnie te deklaracje stały w sprzeczności z wcześniejszymi wezwaniami do całkowitego odrzucenia prawa.
Chaos myśli i nagłe zwroty
Z każdą kolejną relacją przekaz stawał się coraz mniej spójny. Obok rozważań o wolności pojawiały się zupełnie przypadkowe wątki, dotyczące złota, relacji damsko-męskich czy osobistych skojarzeń. W pewnym momencie Daniel Martyniuk niespodziewanie zaatakował siłownię, nazywając ją „pułapką” i odradzając treningi. Całość zakończył krótkim pożegnaniem i stwierdzeniem, że na dziś powiedział już za dużo, co tylko podkreśliło emocjonalne przeciążenie całej wypowiedzi.
W kontekście tej burzliwej debaty o odpowiedzialności w mediach społecznościowych warto przypomnieć inną głośną historię — sprawę Miss Finlandii, która straciła tytuł po skandalu rasistowskim.