Ogłoszenie nowej strategii bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych odbiło się szerokim echem w europejskiej prasie, informuje sport-tour.pl powołując się na tvn24.pl. Najostrzej zareagował redaktor naczelny La Stampa, Andrea Malaguti, który ocenił, że dokument „stawia nagrobek na relacjach ze Starym Kontynentem” i otwiera etap geopolitycznej niepewności.
„Farsa, która zamienia się w tragedię” — włoski komentarz bez złudzeń
W swoim tekście Malaguti pisze, że Europa znalazła się w momencie, gdy kolejne filary powojennego ładu zaczynają pękać jeden po drugim. Wskazuje na:
- osłabienie struktur NATO,
- erozję wartości Zachodu utrwalonych od 1945 roku,
- amerykańską obsesję na punkcie broni,
- ambicje Władimira Putina,
- rosnującą ekspansję Chin oraz napięcia w krajach Globalnego Południa.
Według niego to już nie teoretyczna debata, lecz realne wyzwanie dla europejskiej przyszłości. Złudzenie, że kontynent może pozostać poza globalnymi wstrząsami, nazwał niebezpiecznym samozachwytem.
USA zmieniają kurs. Bruksela traci wpływy
Malaguti podkreśla, że nowa strategia USA nie owija w bawełnę: Waszyngton nie chce już grać roli gwaranta europejskiego bezpieczeństwa. Dokument potwierdza linię, którą reprezentują m.in. J.D. Vance i inni politycy amerykańskiej prawicy — Europa przestaje być priorytetem.
We Włoszech szczególnie szeroko cytowano zdanie, które streścił Malaguti:
„Opuściliśmy was. Jesteście ciężarem, którego nie będziemy dłużej nieść”.
W jego ocenie 33-stronicowa strategia de facto wypycha Brukselę poza amerykańską orbitę wpływów, nie próbując nawet nadać temu dyplomatycznego kształtu. To radykalna zmiana tonu, jakiej w relacjach transatlantyckich nie było od dekad.
Musk dolewa oliwy do ognia

Redaktor La Stampa przypomina również wypowiedź Elona Muska, który zasugerował, że „Unię Europejską należałoby rozwiązać”. Choć komentarz brzmiał jak prowokacja, Malaguti zauważa, że w obecnym klimacie politycznym został odebrany znacznie poważniej.
Dla europejskich elit to sygnał, że zmiana amerykańskiego nastawienia nie jest jedynie kwestią administracji, lecz szerzej — mentalności.
Europa musi działać w czasie rzeczywistym
Autor stawia pytanie: jak kontynent ma teraz reagować, skoro przez dziesięciolecia bezpieczeństwo, cyberochrona, bazy wojskowe, dowództwa, floty, rynki finansowe i handel były splecione z USA?
To była wspólna architektura, budowana krok po kroku.
Dziś Europa — jak pisze Malaguti — musi podejmować decyzje błyskawicznie. Pierwszym krokiem powinno być odnowienie realnej solidarności między państwami założycielskimi UE. Bez tego reakcja będzie niespójna i spóźniona, a podziały tylko się pogłębią.
Co naprawdę zapisano w amerykańskiej strategii
Dokument ogłoszony w Waszyngtonie polega na kilku kluczowych założeniach:
- powrót do „stabilności strategicznej” w relacjach z Rosją,
- przerzucenie większej odpowiedzialności za obronę na Europę,
- zatrzymanie dalszego rozszerzania NATO,
- odejście od koncepcji globalnej dominacji na rzecz równowagi sił.
W praktyce oznacza to, że USA nie chcą już być gwarantem porządku światowego „jak Atlas”, który dźwiga całą konstrukcję na swoich barkach. Europa pojawia się w dokumencie jako aktor, który musi na nowo określić swoją rolę, bo dotychczasowa się wyczerpała.
W kontekście rosnących napięć w Europie warto też zwrócić uwagę na sprawę polskich wniosków do Interpolu dotyczących podejrzanych o sabotaż kolejowy.