Balony z Białorusi znów nad Polską. Gdzie doszło do naruszenia przestrzeni i co mówi DORSZ?

Wojsko śledziło obiekty wykryte przez radary, a DORSZ uspokaja: incydent nie zagroził ani mieszkańcom, ani ruchowi lotniczemu.

Balony z Białorusi znów nad Polską. Gdzie doszło do naruszenia przestrzeni i co mówi DORSZ?

W nocy z 15 na 16 lutego 2026 roku polskie radary ponownie zarejestrowały obiekty przypominające balony, które wleciały w polską przestrzeń powietrzną od strony Białorusi, informuje sport-tour.pl powołując się na polskieradio.pl. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych zapewnia, że tym razem zdarzenie nie stanowiło zagrożenia ani dla ludzi, ani dla ruchu lotniczego.

Co wydarzyło się w nocy przy granicy z Białorusią

Dowództwo Operacyjne (DORSZ) poinformowało w poniedziałek rano, że wojskowe systemy radiolokacyjne odnotowały kolejne naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez obiekty „balonowego” typu. Według przekazanych informacji wszystkie cele były identyfikowane na bieżąco i pozostawały pod stałym nadzorem systemów rozpoznania. Jednocześnie podkreślono, że sytuacja była pod kontrolą, a ryzyko dla bezpieczeństwa obywateli Polski nie wystąpiło.

Zwrócono też uwagę, że tego rodzaju incydenty wpisują się w obraz zdarzeń obserwowanych ostatnio w rejonie granicy polsko-białoruskiej. Nie jest to więc odosobniony przypadek, lecz powtarzający się schemat, który polskie służby traktują już jako zauważalny trend.

Dlaczego te „balony” przyciągają taką uwagę

W komunikacie DORSZ wyjaśniło, że wojsko działa zgodnie z obowiązującymi procedurami i pozostaje w ścisłej koordynacji ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa. Kluczowe znaczenie ma szybki obieg danych, który umożliwia natychmiastową reakcję — w tym przejęcie obiektów oraz zatrzymanie osób mogących mieć związek z podobnymi incydentami. W praktyce chodzi o sprawdzony łańcuch działań: wykrycie, śledzenie, przekazanie informacji i działania podejmowane już na ziemi.

Siły Zbrojne RP podkreślają również, że utrzymują całodobową gotowość operacyjną w zakresie ochrony nieba. To ma gwarantować, że podobne naruszenia nie „giną” w natłoku informacji, lecz od razu trafiają pod nadzór wojska i służb współpracujących.

Stanowisko MON: w tle „hybryda” i dwa możliwe cele

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił 9 lutego, że powtarzające się przypadki obiektów przypominających balony mogą mieć dwa cele: przemyt oraz działania prowokacyjne. Łączył te epizody z elementami długotrwałej wojny hybrydowej, którą Polska obserwuje na kierunku wschodnim. W takiej perspektywie nawet obiekt wyglądający na niegroźny może być narzędziem nacisku: służy nie tylko do przenoszenia ładunków, ale też do testowania reakcji i podkręcania napięcia.

Incydentów przybywa. Co wiadomo o wcześniejszych przypadkach

W ostatnich tygodniach — według strony polskiej — nasiliły się incydenty z udziałem „balonów przemytniczych”. Dowództwo przypomina, że podobne wloty rejestrowano już wcześniej, m.in. w nocy z 8 na 9 lutego. Pod koniec stycznia DORSZ także podkreślało, że tego typu zdarzenia mieszczą się w katalogu działań o charakterze hybrydowym, z jakimi Polska mierzy się na wschodzie.

W podsumowaniu wojsko utrzymuje główny przekaz: monitoring trwa bez przerwy, a siły i środki pozostają w gotowości do realizacji zadań związanych z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej.

Jeśli interesuje Cię, jak wygląda dziś napięcie w polskiej polityce, sprawdź też materiał Dlaczego Michał Kobosko złożył rezygnację? W Polsce 2050 narasta spór o władzę.

Udostępnij