W czwartek klienci PKO BP napotkali poważne utrudnienia. Część osób nie mogła zalogować się do aplikacji mobilnej i skorzystać z płatności elektronicznych, informuje sport-tour.pl powołując się na tvn24.pl. Bank potwierdził występowanie problemu i zapewnił, że trwają prace nad przywróceniem pełnej dostępności usług.
Co się stało i kiedy zaczęły się problemy?
Z danych serwisu Downdetector, zbierającego zgłoszenia użytkowników dotyczące awarii, wynika, że zakłócenia w PKO BP rozpoczęły się w czwartek po godzinie 15:00. Internauci masowo zgłaszali trudności z płatnościami online oraz dostępem do bankowości w telefonie.
Dla wielu osób nie była to tylko „niedogodność”, ale realne zatrzymanie codziennych spraw — od opłacenia zakupów po przelewy i kontrolę stanu konta. W samej aplikacji IKO podczas próby logowania pojawiał się komunikat, że usługa tymczasowo nie działa, a zespół pracuje nad przywróceniem pełnej funkcjonalności. To sugerowało problem o szerszym zasięgu, a nie pojedynczą usterkę po stronie użytkowników.
Które usługi „siadły”, a co działało?

W komunikacie opublikowanym na Facebooku bank poinformował, że utrudnienia dotknęły iPKO, iPKO biznes, Inteligo oraz aplikację IKO. Jednocześnie PKO BP podkreślił ważną informację: karty płatnicze działały bez zakłóceń. Oznaczało to, że można było płacić fizycznie kartą w sklepach stacjonarnych, natomiast część klientów miała problem z płatnościami elektronicznymi i logowaniem do bankowości.
Bank przeprosił klientów i zapowiedział jak najszybsze przywrócenie pełnej dostępności usług. W podobnych sytuacjach kluczowa jest komunikacja, bo największe napięcie budzi niepewność: czy to kwestia minut, czy godzin, i czy awaria nie obejmie kolejnych kanałów.
Reakcje klientów w mediach społecznościowych
Skargi szybko pojawiły się w komentarzach pod postami na profilu PKO BP na Facebooku. Użytkownicy pisali, że nie mogą zalogować się do iPKO, pytali, kiedy problem zostanie usunięty, i potwierdzali, że awaria ma charakter masowy.
W takich przypadkach scenariusz jest zazwyczaj podobny: część osób „odpada” już na etapie logowania, inni napotykają błąd podczas próby wykonania przelewu albo płatności w internecie. W komentarzach pojawiało się również rozdrażnienie związane z powtarzalnością podobnych sytuacji.
To nie pierwszy taki problem w ostatnich miesiącach

Czwartkowy incydent nie był pierwszą awarią usług cyfrowych PKO BP. W grudniu ubiegłego roku klienci również zgłaszali problemy z płatnościami elektronicznymi, a w sieci pojawiały się pytania, dlaczego po kilku miesiącach sytuacja się powtarza.
Gdy takie zdarzenia następują seriami, reakcja użytkowników bywa silniejsza: nawet krótka przerwa w działaniu usług jest odbierana dotkliwiej, jeśli klienci mieli już podobne doświadczenia. To zwiększa też presję na obsługę i komunikację banku — klienci oczekują nie tylko informacji „pracujemy nad rozwiązaniem”, ale też jasnego wskazania, co konkretnie nie działa, jakie są dostępne alternatywy i kiedy można liczyć na powrót do normalnego trybu.
Dlaczego ta informacja jest ważna?
PKO BP to największy bank w Polsce — ma około 12 milionów klientów, a wartość jego aktywów przekroczyła 500 mld zł. Skala działania sprawia, że nawet częściowa awaria natychmiast dotyka ogromnej liczby osób, firm i codziennych transakcji.
W zestawieniach największych banków pod względem aktywów za PKO BP plasują się m.in. Pekao, Santander, ING i mBank, jednak to lider rynku w największym stopniu wyznacza standardy i oczekiwania dotyczące jakości usług cyfrowych. Dlatego awarie w PKO BP szybko przestają być „technicznym problemem” i stają się wydarzeniem, które realnie wpływa na rytm codziennego życia — zwłaszcza dziś, gdy bankowość mobilna jest dla wielu podstawowym narzędziem.
Jeśli interesują Cię zmiany w świadczeniach, sprawdź też materiał o propozycji 200 tys. plus zamiast 800 plus i o tym, ile naprawdę może dostać rodzic.