Polska wzmacnia system obrony i przygotowuje społeczeństwo na sytuacje, które jeszcze niedawno wydawały się odległe, informuje sport-tour.pl powołując się na theguardian.com. Rosnące napięcie w regionie sprawia, że temat bezpieczeństwa wraca na pierwszy plan — zarówno w armii, jak i wśród cywilów.
Powrót do umiejętności, o których wielu już zapomniało
Zdzisław Pruśko dobrze pamięta lekcje obrony cywilnej z czasów PRL-u — czytanie map, podstawy przetrwania, poczucie realnego zagrożenia. Po latach znów stanął na wojskowej bazie pod Warszawą, tym razem jako uczestnik dobrowolnego szkolenia dla dorosłych. Razem z grupą innych ochotników ćwiczył korzystanie z schronu, zakładanie masek przeciwgazowych i rozpalanie ognia krzesiwem.
Program, w którym bierze udział, ma do 2027 roku przeszkolić 400 tys. osób. Jest otwarty dla każdego — od uczniów po seniorów.
Podczas zajęć uczestnicy uczą się m.in.:
- reagowania na alarmy i ostrzały,
- podstaw pierwszej pomocy,
- zasad działania w schronach,
- orientacji w terenie i technik przetrwania.
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Europa nie była tak niestabilna od zakończenia II wojny światowej. W jego ocenie każdy obywatel powinien posiadać minimum wiedzy, które pomoże poradzić sobie w sytuacji kryzysowej.
Dlaczego Polska zmienia model bezpieczeństwa

Poczucie niepewności rośnie. Ostatnie lata przyniosły:
- wtargnięcia rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną,
- sabotaże i próby niszczenia infrastruktury,
- wykorzystanie migracji jako elementu presji politycznej.
Rząd odpowiada działaniami na dużą skalę. W przyszłorocznym budżecie wydatki obronne mają wzrosnąć do 4,8% PKB — jednego z najwyższych poziomów w NATO.
Dodatkowo:
- nowe budynki będą musiały mieć schrony,
- trwa modernizacja starych, często zaniedbanych ukryć,
- powstaje „wschodni mur” — linia umocnień i rozwiązań technologicznych na granicach z Białorusią i obwodem kaliningradzkim.
Wojsko trenuje według nowych scenariuszy
Na bazie kilka kilometrów od granicy z Białorusią gen. Roman Brudno przyznaje, że wojna w Ukrainie odmieniła sposób myślenia o obronności. Po niemal 30 latach służby, w tym misjach w Iraku i Afganistanie, sam uznaje, że klasyczne przygotowanie pancerne nie wystarcza w obliczu dronów, sabotażu i działań poniżej progu otwartego konfliktu.
Dziś armia częściej ćwiczy:
- scenariusze hybrydowe,
- zakłócenia porządku publicznego,
- współpracę z ludnością cywilną,
- działania w warunkach stanu wyjątkowego.
Kapitan Karol Frankowski, który wrócił z niemieckiego Saber Junction, opowiada, że część jego zadań polegała na kontaktach z „mieszkańcami” odgrywanymi przez aktorów: komendantem policji, dziennikarzami, lokalnymi urzędnikami. Symulacje miały odzwierciedlać realne napięcia społeczne podczas kryzysu.
Migracja jako narzędzie nacisku

Ważnym elementem obecnych wyzwań jest sytuacja na granicy z Białorusią. Żołnierze wspierają straż graniczną, reagując na sygnały z czujników rozmieszczonych wzdłuż zapory. Dzień przed wizytą dziennikarzy zatrzymano mężczyznę z Afganistanu, który — jak twierdzą wojskowi — zostanie najpewniej odesłany z powrotem.
Organizacje praw człowieka alarmują jednak, że strach przed Rosją i Białorusią przyćmił los migrantów. Aleksandra Chrzanowska z „Grupy Granica” uważa, że tworzenie obrazu uchodźców jako zagrożenia jest uproszczeniem i elementem bardzo ostrej retoryki, która zdominowała debatę w ostatnich latach.
Przygraniczne miasta między spokojem a czujnością
W Gołdapi, miasteczku położonym tuż przy granicy z Kaliningradem, mieszkańcy mówią o napięciu, ale bez przesadnej paniki. Wielu z nich wspomina lata, gdy granicę przekraczało się regularnie — jedni po tańsze paliwo, inni na zakupy. Dziś dawne bary i kantory stoją opuszczone.
Mimo to lokalni mieszkańcy wierzą, że to duże miasta, a nie przygraniczne miasteczka, byłyby pierwszym celem ewentualnych działań. Równocześnie rośnie patriotyzm młodego pokolenia. 15-letnia Kornelia Brzezińska, ucząca się w klasie mundurowej, mówi bez wahania, że w razie potrzeby poszłaby walczyć.
Historia, która nadal uczy czujności
Na murach jej szkoły wciąż widać ślady po odłamkach z czasów II wojny światowej. To przypomnienie, które dla starszych Polaków pozostaje przestrogą — wojna nie zawsze przychodzi nagle, ale jej skutki zostają na dekady.
Gdy szkolenie pod Warszawą dobiegło końca, Pruśko wspomniał, że podobne zajęcia organizuje w swojej firmie. Jego zdaniem młodsi pracownicy, wychowani w stabilnym i zjednoczonym europejskim świecie, nie zawsze potrafią wyobrazić sobie sytuacje zagrożenia. Dlatego uważa, że takie umiejętności mogą kiedyś uratować życie — nawet jeśli wszyscy mają nadzieję, że nigdy nie będą potrzebne.
Rosnące nakłady na bezpieczeństwo i infrastrukturalne inwestycje pokazują, że Polska przygotowuje się wielotorowo – więcej o strategicznych projektach energetycznych w naszym materiale na ten temat.